Międzymiastowy sztab walczy z plagą komarów nad morzem

Czytaj dalej
Joanna Maraszek joanna.maraszek@polskapress.pl

Międzymiastowy sztab walczy z plagą komarów nad morzem

Joanna Maraszek joanna.maraszek@polskapress.pl

Świnoujście i Międzyzdroje zebrały siły, by działać wspólnie z krwiopijcami.

Częste opady i wysoka temperatura, to warunki doskonałe dla komarów.
Tegoroczne lato stworzyło właśnie takie idealne warunki do rozmnażania tych owadów. Komary pojawiły się w Świnoujściu, Międzyzdrojach i po niemieckiej części wyspy. Obecne były zawsze, jednak tego lata obserwuje się prawdziwą ich plagę. W związku z kryzysową sytuacją, w środę 26 lipca w Świnoujściu odbyło się spotkanie, w którym poza przedstawicielami samorządów Świnoujścia i Międzyzdrojów, udział wzięli przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Wolińskiego Parku Narodowego, Lasów Państwowych oraz dr Aleksandra Gliniewicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.

- W naszym regionie mamy pewnego rodzaju sytuację kryzysową w związku z pojawieniem się plagi komarów - wyjaśnia Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia. - Myślę, że spotkanie jest konieczne, by podjąć wspólne działania w walce z komarami.

Kasa idzie w błoto

Co roku Świnoujście, w okresie od 1 kwietnia do końca września, na walkę z komarami przeznacza ponad 210 tysięcy złotych. Dla porównania Szczecin, w tym roku, przeznaczył na walkę z komarami tylko 30 tysięcy złotych. Działanie miasta w walce z komarami od lat jest strategiczne, ukierunkowane właśnie na konkretny gatunek komarów, występujący na terenach miasta i okolic. Te działania przez specjalistów oceniane są bardzo dobrze. Nie przynoszą jednak w tym roku efektu.

- Miasto prowadzi walkę z komarami już w kwietniu - mówi dr Aleksandra Gliniewicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. - Jest to bardzo dobra metoda, która nie opiera się na chemii, lecz na wprowadzaniu odpowiednich bakterii. Dzięki temu eliminuje się larwy komarów, a wszystko inne pozostaje żywe. Bakterie nie mają wpływu na inne owady. Tego typu preparaty są stosowane we Wrocławiu, Gorzowie Wlkp., również w Niemczech, Szwajcarii, Włoszech, Hiszpanii i USA.

Nie stosują ich jednak wszyscy, co wynika między innymi z przepisów prawa, które obowiązują na terenach poszczególnych miejscowości.

- Rozmawiałem z burmistrzem gminy Heringsdorf, Larsem Petersenem - mówi Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia. - Wyjaśnił mi, jak wyglądają sprawy związane z odkomarzaniem w Niemczech. Okazuje się, że gmina Heringsdorf nie przeznacza żadnych środków na odkoma-rzanie, ponieważ stosowanie takich środków jest u nich nielegalne.

Chemiczna wojna

Także w Polsce obowiązują pewne ograniczenia, chociażby etyczne.

- Najprawdopodobniej mamy problem z typem komara, który pojawił się na naszych terenach kilkadziesiąt lat temu i rozszerzył swoją ekspansywność - mówi Wojciech Zyska, dyrektor Wolińskiego Parku Narodowego. - Zdaje się, że najskuteczniejszą metodą na walkę z nimi są opryski. Pojawia się jednak pytanie, gdzie i jak stosować opryski chemiczne. Są one niewskazane, poza tym niemożliwe jest opryskanie całego terenu, w którym występują główne siedliska larw. Należy pamiętać, że komary są częścią ekosystemu i stanowią pożywienie dla wielu gatunków ptaków i gadów.

Jednak nadmiar tych owadów sprawił, że miasta muszą sobie radzić, by chronić mieszkańców i turystów.

- Często pojawiają się pytania i wątpliwości, co powinniśmy robić, czy opryskiwać miejsca, w których odbywają się imprezy masowe, by ludzie mogli w nich swobodnie uczestniczyć, czy postawić na ekologię i nie pryskać - zastanawia się prezydent Janusz Żmurkiewicz. - Miasto opryskuje te tereny właśnie dla mieszkańców i turystów. Jest nam oczywiście szkoda, jak później widzimy inne owady jak trzmiele i bąki, które leżą na ulicach, bo padły przy okazji walki z komarami, ale uznajemy, że jednak lepiej jest przynajmniej częściowo pozbyć się komarów.

Poza tym, zwalczanie nawet komarów powinno być zrównoważone.

- Ekosystemy leśne są tak skomplikowane, że zlikwidowanie jakiejkolwiek części tego ekosystemu może powodować trudne do przewidzenia skutek - wyjaśnia Jacek Szczepaniak, z Nadleśnictwa Międzyzdroje. - Jeśli okaże się, że larwa komara jest częścią diety innego gatunku, nie wiadomo, co się stanie, jeśli larw, czy samych komarów zabraknie.

Każdy może pomóc

Jak mówią specjaliści, tym, co byłoby najbardziej potrzebne w tej chwili, to zaktualizowane badania na masową skalę, by móc rozpoznać aktualnie panujący gatunek komarów dobrać skuteczne w walce środki. Ten zabieg byłby jednak na tyle kosztowny, że żadna z gmin nie byłaby w stanie podołać kosztom. Są jednak inne sposoby.

- Musimy cały czas uświadamiać mieszkańców, jak duży wpływ na zwalczanie komarów mają oni sami - wyjaśnia Barbara Michalska, zastępczyni prezydenta Świnoujścia. - Niestety mieszkańcy nieprzychylnie patrzą na gniazda ptaków w elewacjach budynków, a dla nich przecież komary są głównym składnikiem diety.

- Kiedy prowadziliśmy badania, okazywało się, że w oczkach wodnych przy domach czy w beczkach, gdzie składowana jest woda, obecne są larwy komarów - opowiada dr Aleksandra Gliniewicz. - Mieszkańcy mogą sami zadbać o to, by larw było mniej.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Głosu Szczecińskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Głosu Szczecińskiego
  • codzienne e-wydanie Głosu Szczecińskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Joanna Maraszek joanna.maraszek@polskapress.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.