Inga Domurat

Rolnik ma zabić swoich 40 świń, bo źle je karmił

- Mam zabić swoje wszystkie świnie, nawet 4 prośne lochy. Z dnia na dzień moje życie straciło sens - mówi Jerzy Jaworski. Fot. Inga Domurat - Mam zabić swoje wszystkie świnie, nawet 4 prośne lochy. Z dnia na dzień moje życie straciło sens - mówi Jerzy Jaworski.
Inga Domurat

Jerzy Jaworski jest zrozpaczony decyzją powiatowego lekarza weterynarii w Koszalinie.

- Gospodarstwo prowadzę od ponad 30 lat. Trzodę chlewną mam u siebie dobrych kilkanaście lat. Jak trzeba było, to weterynarz przyjeżdżał i nigdy nikt mi nie powiedział, że świnie u mnie mają źle, że jak karmię je zlewkami, to łamię prawo, narażam na choroby je i ludzi, którzy jedzą ich mięso - mówi z niedowierzaniem Jerzy Jaworski, rolnik ze Strzeżenic. - A tu nagle ta kontrola i powiatowy lekarz weterynarii każe mi zabić 13 świń i 27 warchlaków, całą moją trzódkę. Nie mogę się z tym pogodzić, nie mogę przez to spać. Nie wyobrażam sobie pustej chlewni. Żyć mi się odechciało.

Kontrola weterynaryjna w gospodarstwie Jerzego Jaworskiego została przeprowadzona 14 czerwca. To skutek zawiadomienia, które wcześniej trafiło do inspekcji, a w którym były zawarte podejrzenia o to, że właśnie tu świnie karmione są zlewkami, czego zabraniają unijne przepisy. Kontrola potwierdziła te podejrzenia.

Gdy do gospodarstwa Jerzego Jaworskiego weszła kontrola weterynaryjna, inspektor stwierdził pozostałości odpadów gastronomicznych w korytach oraz na sprzęcie do podawania paszy. Do tego ok. 310 litrów zlewek było w beczkach i pojemnikach. Rolnik przyznał się, że karmi nimi swoją trzodę chlewną, a zlewki bierze nieodpłatnie z nadmorskich ośrodków, w tym dwóch znanych w mieleńskiej gminie. 14 czerwca była kontrola, a siedem dni później powiatowy lekarz weterynarii wydał decyzję nakazującą zabicie zwierząt pod jego nadzorem, oczyszczenie koryt, pojemników i sprzętu oraz zagospodarowanie odpadów gastronomicznych w sposób przewidziany prawem.

- Mając dowody na to, że te świnie karmione były zlewkami, nie miałem innego wyjścia. Przepisy zobowiązują mnie do wydania decyzji nakazującej ich zabicie, i to w trybie natychmiastowym - mówi Marek Kubica, powiatowy lekarz weterynarii w Koszalinie. - Gdybym je zignorował, sam poniósłbym odpowiedzialność karną, ponieważ naraziłbym osoby spożywające mięso z tych świń na utratę zdrowia lub nawet życia. Jest już udowodnione, że karmienie trzody chlewnej zlewkami może powodować wariant choroby Creutzfeldta-Jakoba u ludzi. Dlatego nie miałem wyjścia: świnie z tej hodowli zostaną zabite i zutylizowane. Informację o tym, skąd rolnik otrzymywał zlewki, przekazałem do sanepidu w Koszalinie.

Rolnikowi trudno zrozumieć tę decyzję. - Nikt nie skarżył się na mięso z moich świń, nie było żadnego zatrucia, moje świnie nie chorują - rozkłada ręce.

Inga Domurat

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.