Pedofilia w Kościele: Jest wniosek o przeszukanie poznańskiej kurii. W sprawie molestowania i gwałtów na byłym ministrancie z Chodzieży

Czytaj dalej
Łukasz Cieśla

Pedofilia w Kościele: Jest wniosek o przeszukanie poznańskiej kurii. W sprawie molestowania i gwałtów na byłym ministrancie z Chodzieży

Łukasz Cieśla

W sprawie pedofilii w Kościele jest wniosek o przeszukanie siedziby poznańskiej kurii, która najpierw zasłaniała się tajemnicą zawodową ws. księdza mającego molestować i gwałcić ministranta z Chodzieży. Gdy w poniedziałek abp Stanisław Gądecki został z tajemnicy zwolniony przez sąd, kuria ogłosiła, że wszystkie dokumenty przesłała do Watykanu. Śledczy są zaskoczeni tym stanowiskiem. Czy teraz prokuratorzy wejdą do Kurii Metropolitalnej w Poznaniu w poszukiwaniu ważnych dokumentów?

Kilka lat temu były ministrant Szymon z Chodzieży zgłosił poznańskiej kurii, że wielokrotnie był wykorzystywany seksualnie, molestowany i gwałcony przez księdza Krzysztofa. Kuria zainicjowała postępowania kanoniczne, które zakończyło się wydaleniem księdza Krzysztofa ze stanu kapłańskiego.

Czytaj więcej: Historia Szymona z Chodzieży: płakałem, ale ksiądz Krzysztof musiał dopiąć swego

Tymczasem podczas przesłuchania w prokuraturze, ksiądz Krzysztof stanowczo zaprzeczał, by kiedykolwiek skrzywdził ministranta z Chodzieży.

W poniedziałek sąd zwolnił abp Gądeckiego z tajemnicy zawodowej

Śledczy w grudniu ubiegłego roku zażądali dokumentów z poznańskiej kurii. Bo w tego typu sprawach brakuje świadków, liczy się każdy dowód. Zwłaszcza, o czym mówi pokrzywdzony Szymon, że ksiądz Krzysztof w postępowaniu kanonicznym do wszystkiego się przyznał.

- 30 grudnia 2015 roku ksiądz Krzysztof pojawił się u mnie w domu. Powiedział, że następnego dnia będzie w poznańskiej kurii i się przyzna. Następnego dnia zadzwonił do mnie ksiądz Glapiak, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży. Potwierdził, że ksiądz Krzysztof, na piśmie do wszystkiego się przyznał

- opowiada nam Szymon, były ministrant z Chodzieży.

Jednak w ubiegłym roku abp Stanisław Gądecki odmówił prokuraturze wydania dokumentów z postępowania kanonicznego. Powołał się na tajemnicę zawodową.

W poniedziałek 10 czerwca, o czym pisaliśmy, został z niej prawomocnie zwolniony przez sąd w Chodzieży.

Czytaj: Sąd zwolnił abpa Gądeckiego z tajemnicy zawodowej. Adwokat kurii nie chciał komentować sprawy

Jeszcze tego samego dnia, ze strony kurii, pojawił się nieznany wcześniej argument. Rzecznik poznańskiej kurii ksiądz Maciej Szczepaniak poinformował media, że kuria dokumentów nie posiada. Wskazał, że żądanie udostępnienia wszystkich materiałów z postępowania jest w pewnym sensie bezprzedmiotowe, ponieważ już wcześniej zostały wysłane do Watykanu. Kuria przekonuje też, że informowała o tym już wcześniej w jednym z pism procesowych.

To o tyle zaskakujące, że we wcześniejszym oświadczeniu do mediów, przed decyzją sądu o zwolnieniu z tajemnicy, kuria słowem nie wspomniała, że dokumentów nie ma, że przekazała je do Watykanu.

– Przekazanie wszystkich dokumentów wymagane jest przez normę prawa kościelnego dotyczącego postępowania administracyjnego, która głosi, iż „wszystkie akta sprawy powinny być z urzędu jak najszybciej przesłane do Kongregacji Nauki Wiary” (art. 26,1 Normae de gravioribus delictis). O konieczności respektowania tej normy informowaliśmy w zażaleniu na postanowienie prokuratury – napisał ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik poznańskiej kurii, w mailu przesłanym naszej redakcji.

Zobacz wideo:

Prokuratura w Chodzieży ma trzy opcje. Na razie śledztwo stoi w miejscu

Tymczasem prokuratura w Chodzieży, która prowadzi śledztwo, podkreśla, że to dla niej nowa informacja, jakoby kuria nie miała dokumentów z tej sprawy.

Do tej pory w żadnym piśmie kuria nie wskazywała, że przekazała dokumenty do Watykanu. Nie posiadamy więc żadnej informacji, jakoby kuria poznańska nie posiadała oryginałów lub kopii interesujących nas akt

– zaznacza prokurator Paweł Ciesielczyk, szef Prokuratury Rejonowej w Chodzieży. – Jeśli jednak kuria wskaże, że dokumenty wysłała do Watykanu, musi to uprawdopodobnić, wskazując datę przekazania tam dokumentów oraz podstawę prawną takiego działania. Od poniedziałku, zgodnie z decyzją sądu, kuria jest zobowiązana w ciągu siedmiu dni wydać nam dokumenty. Jeśli tego nie zrobi, przepisy prawa przewidują trzy możliwości: nałożenie kary porządkowej grzywny, przeprowadzenie przeszukania albo wystąpienie do Państwa Watykańskiego w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. Każdą z tych możliwości będziemy rozważać – dodaje prokurator.

Zobacz też: Prokuratura: sprawa Szymona dotyczy wykorzystywania go w latach 2001-2013

Wniosek adwokata Szymona: przeszukać siedzibę kurii w Poznaniu

Przeszukania poznańskiej kurii domaga się jeden z pełnomocników Szymona. Stosowne pismo, jak się dowiedzieliśmy, złożył jeszcze przed 10 czerwca, przed posiedzeniem w chodzieskim sądzie. Wtedy, gdy jeszcze nie było wiadomo, czy sąd zwolni abpa Gądeckiego z tajemnicy.

Przeszukanie w trakcie śledztwa, nie jest niczym nadzwyczajnym. Biorąc jednak pod uwagę, że wniosek dotyczy instytucji kościelnej, byłoby to zdarzenie bez precedensu.

W świecie zdarzało się już, że śledczy zajmujący się pedofilią w Kościele, wchodzili na takie przeszukanie. W Chile oraz w Belgii dowodów szukano w siedzibach diecezji, w kurii, w sądzie kościelnym. W Polsce byłoby to prawdopodobnie pierwsze przeszukanie kurii w celu odnalezienia dokumentów dotyczących działań księdza - pedofila.

W to, że kuria nie posiada dokumentów, nie wierzy adw. Artur Nowak, jeden z pełnomocników Szymona.

– Nie wyobrażam sobie sytuacji, że kuria nie ma dokumentów z tej sprawy, choćby kopii. Po prostu w to nie wierzę. Jeśli kuria tak twierdzi, to dlaczego wcześniej nie chciała wydać dokumentów, zasłaniając się tajemnicą zawodową? Jej obecne zapewnienia o braku dokumentów są nielogiczne

– zwraca uwagę adw. Artur Nowak.

Jeśli prokuratura do przyszłego tygodnia nie dostanie dokumentów z kurii, podejmie kolejne kroki prawne.

Łukasz Cieśla

Komentarze

4
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Ernest Mamrot

W wielu wypadkach duchowni zasłaniali się świętą tajemnicą spowiedzi czy jakąś inną służbową czy tajemnicą watykańską. Tymczasem przydałoby się w Polsce trochę takiej bezkompromisowości w stosunku do tej rzymsko-katolickiej pedofilskiej Stajni Augiasza jak w Australii.
Na przykład pani b.premier rządu australijskiego Julia Gillard w śledztwie pko kardynałowi Pellowi zapowiadała, że nie będą tolerować zasłaniania się tajemnicą konfesjonału. Przesłanie do biskupów było jasne: [b]"Wyznacie prawdę albo musicie się liczyć z wyrokiem sześcioletniego więzienia".[/b] Czyli pójdziecie do pierdla razem z waszymi wielebnymi pedofilami.
A gdyby takie oświadczenie pod adresem panów w Episkopacie złożyła w swoim czasie nasza świątobliwa Beata S. z bożej łaski premierka, czy chociażby ewangelizator Europu – świętobliwy Mateusz M.?

Błażej K

Dobrze że ktoś się tym zajął, tylko nie wiem czy osoba adw. Artura Nowaka, pana z bogatą przeszłością jako asesora sądowego w Szczecinku nie będzie przeszkadzać w tej sprawie???

31 węzłowy Burke

Panie Cieśla! Monotematyczny się pan zrobił.Takie pióro i takie pierdoły.Może pan przypomni kto bronił przed wydaniem największego pedofila Romana Polańskiego? Albo Krollopa....Albo itp.itd...31

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.