Anna Folkman

Szczecin. Nasz łowczy miejski łapie dziki jak strażnik z Teksasu

Odłów dzików w Szczecinie jest konieczny. W samym mieście żyje ich ok. 700. Dzięki odłowom, w rejonach, w których są łapane, stan liczbowy populacji Odłów dzików w Szczecinie jest konieczny. W samym mieście żyje ich ok. 700. Dzięki odłowom, w rejonach, w których są łapane, stan liczbowy populacji może spaść nawet do 100 procent - podaje łowczy miejski
Anna Folkman

Pomysł na pułapki łowczy zaczerpnął z USA. Mają noktowizor i czujniki!

Ulica Strzałowska w Szczecinie. Trawiaste pobocze przy wjeździe na jedną z posesji zdradza obecność zwierzyny. Trawa wygląda tak jakby ktoś przejechał po niej pługiem. I to kilka razy w każdą stronę. Okoliczni mieszkańcy wiedzą jednak, że nie zadziałała tu wcale ludzka fantazja a dziki zwierzęcy instynkt, bo dziki w tych rejonach a także w wielu innych miejscach w mieście, to nic nadzwyczajnego. Ślady ich częstych wizyt obserwują np. także mieszkańcy Warszewa, którzy spacerują np. wzdłuż ul. Duńskiej czy Włoskiej.

Odłów dzików w Szczecinie jest konieczny. W samym mieście żyje ich ok. 700. Dzięki odłowom, w rejonach, w których są łapane, stan liczbowy populacji
Odłów dzików w Szczecinie jest konieczny. W samym mieście żyje ich ok. 700. Dzięki odłowom, w rejonach, w których są łapane, stan liczbowy populacji może spaść nawet do 100 procent - podaje łowczy miejski

Okazuje się, że dzików w naszym mieście znacznie przybyło odkąd w 2006 roku rozpoczęto odławianie.

- Na początku (lata 2007-2014), do dość prymitywnych odłowni chwytaliśmy od 40 do 120 dzików w sezonie. Wówczas szacowałem, że na terenie miasta żyje do 250 dzików - podaje Ryszard Czeraszkiewicz, pogotowie ds. dzikich zwierząt, łowczy miejski. - Dzisiaj tempo odłowu dochodzi do 100 dzików w miesiącu! Ale liczebność oszacowana przeze mnie w tym roku to już 700 dzików w naszym mieście.

Z takim przeciwnikiem do walki trzeba stanąć na odpowiednim poziomie. Łowczy skończył więc z prymitywnymi pułapkami. Pułapki stosowane teraz przez niego w Szczecinie są prawdopodobnie pierwszymi tego typu urządzeniami stosowanymi na tak szeroką skalę w Polsce.

- Pomysł na taki sprzęt został zaczerpnięty na bazie amerykańskich pułapek, stosowanych w Teksasie przyznaje Ryszard Czeraszkiewicz. - Pułapka jest przenośna, jest miejscem gdzie dziki są zanęcane, a gdy po odpowiednim czasie przekonamy się, że korzystają z tej stołówki wszystkie zwierzęta w okolicy, rozpoczynamy odłowy. W Szczecinie funkcjonuje 12 pułapek na dziki, ale miejsc, w których są problemy z tymi zwierzętami jest aktualnie 24. Sukcesywnie problemy są ograniczane, dlatego, że poprzez odławianie ograniczamy populację od 70 do 100 proc. stanu zwierząt w rejonach odłowu.

Pułapki rodem z Teksasu do walki z naszymi dzikami

Odłów dzików w Szczecinie jest konieczny. W samym mieście żyje ich ok. 700. Dzięki odłowom, w rejonach, w których są łapane, stan liczbowy populacji
Wokół pułapki przy ul. Strzałowskiej widać obecność dzików. W środku są jeszcze pozostałości karmy - przynęty, np. ogórki

- Pomysł dobry, tylko jak to zwierzę ma się tam dać złapać, skoro klatka jest otwarta z dwóch stron - pyta dociekliwie pani Danuta z Golęcina. - Nie wiem, może to jakieś nowoczesne sposoby. Fakt jest taki, że rozsypują po okolicy jakieś drożdżówki, ogórki, by zanęcić zwierzęta. Owszem po nocy wszystko znika, ale klatka jak stała, tak stoi pusta.

Okazuje się jednak, że taki jest plan łowczego.

- Pułapka, gdy trwa okres zanęcania jest niekompletna i nie zagraża nikomu - zapewnia Ryszard Czeraszkiewicz, łowczy miejski w Szczecinie. - Chętnie do niej przychodzą nie tylko dziki, ale także lisy, borsuki, kuny, oraz kilkanaście gatunków ptaków. Wszystkim chodzi o to samo - zjadają karmę, czyli przynętę wykładaną przez łowczego. Pułapka skompletowana tj. z zapadnią, staje dopiero w dniu odłowu. Monitorowana jest na bieżąco za pomocą kamer noktowizyjnych. Dziki zwalniają zawleczkę same, lub jeśli to możliwe, zdalnie zamykamy ją za pomocą specjalnego czujnika. Na razie działa on na krótkim dystansie.

Co potem dzieje się z dzikami? Złapane dziki, szybko, bo w ciągu kilku do kilkunastu minut są umieszczane w drewnianych skrzyniach.

- Czeka je wtedy około dwugodzinna podróż do Ośrodka Hodowli Zwierzyny - kończy Czeraszkiewicz.

Pułapki toją w 12 miejscach w mieście. Najpierw zwierzęta są do nich zwabiane. W dzień odłowu zapadnia pułapki się zamyka. Dziki nie mają szans.

Anna Folkman

Zajmuję się tematyką zdrowotną i społeczną. Bliskie są mi sprawy związane z dziećmi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.