Joanna Maraszek

Wzywa Radę Miasta Świnoujście do poprawek. Doszło do naruszeń prawa?

Od reakcji rady Krzysztof Szpytko uzależnia dalsze kroki prawne Od reakcji rady Krzysztof Szpytko uzależnia dalsze kroki prawne
Joanna Maraszek

Radny Krzysztof Szpytko (SLD) wezwał Radę Miasta Świnoujście do „usunięcia istotnych naruszeń prawa”, do których doszło podczas (nie)tajnego głosowania.

Opisywaliśmy już kontrowersyjną sprawę głosowania Rady Miasta Świnoujście podczas odwołania przewodniczącej i wyboru nowego prezydium. Wtedy to radni trzech ugrupowań - PO, PiS i Grupy Morskiej podczas tajnych z mocy prawa głosowań, w sposób demonstracyjny i całkowicie jawny wobec wszystkich osób obecnych na sali, prezentowali wypełnione już przez siebie karty do głosowania, ujawniając tym samym sposób swoich głosowań, jeszcze przed umieszczeniem tych kart w urnie wyborczej.

Wtedy jeden z radnych - Krzysztof Szpytko (SLD) sprzeciwił się takiemu działaniu, uznając je za niezgodne z Konstytucją RP i prawem. W tej sprawie złożył skargę do wojewody zachodniopomorskiego. Choć wojewoda uznał, że nie doszło do istotnego naruszenia prawa to jednak postawę głosujących w niejawny sposób radnych zganił.

Szpytko, po odpowiedzi wojewody zaznaczył, że sprawy nie zostawi. Wezwał radę miasta do usunięcia istotnych naruszeń prawa.

- Złożenie wezwania jest niezbędnym warunkiem koniecznym dla skutecznego wniesienia skargi do sądu administracyjnego, bowiem tylko wtedy gdy wezwanie to okaże się bezskuteczne można domagać się rozstrzygnięcia skargi przez sąd - wyjaśnia Szpytko. - Celem tego unormowania jest wykorzystanie możliwości załatwienia sprawy przez organ, w tym przypadku przez radę miasta, bez konieczności wnoszenia skargi do sądu

.

Zdaniem radnego podczas głosowań doszło do naruszenia fundamentalnych zasad wyborczych, nacisków na radnych, jak i agitacji wyborczej.

- Kiedy doszło do tajnych głosowań nad uchwałami w przypadku, których tajność wynika obowiązkowo wprost z treści ustawy, ze strony radnych wnioskodawców nastąpiły działania, które w zgodnej opinii wielu uczestników obrad, jak i obserwatorów nie miały nic wspólnego z zachowaniem zasady tajności - mówi Krzysztof Szpytko. - Ujawnione zostały poszczególne głosy tych radnych jeszcze przed ich faktycznym oddaniem w trakcie trwającej procedury głosowania! Moim zdaniem czymś zupełnie innym jest ujawnienie przez radnych w formie stwierdzeń lub oświadczeń jakiego wyboru dokonali, które zostałyby złożone po głosowaniu, od takich, które miały miejsce podczas wspomnianych obrad, kiedy to do ujawniania głosów dochodziło jeszcze w trakcie procedury oddawania głosów przez poszczególnych radnych.

Ujawnienie głosów w trakcie głosowania, zdaniem radnego, mogło wpłynąć na podejmowane decyzje.

- Nie jest odosobnioną praktyką również w innych samorządach podejmowanie prób ujawniania swoich głosów przez niektórych radnych z uwagi na „polecenie” okazania się konkretnym wyborem podczas głosowania wobec innych głosujących w ten sam sposób radnych lub też wobec innych osób albo też tzw. grup nacisku. W ten sposób próbuje się „wymusić” lub „wyegzekwować” jednomyślność głosowania - wyjaśnia Szpytko. - Z kolei czymże innym jest publiczne i demonstracyjne prezentowanie i pokazywanie wypełnionych kart do głosowania jak nie próbą propagowania określonych idei i postaw w celu oddziaływania na innych wyborców? To czysta agitacja.

Swoją ocenę podpiera opiniami autorytetów prawniczych, jak Ferdynand Rymarz, który o analogicznych sytuacjach pisze: (…) Po otrzymaniu karty do głosowania wyborca udaje się do miejsca w lokalu zapewniającego tajność głosowania. Kartę do głosowania wyborca wrzuca do urny w taki sposób, aby strona zadrukowana była niewidoczna (...) Ponadto (...) Wyborca, który w lokalu wyborczym głosuje jawnie, może dopuścić się zabronionego i karalnego czynu agitacji (…).

Radny w uzasadnieniu wezwania RM przytacza także treść Ustawy Kodeks Wyborczy: „W lokalu wyborczym oraz na terenie budynku, w którym lokal się znajduje jakakolwiek agitacja wyborcza jest zabroniona”.

W komentarzach dla Głosu, radni układu PO, PiS i GM tłumaczyli, że tajność jest przywilejem, nie obowiązkiem.

Tymczasem Leszek Garlicki, wybitny autorytet w dziedzinie prawa w podręczniku „Polskie prawo konstytucyjne” stwierdza m.in., że zasadzie tajności głosowania należy przypisać bezwzględny charakter, tzn. należy ją traktować jako obowiązek, a nie tylko uprawnienie wyborcy.

- Podobne stanowisko w sprawie zajmuje wspomniany wcześniej Ferdynand Rymarz - tłumaczy Szpytko.

Rada ma miesiąc na odpowiedź. Potem radny może sprawę skierować do sądu.

Joanna Maraszek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.