Stargard: Był w jednej klasie z katem

Czytaj dalej
Emilia Chanczewska

Stargard: Był w jednej klasie z katem

Emilia Chanczewska

Dramatyczne następstwo po brutalnym pobiciu nastolatka. Po wyjściu ze szpitala trafił do klasy z oprawcą. Sytuację rozwiązano dopiero teraz. Nie spotkają się już w szkole, tylko w sądzie.

Pod koniec ostatnich wakacji, na os. Zachód, 16-letni chłopak został napadnięty, okradziony i dotkliwie pobity przez trzech nieznanych mu nastolatków.

Miał zmasakrowaną twarz, uszkodzony oczodół, połamaną szczękę. Musiał przejść operacje, długo leżał w szpitalu.

Jak potoczyły się jego losy?

Jak ustaliliśmy, obecnie jest uczniem pierwszej klasy w Zespole Szkół nr 5. Okazało się, że trafił do klasy z jednym ze swoich oprawców, który razem z innym uczniem zaczął wywoływać konflikty. Zaczęły się wobec niego groźby. W szkole nie było informacji o pobiciu, gdyż policja nie ma obowiązku jej przekazywać. Podobnie jak sąd, prosząc szkołę o opinię o uczniu, nie informuje, do jakiej sprawy jest ona potrzebna.

- 13 października zgłosiła się do nas mama poszkodowanego chłopca, informując że w wakacje został pobity - mówi Jolanta Kawszyn, od września dyrektor Zespołu Szkół nr 5 w Stargardzie. - Wcześniej takiej informacji nie mieliśmy, dlatego po rekrutacji doszło do sytuacji, że w jednej klasie znalazła się ofiara i sprawca pobicia. Mama zgłosiła wicedyrektorowi Borkowskiemu, że dwóch uczniów grozi jej synowi. Mój zastępca poprosił o taką informację na piśmie. Jeżeli mamy oficjalną informację, wtedy podejmujemy działania, inaczej trudno jest się do nich odnieść. Mama nie zdecydowała się na to. Kontakt ze szkołą był w drugiej połowie października, ale tylko w związku z chorobą i wizytą u lekarza, przez co ucznia nie było w szkole.

Jak szkoła zareagowała na informację o groźbach?

- Była rozmowa z tymi uczniami, którzy stwarzają problemy - wyjaśnia Jolanta Kawszyn. - Jednak problemy się pogłębiły, a rodzice nie skorzystali z proponowanych możliwości ich rozwiązania. Ci uczniowie czuli się bezkarni. 16 listopada zostali skreśleni z listy uczniów naszej szkoły.

Usunięcie ze szkoły uczniów, którzy grozili pobitemu chłopakowi, nastąpiło dwa dni po tym, gdy nasza redakcja zaczęła interesować się sprawą i wysyłać maile z pytaniem o jej rozwiązanie. Dyrektor ZS 5 nie chce jednak łączyć tych faktów.

- To nie ma nic wspólnego, z listy uczniów nie skreśla się z dnia na dzień - podkreśla Jolanta Kawszyn. - Głównym powodem było nieprzestrzeganie statutu szkoły przez dwóch uczniów klasy pierwszej.

Dyrektor mówi, że w rozmowie z pedagogiem 16.11 „uczeń nie potwierdził informacji dotyczącej gróźb, powiedział, że uczniowie go przeprosili i nigdy nie czuł się zagrożony”.

Sprawa pobicia niebawem trafi na wokandę. Sąd musi rozpoznać ją od początku, dlatego na pierwszym posiedzeniu ma być konfrontacja - rozpoznanie przez ofiarę trzech sprawców.

- Cała trójka znana jest policyjnemu zespołowi ds. nieletnich i patologii - mówi podkom. Łukasz Famulski, oficer prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie. - Z rozbojów, gróźb karalnych i pobić.

Emilia Chanczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.