Pełne chwały, ale i tajemnic życie księżnej Dino z Żagania

Czytaj dalej
Fot. Archiwum/Mariusz kapała
Dariusz Chajewski

Pełne chwały, ale i tajemnic życie księżnej Dino z Żagania

Dariusz Chajewski

Jej biografia pełna jest zagadek i tajemnic. Czy naprawdę była córką Piotra Birona? Czy była informatorką słynnego Talleyranda, bo jego kochanką była z pewnością? Które z jej dzieci były owocem małżeńskiego związku? Niezwykłe szczegóły księżnej Dino zawdzięczamy Błażejowi Kosce, który opracował jej pasjonującą biografię. Oto jej skromne -niestety-fragmenty...

Anna Dorota, żona Piotra Birona, pana na Żaganiu, urodziła kilka córek i jednego syna, który wcześnie zmarł. Źródła podają, że ojcem najmłodszej córki - Doroty, która urodziła się 21 sierpnia 1793 r. w pałacu Friedrichsfelde pod Berlinem był polski szlachcic Aleksander Batowski, w młodości kapitan we francuskim regimencie króla Stanisława Augusta, w owym czasie wysłany jako komisarz królewski do Mitawy, stolicy księstwa Kurlandii. Książę Piotr Biron uznał ją jednak oficjalnie za swoją córkę i nie miała z tego powodu późniejszych nieprzyjemności.

Ojcostwu Batowskiego próbuje zaprzeczyć Micheline Dupuy. W recenzji czytamy: „W tym miejscu M. Dupuy rozwiewa pierwszą z legend dotyczącą prawego urodzenia Doroty, wynikłą z różnicy wieku rodziców. W chwili jej urodzenia matka, księżna Kurlandii Dorota miała 32 lata, a ojciec, książę Piotr Biron 69 lat. (...)

Inne zdanie ma Rosalynd Pflaum, która twierdzi, że „Olek” Batowski, a nie Piotr Biron, towarzyszył Annie - Dorocie w okresie porodu i razem spędzili następnych kilka miesięcy. Francoise Aubret-Ehnert zwraca uwagę na inny szczegół, pisząc, że Dorota była brunetką, a jej siostry blondynkami.
Matką chrzestną dziewczynki została Luiza Radziwiłł, bratanica pruskiego króla Fryderyka Wilhelma II.

Dama z cenzusem

Urodziwa Dorota otrzymała wszechstronne wykształcenie. Znała kilka języków, studiowała zagadnienia matematyki, w wieku 10 lat rozwiązywała równania algebraiczne, w berlińskim obserwatorium astronomicznym oglądała niebo. Dzieciństwo spędziła wraz z matką i siostrą Wilhelminą w Löbichau, zakupionym przez Annę - Dorotę pałacu w Turyngii. Dorota była zadziorna, kiedyś tak mocno uderzyła małego następcę tronu pruskiego, gdy bawili się razem, że zabrano go do domu z zakrwawionym nosem i bolącym uchem. Na pytanie o powód odpowiedziała, że ją opluł.

Wychowaniem małej Doroty zajmowała się jej matka chrzestna - księżna Luiza Radziwiłł oraz nauczyciel Scypion Piattoli, który wcześniej był królewskim sekretarzem Stanisława Augusta Poniatowskiego. Pomagał wtedy w zredagowaniu tekstu Konstytucji 3 Maja (drugiej konstytucji na świecie po konstytucji amerykańskiej z 1789 r.).

Piattoli był wcześniej nauczycielem księcia AdamaCzartoryskiego, który bardzo cenił swojego mistrza. Caryca Katarzyna II po zajęciu Polski wtrąciła Piattolego do więzienia, ale Anna - Dorota, która znała go wcześniej, wyciągnęła go stamtąd i powierzyła mu edukację córki. To Piattoli miał być pomysłodawcą małżeństwa księcia Adama z piękną i mądrą księżną Biron, jednak jej matka nie wyraziła zgody na ślub z księciem z nieistniejącego już państwa.

Dyplomacja i łowy

Na kongresie w Erfurcie w 1808 r. znany i skuteczny dyplomata francuski Karol Maurycy de Talleyrand - Perigord, zwrócił się do cara Aleksandra o jego poparcie dla planu zawarcia małżeństwa między swoim bratankiem Edmundem de Talleyrand - Perigord i Dorotą von Biron, o której przymiotach wiele słyszał, powołując się na swoje usługi dyplomatyczne dla cara.

Talleyrand był pewien, że uzyska także zgodę matki panny młodej (książę Piotr zmarł w 1800 r.), gdyż był z nią w przyjaznych stosunkach, a nawet wykorzystywał ją do poufnych misji dyplomatycznych. Sam car Aleksander, który odwiedził Löbichau w 1808 roku, osobiście nakłaniał w liście piętnastolatkę do tego małżeństwa.

W 1809 r. nakłoniona przez cara, matkę i jej otoczenie, szesnastoletnia Dorota poślubiła starszego o sześć lat Edmunda de
Talleyrand - Perigord, przyszłego generała armii napoleońskiej.

Małżonkowie mieli troje dzieci: Ludwika Napoleona (1811), Dorotę (1812), Alexandra (1813), ale z powodu hulaszczego trybu życia małżonka, którego rozrzutność niepokoiła nawet Napoleona jawnie zdradzana przez męża, żona rozstała się z nim w 1816 r. W 1818 r. sąd ogłosił rozdział majątkowy między małżonkami, w 1824 separację, a w 1830 rozwód. Edmund koniec życia spędził we Florencji, gdzie zmarł w 1872 r.

Uroda i umysł

Talent do zjednywania przyjaciół, niezależny sposób myślenia, nietuzinkową urodę szybko dostrzegł stryj Edmunda - minister spraw zagranicznych Napoleona - Karol Maurycy de Talleyrand. Dorota została jego współpracownicą i wieloletnią towarzyszką. W jego towarzystwie wkroczyła na najwyższe salony Europy, a posiadając wielki zmysł dyplomatyczny, doskonałe wykształcenie, inteligencję i nieodparty urok osobisty, wniosła wkład w wiele negocjacji prowadzonych przez francuskiego polityka. Szczególnie podczas Kongresu Wiedeńskiego, mającego ustanowić nowy porządek w Europie po upadku Napoleona, ona i jej starsza siostra Wilhelmina Żagańska, odegrały znaczące role.

Mając zaledwie 21 lat, podobnie, jak inne damy, wykorzystywała dla dyplomacji swoje kobiece atuty. Po latach, wspominając okres pracy we francuskiej ambasadzie, napisała „Jeśli kiedykolwiek robiłam coś więcej poza lizaniem znaczków, nigdy nie miałam na tyle złego smaku, by się tym przechwalać”.

Podczas Kongresu Wiedeńskiego pojawił się pewien problem. Dorota była córką księcia nieistniejącego księstwa kurlandzkiego, siostrą księżnej żagańskiej, sama jednak nie miała tytułu księżnej. Była Dorotą bez ziemi. Niewątpliwie ograniczało to swobodę jej kontaktów z koronowanymi głowami.

Pięć miesięcy po zakończeniu Kongresu król Neapolu Ferdynand I utworzył tytuł księcia de Dino dla francuskiego dyplomaty i męża stanu Karola Maurycego de Talleyrand - Périgord, w uznaniu jego zasług na kongresie wiedeńskim dla utworzenia zjednoczonego królestwa Obojga Sycylii. Tytuł nawiązywał do maleńkiej (0,5 kmkw. ), leżącej kilkaset metrów od stałego lądu i niezamieszkałej wysepki Dino na Morzu Tyrreńskim, 200 km na południe od Neapolu. Talleyrand niezwłocznie przekazał otrzymany tytuł swojemu bratankowi Edmundowi i w ten sposób żona Edmunda została księżną de Dino. Później Talleyrand i Dorota utrzymywali dosyć bliskie kontakty z królem i królową Neapolu. Tytułu Duchesse de Dino księżna Dorota używała do końca życia, a jej potomkowie używają go jeszcze współcześnie. Po kongresie Dorota zamieszkała w Valençay, zamku Talleyranda. W 1816 r. podpisała z nim umowę dzierżawy całego zamku Valençay, płatną po upływie każdego roku...

Przeprowadzka do Żagania i Zatonia

Gdy Talleyrand uczynił Dorotę jedyną spadkobierczynią swego majątku, stała się jedną z najbogatszych kobiet Europy. Krótko po jego śmierci w 1838 r. opuściła Francję i przeniosła się do Żagania. Przyjeżdżała jeszcze czasami do swojego zamku w Rochecotte, ale do Valençay chyba tylko raz.

Księstwo żagańskie liczyło 5 miast, 171 wsi, 8.000 dusz, wiele innych posiadłości i gospodarstw. Miejscowości wymienione w opisie księstwa żagańskiego: Żagań, Jankowa Żagańska, Szczepanów, Borów, Gołaszyn, Zakęcie, Czasław, Otyń, Drzonków, Zatonie, Obrocze.

Dorota miała w swoich dobrach prawo sądzenia, posiadania własnej policji oraz nadzoru nad kościołami. Jej panowanie było dobrodziejstwem dla miasta i regionu. Pomnażała dobre dzieła: powiększyła katolickie liceum, wysyłała młodych ludzi na studia w Berlinie lub we Wrocławiu, zbudowała szpital, kaplicę i sierociniec, tworzyła miejsca pracy dla mieszkańców.

Pałac nad Bobrem stał się wtedy jedną z kulturalnych stolic środkowej Europy. Gościli tu cesarze, królowie, arystokraci i największe sławy ówczesnego świata kultury - Balzac, Dumas, Verdi oraz Liszt.

Gdy przyjechała w 1858 roku do Paryża, historyk i polityk, wcześniejszy premier Francji w 1848r., François Guizot napisał o niej: „Ciągle piękna w wieku 65 lat. Te same oczy, ta sama figura, zawsze Circé. I ten sam duch, zawsze wielki, wolny, stanowczy, elastyczny, sympatyczny”.

W 1861 r uległa wypadkowi. Oto ostatni zapis w jej dzienniku.: Żagań, 1 maja 1862 r. - Nadszedł piękny miesiąc pełen słońca, zieleni i zapachów. Cóż! wszystko to wydaje mi się kpiną, ponieważ to słońce nie świeci dla mnie, gdy okrutne cierpienia narastają z każdą chwilą. Prawie nie mam chwili prawdziwego wytchnienia. Minęły dwa dni, odkąd wyszłam; ale wczoraj, po półgodzinnej wycieczce po parku, wróciłam, by być torturowana nieustanną wściekłością, który gromadzi się we mnie.
W pogrzebie Księżnej uczestniczyło około 10 tys. osób...

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.