Joanna Maraszek

Prezydent miasta o bazie przeładunkowej: Opinia, wniosek i dopiero referendum

Prezydent Żmurkiewicz własną opinię wyrazi dopiero po tym, jak na jego biurku znajdą się wnioski w sprawie tej budowy Prezydent Żmurkiewicz własną opinię wyrazi dopiero po tym, jak na jego biurku znajdą się wnioski w sprawie tej budowy
Joanna Maraszek

Janusz Żmurkiewicz wyjaśnia, jak od strony formalnej wygląda ewentualna budowa terminala kontenerowego oraz czego mogą spodziewać się mieszkańcy.

- Zdecydował pan, że o sprawie ewentualnej budowy terminala kontenerowego zdecydują mieszkańcy. Swoją opinię mają wyrazić w specjalnie ogłoszonym referendum.

- Wpłynął do mnie wniosek od mieszkańców dzielnicy Warszów, by zorganizować z nimi konsultacje w sprawie budowy terminala kontenerowego. Przede wszystkim uważam, że gdyby miały odbyć się konsultacje, musiałyby dotyczyć wszystkich mieszkańców. Planowana lokalizacja budowy znajduje się co prawda w prawobrzeżnej części miasta, ale dotyczy całego Świnoujścia. Musiałbym zorganizować konsultacje ze wszystkimi mieszkańcami. Ostatnio mieliśmy okazję przeprowadzać konsultacje w sprawie Stref Płatnego Parkowania. Okazało się, że zaangażowanie mieszkańców było znikome, mimo, iż temat dotyczył każdej zmotoryzowanej osoby. Uznałem, że lepszą formą będzie referendum poprzedzone merytoryczną dyskusją w kwestii realizacji tej inwestycji. Chciałbym, by inwestor podjął się nie tylko prezentacji planowanej inwestycji, ale przede wszystkim, by poinformował, jak terminal będzie wpływał na okolicę, w której się znajduje. To jest najważniejsze dla mieszkańców. Nie ma znaczenia, ile kontenerów będzie przeładowywanych, ale co terminal wniesie w miejsce, gdzie będzie zrealizowany i jak wpłynie na życie mieszkańców Świnoujścia. Dziś obserwujemy, jakie pozytywy niesie za sobą budowa terminala LNG w Świnoujściu. Chcielibyśmy także wiedzieć, czy budowa kolejnej inwestycji również przyniesie tak pozytywne skutki.

- A będą takie? Odnoszę wrażenie, że mieszkańcy raczej obawiają się, niż cieszą na plany rozwoju portu.

- Dzisiaj mamy zbyt mało informacji, by móc podjąć decyzję. Swoje stanowisko powinien przedstawić Zarząd Morskich Portów oraz druga strona, ci, którzy inwestycji są przeciwni. Wtedy dyskusja ma sens. To jedyna możliwość podjęcia decyzji. Teraz słyszymy tylko jedną stronę, tę która jest przeciwna. Dopóty, dopóki nie będzie merytorycznej dyskusji, dokumentów oraz materiałów, które przedłożą strony, nie ogłoszę referendum. To nie ma sensu. Tak naprawdę dziś mówimy o czymś, o co nikt nie wystąpił. Rozmawiamy o terminalu kontenerowym, a ja nie mam żadnego wniosku od potencjalnego inwestora, który chce coś takiego realizować. Kilka miesięcy temu odbyło się spotkanie, w którym członkowie Zarządu Morskich Portów mówili o możliwościach i planach, ale nie pojawiło się nic konkretnego. Zamiast konkretów mamy protesty. Tylko przeciwko czemu, pomysłowi? Jako członek Rady Nadzorczej Zarządu Morskich Portów mogę powiedzieć, że podczas rady nie było żadnej dyskusji na ten temat. Jestem przekonany, że Zarząd Portów nie jest jeszcze gotowy, by prezentować cokolwiek w tej sprawie.

- Jednak Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej szykuje grunt pod budowę.

- Pytanie, które otrzymałem z ministerstwa dotyczy zupełnie czegoś innego.

- Nie chodzi o terminal kontenerowy?

- Oczywiście, że nie. Pytanie dotyczy opinii na temat poszerzenia granic portu. Świnoujście ma wyznaczone granice portu. Wchodzi w nie terminal promów morskich, stocznia, dawne tereny Odry, port jachtowy. Nie możemy mylić granic portu z terenami Zarządu Portów.

- Jednak, gdyby miasto wydało pozytywną opinię w kwestii rozszerzenia granic portu, dałoby możliwość budowy terminala.

- Myślę, że tę inwestycję można realizować nie tylko w granicach portu. Gdyby była zgoda miasta, terminal można by było wybudować nawet poza granicami portu, ale musi być najpierw sporządzony plan, a plan musi uwzględniać budowę portu. Dziś na terenach, o których mówimy, jako o potencjalnym miejscu budowy terminala kontenerowego, zapisany jest w planach kemping i parking. Gdyby ktoś chciał realizować w tym miejscu cokolwiek innego, musiałby zmienić plan zagospodarowania. Procedura zmiany planu jest wszystkim znana. Musi być uchwała Rady Miasta o przystąpieniu do zmiany planu, samorząd musiałby zlecić projektantowi opracowanie, następnie opracowanie byłoby procedowane na sesji.


Ja sam w tej chwili nie jestem przekonany, że terminal powinien powstać. Jeśli nie uzyskam odpowiedzi, która by zaspokoiła moje oczekiwania w kwestii infrastruktury i korzyści, które miasto musi otrzymać z tytułu tej inwestycji, również nie będę tego popierał.

- O jakim umiejscowieniu terminala mówiono do tej pory?

- Przedstawiciele portu kilka miesięcy temu prezentowali usytuowanie terminala kontenerowego za terminalem LNG.

- Czyli jest to miejsce, o którego poszerzenie granic wystąpiło ministerstwo.

- Ministerstwo wystąpiło o znacznie większy teren, niż ten, który Zarząd Morskich Portów przewidywał pod budowę terminala kontenerowego. W piśmie, które otrzymałem nie ma słowa na temat terminala. Są jedynie wyznaczone granice portu.

- Dlaczego to ministerstwo wystąpiło do miasta o opinię w sprawie rozszerzenia granic? Czy to nie Zarząd Morskich Portów powinien w pierwszej kolejności zwrócić się do miasta?

- Procedura jest zgodna z obowiązującymi przepisami. To minister wyznacza granice, a miasto opiniuje. W związku z tym, że dostałem taki wniosek, wystąpiłem do ministra o uszczegółowienie danych we wniosku. Kiedy otrzymam odpowiedź, wystąpię do Rady Miasta i przedstawię dwa projekty uchwał - za i przeciw. Radni będą musieli podjąć którąś z nich.

- To znaczy, że referendum jest niezwiązane z wydaniem tej opinii i odbędzie się znacznie później?

- Ja sam w tej chwili nie jestem przekonany, że terminal powinien powstać. Jeśli nie uzyskam odpowiedzi, która by zaspokoiła moje oczekiwania w kwestii infrastruktury i korzyści, które miasto musi otrzymać z tytułu tej inwestycji, również nie będę tego popierał. Nie wypowiadam się jednoznacznie, jednak uważam, że prawobrzeże od początku w naszych planach było zapisane jako teren nastawiony na przemysł i gospodarkę morską. Kilka lat temu gospodarka morska była w kiepskiej kondycji, ale to nie oznacza, że tak musi być zawsze. Jeśli dziś są nowe pomysły i inicjatywa, to powinniśmy to wspierać, tylko, co miasto z tego będzie miało. Może rzeczywiście pojawią się kłopoty. Mieszkańcy prawobrzeża będą mieli dalej na plażę. Będą musieli jechać półtora kilometra dalej. Jednak jeżeli ten dystans będą przemierzali bezpieczną i szeroką drogą z komunikacją autobusową, która umożliwi swobodny dojazd do plaży, z parkingami przy plaży i odpowiednim zapleczem socjalnym i gastronomicznym, to może protesty przeciwko inwestycji nie do końca są potrzebne. Uważam, że takie zapewnienia powinien dać inwestor.

- To znaczy, że musimy czekać na ruch ze strony Zarządu Morskich Portów?

- Kiedy tylko dostanę od Zarządu Morskich Portów wniosek, który będzie zawierał konkretne dane oraz korzyści, jakie uzyska gmina, wystąpię do Rady Miasta Świnoujście o podjęcie uchwały w sprawie referendum. Później będziemy mieć dwa miesiące na jego zorganizowanie.

- Mieszkańcy już protestują, nie chcą TIR-ów za oknami.

- Ruch samochodów nie pojawi się z dnia na dzień. To kwestia kilku lat, a w przeciągu tych kilku lat powstanie droga ekspresowa S 3.

- To pewne?

- Widziałem już projekty! Jeśli będzie możliwość zjazdu z autostrady na plażę, to turyści ze Szczecina będą na nią jechać, ponieważ będzie to najlepiej zorganizowane miejsce w okolicy.

- Przeciwnicy powstania inwestycji zadają często pytanie o wpływy do budżetu miasta. Gdyby ministerstwo poszerzyło granice portu o wskazany teren, czy miasto mogłoby liczyć na jakikolwiek wpływ z tytułu podatku od nieruchomości? Pojawiają się także wątpliwości, czy przy takim obrocie sprawy LNG nie podlegałoby tym samym prawom, co inwestycje portowe?

- Gazoport już znajduje się w granicach portu, więc nie ma tu żadnych obaw, by cokolwiek się miało zmienić. Uważam, że powinniśmy rozmawiać z decydentami o niesprawiedliwej, moim zdaniem, zasadzie, opartej o przepisy podatkowe. Cztery porty, Gdańsk, Gdynia, Szczecin i Świnoujście, otrzymują ulgę w opłacie podatku od nieruchomości. Dotyczy to nieruchomości związanych z funkcjonowaniem portu, czyli nabrzeża czy falochronu. Stawka jest zerowa. Zarządy tych portów nie płaca podatku. Uważam, że to niesprawiedliwe. Wszystkie inne spółki Skarbu Państwa płacą podatki, jedynie spółki portowe są zwolnione z tych opłat. Ta zasada została wprowadzona dość dawno. Zdaje się, że celem było stworzenie dla portów warunków do bycia atrakcyjnymi w stosunku do innych, sąsiednich portów. Być może wtedy miało to uzasadnienie. W tej chwili, moim zdaniem jest to niesłuszne. Podmioty, które znajdują się w granicach portu, ale nie podlegają pod Zarządy Morskich Portów, płacą podatki. Uważam, że wszyscy powinni płacić. W Niemczech tak jest. U nas państwo przez takie ustawodawstwo wspiera porty kosztem gmin. Już podjąłem rozmowy z moimi kolegami z miast portowych po to, abyśmy wspólnie podjęli inicjatywę zmieniającą te przepisy.

- Ma pan poparcie u innych włodarzy?

- Rozmawiałem już z Piotrem Krzystkiem, prezydentem Szczecina, który uważa podobnie, jak ja. Tak samo prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek. Podejmujemy działania. Musimy zainwestować w specjalistów, którzy będą nas w tej kwestii reprezentować. Jest to gra o bardzo wysoką stawkę, o wpływy do lokalnych budżetów.

Joanna Maraszek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.