Maciej Skorża? Zdołał pokonać Barcelonę, ale i przegrać z Levadią

Czytaj dalej
Fot. brak
Sebastian Szczytkowski sport@gs24.pl

Maciej Skorża? Zdołał pokonać Barcelonę, ale i przegrać z Levadią

Sebastian Szczytkowski sport@gs24.pl

Maciej Skorża pierwszy raz poprowadzi Pogoń w meczu o stawkę A Rywal to jego były klub - Wisła

Maciej Skorża został trenerem krakowian w czerwcu 2007 roku, czyli dekadę temu. Białą Gwiazdę prowadził przez 33 miesiące. Zdobył z nią swoje pierwsze mistrzostwo Polski, a w następnym sezonie je obronił. Z Wisłą awansował do europejskich pucharów, w których przeżył historyczne zwycięstwo i taką samą kompromitację. Kiedy odchodził z klubu w marcu 2010 roku Wisła pozostawała liderem ekstraklasy. Kibice na trybunach kilkakrotnie manifestowali poparcie dla trenera.

Wszedł z drzwiami

Tak samo jak w Pogoni Szczecin zastąpił na ławce Kazimierza Moskala. To była wciąż wielka Wisła Kraków z potencjałem, by zdobywać trofea i grać w europejskich pucharach. Zanim jej szkoleniowcem został Skorża była na 8. miejscu w ekstraklasie. Taka lokata była nie do zaakceptowania.

- Obejmowałem drużynę po nieudanym sezonie, ale wszyscy liczyli, że zaczniemy szybko wygrywać i piąć się w tabeli. Udało się tego dokonać - wspominał.

Skorża miał wówczas 35 lat. Do Wisły wszedł jednak bez młodzieńczej nieśmiałości, a mówiąc kolokwialnie, z drzwiami. Jego drużyna nie straciła gola w trzech meczach, nie straciła punktu w czterech, a niepokonana w lidze była przez 27 kolejek. Konkurenci szybko pogodzili się z faktem, że Biała Gwiazda wraca na tron. Skorża zdobył swoje pierwsze mistrzostwo Polski, a statystyki, które wyśrubowała drużyna z Krakowa, robiły wrażenie.

- Pamiętam moment, w którym oficjalnie zdobyliśmy mistrzostwo. Najgorsze w nim było to, że siedzieliśmy w hotelu przed telewizorem i oglądaliśmy jak Lech wygrywa z Groclinem. Szybko rozdzwonił się telefon z gratulacjami, ale to było dziwne uczucie, pewien niedosyt - opowiadał szkoleniowiec.

Jedenastka Skorży była oparta na takich piłkarzach jak Marcin Baszczyński, Arkadiusz Głowacki, Radosław Sobo-lewski i Paweł Brożek. Ten ostatni został królem strzelców. Pierwsze kroki w ekstraklasie stawiał Krzysztof Mączyński, dziś reprezentant Polski.

Z takimi personaliami Skorża mógł myśleć o potrójnej koronie, ale w parze z mistrzostwem Polski nie poszły sukcesy na innych frontach. Po porażce w finale Pucharu Polski z Legią Warszawa trener miał zrugać podopiecznych i trzaskać drzwiami w szatni. Rozczarowany był również Bogusław Cupiał, właściciel klubu, ale o zmianie trenera raczej nie pomyślał.

Pokonał Guardiolę

W następnym sezonie Wisła obroniła mistrzostwo Polski. Droga po złote medale była dłuższa i skomplikowana. Biała Gwiazda poniosła cztery porażki zamiast jednej, a zamiast 14 punktów przewagi nad wicemistrzem Legią Warszawa, zostały jej na mecie trzy „oczka”. Na wyjazdach częściej je gubiła niż zdobywała komplet, a Skorża wypadł z europejskiej czołówki trenerów z najwyższą średnią punktów na mecz. Mimo to Wisła została na tronie.

- Te mistrzostwo miało wyjątkowy smak. Nasza droga po nie wiodła cały czas pod górkę i była wyjątkowo kręta. Udało nam się wygrać ze wspaniałymi przeciwnikami, którzy walczyli ambitnie - podkreślał.

W tym sezonie Skorża postawił na Patryka Małeckiego. Skrzydłowy, który grał później w Pogoni, wrócił z wypożyczenia i dostał miejsce w jedenastce. W tym okresie otrzymał ponadto pierwsze powołanie do reprezentacji i zadebiutował w zespole narodowym.

- Nie ma lepszego trenera w Polsce niż Skorża - twierdził wówczas Małecki.

Jakby na potwierdzenie Skorża poprowadził Wiślaków do zwycięstwa 1:0 z FC Barcelona. Co prawda, odnieśli je po porażce 0:4 w Katalonii, ale z rywalem w silnym składzie, który w tym sezonie był najlepszy w Europie. W całej edycji Ligi Mistrzów tylko jeden trener znalazł sposób na pokonanie Pepa Guardioli.

- Spisaliśmy się świetnie i pokonaliśmy czołową drużynę świata. Wykorzystaliśmy cały nasz potencjał i dzięki temu graliśmy jak równy z równym. Na pewno ten mecz był dużym wydarzeniem dla polskiej piłki. Barcelona chciała wygrać i wystawiła najmocniejszy skład, a mimo to potrafiliśmy ją pokonać - powiedział Skorża, a Guardiola odwdzięczył się komplementem: - Była to dla nas lekcja. Widać w grze Wisły twardą rękę trenera i że jest dobrze zorganizowaną drużyną.

Trenerskie Waterloo

Po zwycięstwie z FC Barcelona trener został przywitany oklaskami na konferencji prasowej. Rok później stracił szansę na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów w zupełnie innych okolicznościach. Porażka podopiecznych Skorży z Levadią Tallin to jedna z najbardziej upokarzających w historii klubów z Polski w pucharach. Na swoim stadionie Wisła zremisowała 1:1, a w Estonii przegrała 0:1.

- To było dla mnie trenerskie Waterloo. To, że Wisła odpadła, to ewidentny błąd w sztuce. Przeliczyłem się z przygotowaniami - wziął winę na siebie Skorża. To był przełom. Od porażki z Levadią posada zawisła na włosku. Skorża nie dokończył trzeciego sezonu w Wiśle. 15 marca 2010 roku jego kadencja dobiegła końca, choć Wisła pozostawała liderem ekstraklasy.

Sebastian Szczytkowski sport@gs24.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.