Ukraińcy, żeby zarobić, pracują na czarno. I zostają na lodzie

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Joanna Labuda

Ukraińcy, żeby zarobić, pracują na czarno. I zostają na lodzie

Joanna Labuda

Nieuczciwi pracodawcy wykorzystują to, że wielu Ukraińców pracuje w Wielkopolsce na czarno. Zabierają im dokumenty i nie wypłacają pieniędzy.

W Polsce zamiast pracy – dostałem „łomot”, bo upomniałem się o normalne warunki i pieniądze – mówi Paweł, który osiem miesięcy temu przyjechał do Polski z Ukrainy. Z wykształcenia jest projektantem, jednak na legalną pracę na razie nie liczy – jak tysiące innych obcokrajowców nadal czeka na wydanie karty pobytu.

Mężczyzna pracował na czarno na budowie w centrum Poznania. Tam prywatny inwestor remontuje kamienicę, w której ma powstać hostel. Jak mówi – po dwóch tygodniach szef chciał zabrać mu paszport i wyrzucił z pracy.

– Pracowaliśmy po 12 godzin dziennie – w trudnych warunkach, bez dostępu do wody. Potrzebowałem pieniędzy na życie. Szef wściekł się o to, że mam „żądania”. Szarpał mnie i próbował zabrać dokumenty – opisuje Paweł. Na tej samej budowie pracują, a zarazem mieszkają jego rodacy.

– To są warunki dla zwierząt. Śpią tam w kurtkach i czapkach. Żeby nie stracić pracy, przez tygodnie wdychali pył i kurz, bo bali się poprosić o maseczki przeciwpyłowe. Nikt im tego nie zapewnił

– dodaje mężczyzna.

By porozmawiać z inwestorem pojechaliśmy na budowę. Niestety był niedostępny, nie oddzwonił też na zostawiony numer telefonu.

W Wielkopolsce żyje w tej chwili niecałe 100 tys. Ukraińców. Tylko w ubiegłym roku zezwolenie na pobyt w naszym województwie dostało ponad 5 tys. osób. Przyjechali tu, by się uczyć lub pracować. W rzeczywistości znaczna część z nich zarabia jednak zaledwie połowę tego, co Polacy na tych samych stanowiskach. Niestety, podobnie jest w przypadku Polaków, którzy wrócili do Poznania z Mariupola.

Ukraińscy pracownicy receptą polskiego rynku pracy:

Źródło: Agencja Informacyjna Polska Press

Ci, którzy padli ofiarą nieuczciwego pracodawcy, szukają pomocy u honorowego konsula Ukrainy w Wielkopolsce Witolda Horowskiego. Nie dziwi go historia Pawła, który zgłosił się do redakcji „Głosu”.

– Obywatele Ukrainy zgłaszają się z różnymi problemami – zaczynając od tych, które noszą znamiona łamania praw człowieka, jak na przykład zabieranie dokumentów, po przestępstwa, takie jak nie wydawanie podpisanych umów do opóźnień i przeciągania płatności oraz niedotrzymywania słownych umów – mówi Witold Horowski. I dodaje: To nie jest trend, który rośnie z biegiem lat, a jednak zjawisko jest zdecydowanie za duże.

Najtrudniej mają ci, którzy w Wielkopolsce pracują nielegalnie. Jak już pisaliśmy, choć teoretycznie na zgodę na pracę, którą wydaje Wojewódzki Urząd Wielkopolski powinni czekać około 2 miesięcy, to w praktyce czekają nawet ponad pół roku.

– Osoby, które pracują na czarno często nawet nie szukają pomocy, ponieważ boją się dalszych konsekwencji. W tygodniu pojawia się u nas średnio dwóch obywateli Ukrainy. Ich problemy mają z reguły jedno źródło: z jednej strony to nieznajomość swoich praw i obowiązków w Polsce, a z drugiej ta sama niewiedza pracodawców, którzy zatrudniają u siebie obcokrajowców – mówi Aleksandra Kuźmicz z Fair Play Job, firmy rekrutacyjno-legalizacyjnej.

Paweł z Ukrainy chciał zgłosić pobicie na komisariat w Poznaniu. Tam okazało się, że potrzebuje do tego tłumacza. Jak mówi, drugi raz tego nie zrobi, ponieważ boi się deportacji.

Joanna Labuda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.