Tajemnice Magdaleny K.? Czy ktoś zrzucił mężczyznę z mostu w Toruniu?

Czytaj dalej
Małgorzata Oberlan

Tajemnice Magdaleny K.? Czy ktoś zrzucił mężczyznę z mostu w Toruniu?

Małgorzata Oberlan

Od pół roku prokuratura stara się zweryfikować szokujące doniesienia dotyczące nocy sylwestrowej 1999/2000 roku w Toruniu. Z mostu drogowego do Wisły miał zostać zrzucony mężczyzna. Czy dokonała tego rozbawiona Magdalena K. z kompanami, skazana już w związku z mordami przy ul. Czarlińskiego i w Kopaninie?

Gdyby nie osoba Magdaleny K. i głośny proces o okrutne morderstwo w domku przy ul. Czarlińskiego w Toruniu (doszło do niego w grudniu 2017 roku), sprawa możliwej zbrodni na moście nigdy nie wypłynęłaby na jaw. Pojawienie się Magdaleny K. w przestrzeni publicznej i zbyt łagodny, zdaniem wielu, wyrok dla niej sprawił, że niektórym wróciła pamięć...

Wersja donoszących na kobietę mówi, że w noc sylwestrową 1999/2000 roku szła ona wraz z kompanami mostem im. Piłsudskiego. Grupa natknęła się na młodego mężczyznę, wracającego z imprezy na starówce. Rozbawieni, bez powodu, mieli chwycić go za ręce i nogi, i wrzucić do rzeki. Taki przebieg podaje m.in. Nadzieja Fudala, torunianka, która zdecydowała się wystąpić w telewizyjnym programie "Alarm!" (wydanie z 24 października). Nie była naocznym świadkiem zdarzenia, zna je z przekazu.

3 kwietnia Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa, do którego miało dojść w tę noc sylwestrową na moście. Tożsamość mężczyzny, który miał zostać wrzucony do Wisły, nie jest znana. Możliwe że został uznany za zaginionego. Nie ma dotąd bezpośrednich świadków zdarzenia. Przesłuchani zostali inni świadkowie, planowane są też badania wariograficzne i ewentualne przesłuchania konfrontacyjne. W październiku policjanci zajmujący się sprawą wystosowali przez media apel, który wciąż jest aktualny.

O co proszą kryminalni: "Osoby, które były świadkami lub posiadają jakąkolwiek wiedzę na ten temat, proszone są o osobisty kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Miejskiej Policji w Toruniu przy ul. Grudziądzkiej 17, pokój 304 lub telefoniczny z numerem 47 754 26 06 i 47 754 26 07" - brzmi apel policji.

Magdalena K. i mord przy ul. Czarlińskiego

Rok temu, w październiku 2019 r,. przed Sądem Okręgowym w Toruniu zakończył się głośny proces w sprawie mordu przy ul. Czarlińskiego w Toruniu oraz zabójstwa w Kopaninie, w podtoruńskiej gminie Lubicz. Sprawy połączono z uwagi właśnie na postać Magdaleny K. Skazana została łącznie na 14 lat więzienia za zacieranie śladów pierwszego zabójstwa i zlecenie drugiego z wymienionych. Przypomnijmy po krótce szczegóły obu spraw.

Mord w domku przy ul. Czarlińskiego to jednak z najokrutniejszych zbrodni w historii Torunia. Doszło do niego w grudniu 2017 roku. Przed śmiercią Tatiana W. została zawleczona na strych domu. Tutaj sprawcy pobili ją kijem bejsbolowym. Potem ofiara przyjęła kilkadziesiąt ciosów nożem: w głowę, piersi, inne części ciała. Wykrwawiła się na śmierć. Wiedząc, że ofiara już nie żyje, mordercy próbowali odrąbać jej głowę toporkiem, obcięli jej palce u rąk, uszkodzili usta i nos. Zwłoki obrabowali z biżuterii, a następnie przykryli kołdrą.

Sąd Okręgowy w Toruniu przyjął, że dopiero w tym momencie do akcji wkroczyła trzecia z oskarżonych - Magdalena K. Przyszła na ul. Czarlińskiego do domu swojej dobrej znajomej już po zbrodni. Następnie cała trójka z łupami udała się do jej mieszkania. To w nim kobieta pozwoliła mordercom się ukrywać, spalić zakrwawione ubranie, przechować biżuterię.

Za tę pomoc kobieta ukarana została 2 latami więzienia. Główni sprawcy, Arkadiusz K. i Dawid P., skazani zostali za zabójstwo, okaleczenie zwłok po śmierci i kradzież biżuterii na 25 lat więzienia. Wskutek odwołania toczy się jednak proces apelacyjny całej trójki. Ruszył przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku we wrześniu br. Rodzina zamordowanej Tatiany jest pewna, że Magdalena K. brała udział w zbrodni i musi być surowiej za to ukarana.

Magdalena K. i zabójstwo w Kopaninie

Na toruński wyrok łączny 14 lat więzienia dla Magdaleny K. złożyła się też kara za poważniejsze przestępstwo, którego winnym uznał ją sąd: podżeganie do zabójstwa. Ustalono, że kobieta zleciła zabicie własnego narzeczonego, Zygmunta K., "Lecha". Do zbrodni doszło w czerwcu 2005 roku, w lesie w Kopaninie (gmina Lubicz).

"Lechu" został przez dwóch sprawców wywabiony z domu, wrzucony do bagażnika nissana i zawieziony do lasu. Przytroczony linka holownicza do auta, ciągany był po leśnych traktach na śmierć. Co działo się dalej? Mordercy zakopali ciało ofiary i spalili kurtkę, dokumenty, linkę i trzonek siekiery. Dla rodziny i śledczych przez 9 lat był osobą zaginioną. W końcu jednak w 2014 roku zabójcy "wysypali się" i doszło do procesu. W 2016 roku Robert K. i Karol P. zostali skazani przez Sąd Okręgowy w Toruniu na 15 lat więzienia za zabójstwo. Przyznali się. Przepraszali nawet rodzinę ofiary.

Po kolejnych kilku latach okazało się, że do zbrodni przyczyniła się kobieta. Jak ustalił teraz ten sam sąd, Magdalena K. najpierw zleciła mężczyznom tylko nastraszenie "Lecha". Z takim też planem oprawcy wieźli ofiarę do lasu. Tu jednak Robert K. odebrał telefon od Magdaleny. "On nie może z tego wyjść. Wszyscy stracą życie" - mówiła kobieta.

-Nie padła z jej ust wprost sugestia zabicia, ale był to jasny wyraz woli Magdaleny K. - stwierdził sędzia Marek Biczyk, uznając kobietę winną podżegania do zabójstwa. Zaznaczył, że zeznaniami na tę okoliczność obciążył ją m.in. jej własny syn.

Kto dziś obciąża Magdalenę K. sprawą nocy sylwestrowej 1999/2000 roku? Nadzieja Fudala, która zdecydowała się wystąpić przed kamerami ekipy programu "Alarm!" to znajoma zamordowanego Zygmunta K.

Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.