Szczecińska modelka w USA. "Psychika decyduje o sukcesie"

Czytaj dalej
Bogna Skarul

Szczecińska modelka w USA. "Psychika decyduje o sukcesie"

Bogna Skarul

Zawód modelki owiany jest nimbem tajemnicy. Z boku wydaje się łatwy i przyjemny. Ale to profesja, która wymaga bardzo silnej psychiki - mówi Milena Majewska, modelka.

Milena Majewska modelka, szczecinianka, pracę w modelingu zaczęła w wieku 17 lat, kiedy była jeszcze uczennicą I LO w Szczecinie. Pracowała także podczas studiów na Uniwersytecie Szczecińskim, skończyła politologię. Dziś mieszka i pracuje w Nowym Jorku.

Jesteś modelką już z pewnym stażem.

Tak w modelingu pracuję już 12 lat. Aż mi się nie chce wierzyć, że tak długo jestem w tym zawodzie.

Z czego w związku z tym zawodem musiałaś zrezygnować w życiu?

Wiem, że zawód modelki owiany jest nimbem tajemnicy. Z boku wydaje się łatwy i przyjemny. Ale to profesja, która wymaga bardzo silnej psychiki. Wbrew pozorom to nie wygląd, a przede wszystkim psychika decyduje o sukcesie. Trzeba być silnym, a siłę w młodym wieku czerpie się głównie od rodziny, od rodziców, rodzeństwa. Mam dwie siostry, wspaniałych rodziców, a cenę jaką musiałam zapłacić to ta rozłąka z nimi.

A z przyjaciół, koleżanek i kolegów ze szkoły nie było ci żal?

Oczywiście, że tak. Urodziłam się w Szczecinie, tu chodziłam do szkoły podstawowej (na Bezrzeczu), do liceum (I LO), tu studiowałam (politologię na Uniwersytecie Szczecińskim). Mam przyjaciół, z którymi byłam zżyta. Do dziś mam z lat licealnych przyjaciółki, z którymi jestem w bardzo bliskim kontakcie. One są dla mnie jak siostry, odwiedzamy się nawzajem. Były u mnie w Nowym Jorku kilka razy a ja u nich w Norwegii i Berlinie (bo tam teraz mieszkają). Je też musiałam opuścić. Pracę w modelingu zaczęłam, mając 17 lat. Mój pierwszy wyjazd na dłużej to był Mediolan. Wtedy zrozumiałam jak to jest być poza domem, być samą w obcym dużym mieście. W Mediolanie dostawałam mapę do ręki (wtedy nie było jeszcze aplikacji map w telefonach) i musiałam w trzy godziny stawić się w dziesięciu miejscach na castingach. Musiałam się w tym odnaleźć. Nie kryję, że z dala od rodziny, z dala od przyjaciół było to stresujące.

Zaczynałaś młodo, jeszcze będąc licealistką. Jak udało ci się pracować w tym zawodzie, zdać maturę i skończyć studia?

Nie było to wcale łatwe. Ale jestem uparta. Koleżanki i koledzy, zarówno z liceum, jak później na studiach bardzo mi pomagali. Jak byłam na wyjeździe, to dostawałam od nich notatki mailem. Z tych maili przede wszystkim się uczyłam. Ale też starałam się tak zorganizować sobie czas, tak poprzestawiać zajęcia i egzaminy, że już w czerwcu byłam właściwie po zaliczeniach, zdanych egzaminach i miałam przed sobą całe wakacje, które mogłam poświęcić pracy. Pamiętam doskonale ten okres. Wtedy w moim życiu dużo się działo. Bywało tak, że rano szłam do szkoły, po południu wsiadałam w pociąg do Warszawy, tam byłam przez cały dzień na różnych zdjęciach i castingach. Wieczorem albo już w nocy wsiadłam znowu w pociąg do Szczecina i rano, prosto z dworca szłam do szkoły. Musiałam przez ten czas dwa razy tyle pracować, dwa razy tyle z siebie dawać, aby się wszystko udało. Ale ta praca, te wyrzeczenia, zostały nagrodzone satysfakcją.

Ta rozłąka z bliskimi to koszt jaki poniosłaś, a jakie osiągnęłaś zyski?

W moim wypadku zyski były dość spore. Miałam w 99 procentach dobre doświadczenia.

Może zaczniemy od pieniędzy?

Masz rację. To jest ważne. Warto o tym powiedzieć. Na początku modeling to jest inwestycja. Nie ma tak, że od razu dostaje się kontrakt i wielkie pieniądze. Trzeba zbudować swoje portfolio, trzeba zrobić zdjęcia, bo przecież dzięki tym zdjęciom modelka jest wybierana. Agencje na początku w młodą dziewczynę inwestują, ale później odciągają to z wynagrodzenia za pierwsze prace. Czyli tak naprawdę, nawet jak sporo pracujesz i wydaje ci się, że dużo zarabiasz, na rękę dostajesz niewiele. Agencja odciąga ci pieniądze za bilet lotniczy, odciąga za kieszonkowe, które dostawałaś, zaczynając pracę (pamiętam na początku dostawałam 80 euro na tydzień), za zdjęcia, za mieszkanie tzw. modelkowe.

O! Co to za mieszkanie?

To apartament kilkupokojowy, a w jednym pokoju mieszkają trzy, cztery dziewczyny. Trzeba się nauczyć z nimi współżyć.

Nauczyłaś się?

Bardzo się starałam. W takim mieszkaniu spotykają się dziewczyny różnych narodowości, różnych przyzwyczajeń, różnego temperamentu i czasem ogromnych ambicji. Przeżywają różne momenty - wielkiej euforii i czasami też załamania. Trzeba w tym wszystkim jakoś się odnaleźć, a z nimi nawiązać kontakt i się dogadać. Udało się, choć nie było to łatwe.

A inne korzyści z modelingu?

Różnorodność. Nigdy nie lubiłam nudy, jestem dość aktywna i do tego lubię podróżować. Najbardziej więc fascynowały mnie te podróże.

Te najciekawsze to...

Przyznam, że zawsze chciałam mieszkać w najważniejszych stolicach mody. I udało się. Najpierw był Mediolan, Londyn, później Paryż, w którym się zakochałam. Spędziłam tam pół roku i mieszkałam świetnie, bo w samym centrum miasta. Potem pojechałam do Hiszpanii - spędziłam trochę czasu w Madrycie i Barcelonie. Dodatkowo dochodziły też prace wyjazdowe. To najprzyjemniejsze momenty. Wtedy sobie zawsze mówię: ok, kocham swoją pracę, kocham to życie na walizkach, ale najbardziej te wyjazdy. Szczególnie w miejsca, w których jeszcze nie byłam i pewnie gdyby nie praca, to bym tam nigdy się nie pojawiła.

Gdzie to było?

Seszele. Pamiętam, że leciałam tam całą dobę. Byłam w podróży sama, bo cała ekipa doleciała tam wcześniej. Na Seszelach byłam 5 dni, ale pracy było na jeden dzień. Reszta to były moje wakacje.

A w Polsce?

To była reklama szamponu Pantene. Nagrywałyśmy ją razem z Nataszą Urbańską. Było to dla mnie świetne doświadczenie. Polubiłyśmy się z Nataszą. Do dziś wymieniamy maile. Miałyśmy nawet dość dużo czasu dla siebie. Razem spędzałyśmy poranki i wieczory. Ta reklama szamponu to była spora produkcja i ustawienie świateł dość długo trwało. Wtedy gadałyśmy. Pamiętam, że Natasza nawet się mi żaliła, że jej wizerunek w Polsce nie jest bardzo ciepły. Sama byłam zdziwiona, bo jest przesympatyczną kobietą. Ale wiem, że tak często bywa. W moim zawodzie jest podobnie.

Jesteś odbierana inaczej niż chciałabyś?

Właśnie. Zauważyłam to na castingach. Zazwyczaj słyszę, że jestem milsza w rzeczywistości niż wypadam na zdjęciach. Mówią, że jestem bardziej kontaktowa, sympatyczniejsza. Zdjęcia wizerunek ochładzają.

A jaką lubisz być na zdjęciach?

To wszystko zależy od produkcji. Zadaniem modelki jest zmieniać się jak kameleon. Czasami musimy być wampami, a czasami takimi dziewczynami z sąsiedztwa. To w jakim wcieleniu się najlepiej czuję to w dużej mierze zależy od nastroju, od dnia, pogody. Ale najbardziej lubię grać wampa i to nie tylko na zdjęciach, ale też w produkcjach filmowych.

Dlaczego?

Bo widać moc, siłę, emanuje ze mnie pewność siebie. Natomiast odkąd przeprowadziłam się do Nowego Jorku (a jestem tam już 5,5 lat), to się zmieniłam. Tam jest inny rynek. Tam nauczyłam się uśmiechać. Tego właśnie od modelek się oczekuje. W Europie sesje były poważniejsze.

Wolisz siebie w stylu amerykańskim, czyli z uśmiechem, czy raczej swoją wersję europejską?

Jestem osobą wesołą i bardzo mi się podoba, że mogę być w Stanach Zjednoczonych bardziej naturalna. Najlepiej właśnie w takich sesjach się czuję. Mogę w końcu być sobą.

Mówiłaś, że od ponad 5 lat mieszkasz w Nowym Jorku. To teraz tam jest twój dom?

Tak, ale to jest mój drugi dom. Zawsze mówię, że Szczecin jest moim numer jeden. Teraz z Nowym Jorkiem też bardzo wiele mnie łączy. Tam mam mieszkanie, tam jest mój narzeczony, tam są moi przyjaciele, moje ukochane miejsca, moja praca. Tam bardzo szybko mi czas leci, bo ciągle coś się dzieje. To też miejsce, gdzie mogę rozwijać swoja pasję.

Co to?

Uczę się kunsztu wyrobu biżuterii. Chodzę na warsztaty do wspaniałej mentorki i uznanej projektantki biżuterii - Japonki. To jest moja odskocznia od bieganiny życia codziennego, forma medytacji i wyciszenia. Nie wykluczone, ze zwiążę z tym swoją przyszłość, ale póki co to tylko hobby.

Nowy Jork to dla modelki dobre miejsce?

Oczywiście, w USA ten zawód jest inaczej postrzegany. Więcej jest zleceń, więcej pracy.

A jak to się zaczęło, jak to się stało, że zostałaś modelką?

Zawsze lubiłam modę. Jako nastolatka ubierałam się inaczej niż moi rówieśnicy. Ale nie miałam marzenia aby być modelką. Kiedy miałam 16 lat słuchałam raczej muzyki hip-hopowej i ubierałam się jak chłopak. Absolutnie szpilki nie wchodziły w grę, raczej trampki i szerokie spodnie. Byłam taką chłopczycą. Gdy miałam 17 lat w jednej ze szczecińskich gazet ogłoszono konkurs na twarz gazety. Ten konkurs powiązany był z szukaniem modelki. Znalazłam się w trójce finałowej, wygrałam konkurs (była to wycieczka do Włoch). Po tym od razu posypały się propozycje.

A gdzie zarobiłaś na modelingu swoje pierwsze pieniądze?

Na konkursie w Heringsdorfie. Zostałam zaproszono do Heringsdorfu na trening nauki chodzenia i na konkurs. Przyznam, że wcześniej nie umiałam chodzić na szpikach i do tego na wybiegu. Uczyła nas trenerka, która uczyła wcześniej chodzić Naomi Cambell.

Nauczyła cię chodzić na wysokich obcasach?

To był dla mnie wielki stres. Na początku nie mogłam sobie z tym wszystkim poradzić, bo jak tu chodzić na szpikach, uśmiechać się, do tego chodzić po wybiegu w miarę prosto, nie patrzyć pod nogi czyli nie sprawdzać gdzie się stąpa i do tego ładnie się prezentować. Tego wszystkiego było dla mnie za dużo. Za dużo do zapamiętania. Pamiętam, że trenerka dawała mi rady, aby chodząc ruszać tak biodrami jakby się robiło ósemki. Cały czas miałam to w głowie.

I co teraz, chodzisz w trampkach czy szpikach?

W szpilkach! Praktyka czyni mistrza!

A co potem zdarzyło się w twojej karierze?

Podpisałam kontrakt z agencją modelek w Warszawie. To była wtedy najlepsza polska agencja. Agencja od razu mnie zaproponowała do pracy za granicę. To była moja agencja matka. Wysłali mnie do Mediolanu. Tam podpisałam kontrakt z najlepszą agencją modelek na świecie Women. Na początku traktowałam modeling jako przygodę a nie sposób na życie. Porobiło się inaczej...

Młode dziewczyny pewnie by mi nie darowały, gdybym nie poprosiła o parę rad dla przyszłych modelek?

Przede wszystkim radziłabym aby dziewczyny zastanowiły się czy są na takie życie gotowe. Aby spytały same siebie, czy dadzą radę być w świecie same. Czy są w stanie zostawić rodzinę, może chłopaka, przyjaciół. Ale także radzę, aby próbować i walczyć ze swoimi słabościami. W zawodzie modelki trzeba być konsekwentnym, wiedzieć czego się chce, być punktualnym, szanować konkurencję i zaakceptować tę konkurencję.

Czyli?

Modelka to zawód coraz bardziej popularny i dostępny. Dziewczyny myślą, że modeling daje wspaniałe życie. Ale nie zawsze się dobrze układa. Każda początkująca modelka będzie miała wiele rozczarowań. Robimy często dziesięć castingów dziennie, a dostajemy tylko jedną pracę, albo nawet żadnej. Nie można z tego powodu załamywać rąk. Dookoła jest bardzo dużo przepięknych dziewczyn z całego świata. Trzeba to zaakceptować, a porażkę na castingu nie brać bezpośrednio do siebie. Bo to często nie dlatego, że modelka jest zła nie dostajemy pracy, a dlatego, żę do danego projektu potrzebują konkretnej dziewczyny. Na przykład nie blondynki a brunetki, nie dziewczyny wampa a modelki o bardzo łagodnej urodzie. Nie można też sobie nawzajem zazdrościć. Tego też się nauczyłam.

A co z jedzeniem?

To ważny temat. Nie można się głodzić. Trzeba uprawiać sport i jeść z głową. To, że dziewczyny się głodzą wychodzi na castingu. To po prostu widać. Dobrze jest wybrać się do dietetyczki i poprosić ja o radę jak się odżywiać, aby mieć odpowiednią figurę i ładnie wyglądać. Modelki przecież muszą dobrze się prezentować.

Masz przyjaciółki modelki?

Oczywiście! To naturalne, że moimi przyjaciółkami są modelki. Ze względu na swoją pracę w takim środowisku się przecież obracam.

Ten twój chłopak jest szczęściarzem.

Tak (śmiech). Czasem jak wyjdziemy taką większą grupą z moimi koleżankami modelkami i kolegami modelami do restauracji w Nowym Jorku, to nie ma siły, wszyscy się patrzą. Jesteśmy wysocy, trochę inaczej ubrani. Nie da się nas nie zauważyć.

Bogna Skarul

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

cena obniżona -50%

Dostęp do gazety online na 30 dni za połowę ceny

14,50 29,00

Czytaj aktualną gazetę w formacie PDF bez wychodzenia z domu. Pobierz ją i podziel się z bliskimi. Bądźcie na bieżąco z informacjami!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.