Małgorzata Klimczak

Pionier to kino, które trafiło do pierwszej ligi na świecie

Pionier to kino, które trafiło do pierwszej ligi na świecie
Małgorzata Klimczak

Najlepsze są małe kina, a w Szczecinie mamy Kino Pionier. Nie dość, że małe i klimatyczne, to jeszcze najstarsze.

Kino „Pionier” oficjalnie działa od 26 września 1909 roku. Zostały jednak znalezione dokumenty potwierdzające jego jeszcze dłuższą historię, która rozpoczęła się w 1907 roku.

Twórcą kina i jego pierwszym właścicielem był Otto Blauert, który bardzo szybko sprzedał je Albertowi Pietzke. Początkowo kino funkcjonowało jako „Helios”, później, do 1945 nosiło nazwę „Welt-Theater”. Ze względu na częste przypadki eksplozji kinematografów policja budowlana wprowadziła przepisy mające poprawić bezpieczeństwo widzów. Sale i urządzenia kinowe były poddawane częstym i niezapowiedzianym kontrolom. W przypadku „Welt-Theater” pierwsza odnotowana kontrola odbyła się 22 maja 1909 roku. A Pietzke wykorzystał zalecenia pokontrolne do przeprowadzenia remontu kina powiększając liczbę miejsc - wynosiła ona około 150.

W sierpniu 1914 r pan Albert został wysłany na front - po 8 miesiącach zginął - jest pochowany na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.

Co oglądali widzowie

W tamtych czasach proponowano widzom do obejrzenia: „Szmaragdowe wybrzeże Brytanii”, komedię sentymentalną „Dom bez dzieci”, dramat „Cygańska rodzina”.

Po śmierci męża, pani Hedwig musiała sama pokierować kinem - miała na utrzymaniu dwóch małoletnich synów.

We wrześniu 1927 r. wybuchł niewielki pożar w kabinie projekcyjnej. Jak ustalono przyczyną był zapłon zerwanej taśmy filmowej - bowiem taśma wtedy używana w kinematografii była łatwopalna.

W roku 1929 przeprowadzono remont mający na celu odnowienie i unowocześnienie sali kinowej.

Repertuar kina był dość zróżnicowany. Podczas I wojny światowej dominowały filmy szpiegowskie i patriotyczne, później przygodowe i sensacyjne. „Welt-Theater” było jedynym kinem, które przetrwało drugą wojnę światową i nie przerwało swojej działalności. Do wybuchu wojny w 1939 r. kino działało pod nazwą: „Welt-licht Spiele”.

Od grudnia 1945 r. do grudnia 1950 r. działało jako „Odra” (później nazwę kina zmieniono na „Pionier”).

Pierwszym wyświetlanym po wojnie filmem był „Iwan Groźny” w reż. Siergieja Eisensteina.

Od 1999 roku współwłaścicielami są: Jerzy Miśkiewicz oraz Wacław Szewczyk. Kino wielokrotnie zmieniało nazwę „Weltkinotheater”, „Odra” i ostatecznie od 1950 roku nosi nazwę „Pionier”.

Historia i ludzie

Stanisław Kowalski to kinooperator-legenda kina Pionier. Przepracował w nim 47 lat. Z namaszczeniem zakłada swój słynny prochowiec.

- Dostałem tę pracę po znajomości - wspomina. - Moja mama poprosiła koleżankę, żeby mi załatwiła pracę w kinie. Zaintrygowały mnie te wszystkie urządzenia. Chciałem poznać wszystkie projektory w Szczecinie.

Pierwszy film, który puszczał w tym kinie, to był „Hamlet” z Laurencem Olivierem w roli głównej.

- Ludzie wtedy przychodzili głównie na naszych aktorów - mówi pan Stanisław. - Oglądali „Zakazane piosenki”, „Skarb” z Danutą Szaflarską i Jerzym Duszyńskim. Ja lubiłem filmy rosyjskie „Lecą żurawie”, „Człowiek z karabinem”, „Cichy Don”.

Ciekawostką jest to, że kiedyś kino Pionier było nazywane: „karne kino”.

- Jak któryś kinooperator pracujący w większym kinie podpadł, to zsyłano go do Pioniera, a my musieliśmy się z nim męczyć - opowiada Stanisław. - To kino miało jednak wyjątkową atmosferę.

W 1945 roku, kino było przygotowane do pracy. Krzesła skrzypiały, podczas projekcji słychać było projektor, ale nikomu to nie przeszkadzało. Bilety wcale nie były takie tanie, ale na sali zawsze były tłumy. „Znachora” grało się trzy miesiące po trzy seanse dziennie.

- Wieczorami na ulicach Rosjanie bili się z Polakami, ale w kinie rosyjskie filmy oglądano chętnie - wspomina Stanisław. - Czasy były trudne, ale ludzie garnęli się do kina. Jak panie przychodziły w kapeluszach, to kasjerki prosiły, żeby je zdejmowały, bo zasłaniały ekran innym. Do kina przychodzili czasami Rosjanie. Jak zachowywali się kulturalnie, to ludzie reagowali na nich spokojnie. Jeśli byli agresywni, to po prostu wychodzili. Dużo gorsze rzeczy działy się przed kinem, gdzie można było oberwać kulkę całkiem niespodziewanie, bo wszędzie grasowały bandy.

Dokumenty

Jesienią 2009 roku, podczas realizacji filmu dokumentalnego „W starym kinie - Pionier 1909”, szczecińskiego reżysera Marcina Korneluka ekipa filmowa natrafiła na dokumenty potwierdzające prawdziwy wiek kina. Okazało się, że w 1907 roku, przy Falkenwalder Straße 2 (dzisiejsza Wojska Polskiego 2) Otto Blauert prowadził w sali restauracyjnej „kinemato-graphenbefißer”. Potwierdza to książka adresowa na rok 1908, której redakcja zakończona została w 1907 r. Rok powstania kina potwierdza również anons z książki adresowej wydanej w 1943 roku, z którego wynika że kino „Welt” obchodziło swoje 36. urodziny w 1943 roku.

Kino posiada 2 sale: salę główną oraz „Kiniarnię” (powstałą w 2002 roku). Kiniarnia jest połączeniem kina i kawiarni - powrotem do początków XX w. Siedząc przy stoliku przy kawie, herbacie czy też lampce wina oglądamy film z projektora, który stoi w sali. Przy dźwiękach pianina wyprodukowanego w Szczecinie w 1898 roku, wyświetlane są filmy nieme.

Ostatnie lata pokazały, że Kino Pionier to wyjątkowe miejsce o ugruntowanej pozycji na rynku. Pionier został przyjęty do prestiżowej sieci Europa Cinemas oraz sieci Kin Studyjnych.

- Każdy rok powyżej setki trzeba hucznie świętować - twierdzi Jerzy Miśkiewicz. - Dlatego i my postanowiliśmy 110. urodziny uczcić naprawdę dobrym kinem. Chcemy pokazać nieprzeciętne obrazy. To będą filmy kierowane dla młodych widzów jak i do dorosłych.

Jeszcze do końca roku Kino Pionier szykuje dla widzów wiele niespodzianek. Największą są oczywiście filmy - zawsze dobre, zawsze na poziomie, ambitne i oglądane w wyjątkowej atmosferze.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Głosu Szczecińskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Głosu Szczecińskiego
  • codzienne e-wydanie Głosu Szczecińskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Małgorzata Klimczak

Zajmuję się kulturą i edukacją, co często idzie w parze, a w zasadzie się łączy, bo kultura edukuje, a edukacja zazwyczaj wymaga kultury.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.