Maurycy Brzykcy

Maciej Majcherek: Trochę żałuję, że szybciej nie trafiłem do ekstraklasy

Maciej Majcherek w poprzednich sezonach był kapitanem King Szczecin, ale bardzo rzadko pojawiał się na parkiecie. - Walczę na każdym treningu o minuty Maciej Majcherek w poprzednich sezonach był kapitanem King Szczecin, ale bardzo rzadko pojawiał się na parkiecie. - Walczę na każdym treningu o minuty w ekstraklasie - mówi Majcherek
Maurycy Brzykcy

Maciej Majcherek wkrótce rozpocznie swój 18. sezon gry dla koszykarskich klubów ze Szczecina.

Pozostaniesz w składzie King Szczecin na kolejny sezon. To jedna z pierwszych decyzji kadrowych. Mocno tego chciałeś?

Tak, chciałem pozostać w klubie. Chcę pograć jeszcze rok lub dwa w koszykówkę. Gdyby nie chcieli mnie w drużynie ani nowy trener ani prezes Krzysztof Król, nie byłoby mnie tu.

Czy to może być twój ostatni sezon w profesjonalnej koszykówce? Masz już skończone 35 lat.

Zastanawiam się nad tym. Fizycznie czuję się dobrze. Muszę pogodzić się z rolą, w której występuję mniej, ale siedzenia na ławce dla samego siedzenia nie jest dla mnie.

A w poprzednich sezonach nie odstawałeś od dużo młodszych kolegów na treningach pod względem fizycznym?

Nie, nie. Z tym akurat nie mam problemów (śmiech).

Maciej Majcherek w poprzednich sezonach był kapitanem King Szczecin, ale bardzo rzadko pojawiał się na parkiecie. - Walczę na każdym treningu o minuty

Dalej pozostaniesz kapitanem drużyny?

Z nowym trenerem jeszcze nie rozmawiałem, także ten temat pozostaje otwarty. Jeżeli szkoleniowiec będzie tego chciał, mogę pełnić funkcję kapitana zespołu. To zależy wyłącznie od niego.

Zwykle w swojej karierze pełniłeś rolę gracza pierwszej piątki. Trudno było się przestawić na rolę zawodnika, który zbiera po 5 minut, gdy dostaje okazję?

Oczywiście, że było trudno się przestawić. Zawsze byłem bardzo ambitny. Nie jest tak, że pogodziłem się z rolą zmiennika. Walczę na każdym treningu o te minuty. Trzeba jednak przyznać, że między polską I ligą a ekstraklasą jest olbrzymi przeskok. O II lidze nawet nie wspominam. W ekstraklasie jest sporo bardzo dobrych graczy amerykańskich, są solidni polscy koszykarze. Na moich pozycjach w drużynie grali ostatni świetni gracze, więc trudno było wygrać rywalizację. Nie odpuszczałem, nie robiłem kwasów. Zawsze byłem gotowy do zastąpienia kolegi.

Jak ocenisz ostatni sezon King Szczecin? Tym razem faza play off poza zasięgiem.

To był trudniejszy sezon, niż poprzedni. O udział w play off walczyło nawet 11-12 zespołów. To wyrównana stawka. Nawet te dwa przegrane spotkania z Siarką Tarnobrzeg nie dałyby awansu do fazy play off. Skład mieliśmy mocniejszy chyba w poprzednim sezonie, ale w tym ostatnim graliśmy lepszą koszykówkę. To samo mówią Paweł Kikowski czy Michał Nowakowski, którzy także występowali tu przez dwa ostatnie sezony. Zanotowaliśmy gorszy wynik, bowiem nie dostaliśmy się do play off, ale nasza gra wyglądała atrakcyjniej. W zespole świetna była także atmosfera.

Maciej Majcherek w poprzednich sezonach był kapitanem King Szczecin, ale bardzo rzadko pojawiał się na parkiecie. - Walczę na każdym treningu o minuty

A co powiesz o trenerze Marku Łukomskim? To była jego pierwsza samodzielna praca w roli pierwszego szkoleniowca.

Myślę, że jak najbardziej sprawdził się w tej roli, choć został wrzucony na głęboką wodę. Graliśmy fajną koszykówkę pod jego wodzą. Oczywiście były narzekania na obronę, ale byliśmy widowiskową drużyną. Przed trenerem Łukomskim było trudne zadanie. Stał się ofiarą swojego sukcesu. Gdy po raz pierwszy dostaliśmy się do play off, stało się jasne, że podobny cel będzie w kolejnym sezonie. Trener Łukomski to dobry fachowiec, nie bez przyczyny znalazł się w kadrze.

Teraz przyjdzie wam pracować z trenerem Mindaugasem Budzinauskasem. Miałeś już okazję porozmawiać z nim?

Nie znam się z trenerem, jeszcze z nim nie rozmawiałem. W lipcu mamy się spotkać po raz pierwszy. Z tego, co powiedział mi Marcin Flieger, który pracował z nim w Polpharmie, trener Budzinauskas lubi stawiać na twardą obronę.

Jak dobrze znasz prezesa Krzysztofa Króla? Zapowiada, że może to być ostatni sezon, gdy sponsoruje koszykówkę w Szczecinie.

Nie jestem w stanie określić, czy prezes pozostanie przy koszykówce. Trochę go rozumiem. Niemal w pojedynkę utrzymuje ten klub. Miasto obiecuje pomóc znaleźć partnera, ale tego na razie nie widać. Podobnie było z Radexem, gdy sponsorował AZS. W pojedynkę trudno jest utrzymać klub przez kilka lat.

To będzie twój 18. sezon gry dla szczecińskich zespołów. Pamiętasz dla ilu różnych ekip grałeś?

Ostatnio sobie liczyłem. Zaczynałem od SKK. Później było PKK, AZS Radex, Wilki Morskie i obecnie King.

Ekstraklasę poznałeś na początku drogi z koszykówką i teraz można powiedzieć, że na jej końcu. Nie żałujesz, że nie trafiłeś tam w kwiecie wieku?

Na pewno trochę żałuję. Cały czas byłem tu, w Szczecinie. Trudno było mi się stąd wyrwać. Najpierw studia. Później pojawiła się rodzina. Miałem kilka propozycji, ale zawsze ostatecznie stawiałem na Szczecin. Żałuję, że szybciej nie trafiłem do ekstraklasy. To jest inne podejście do koszykówki i przepaść w porównaniu z I ligą.

Maciej Majcherek w poprzednich sezonach był kapitanem King Szczecin, ale bardzo rzadko pojawiał się na parkiecie. - Walczę na każdym treningu o minuty

Jak rozwija się Majbasket, szkółka, którą tworzysz wraz z tatą?

Mamy dwa roczniki pod opieką - 2009 i 2010, ale już robimy nabory do młodszych grup. Trzy razy w tygodniu ćwiczy z nami ponad 20 młodych koszykarzy. Pomagają nam także Wilki Morskie.

Zgodzisz się z opinią, że dzieci mają gdzie trenować, ale brakuje miejsca do rozwoju w Szczecinie, gdy kończą wiek juniora?

Tak, to jest problem. Przykład 20-letniego Daniela Gołębiowskiego, który ze Szczecina musiał się przenieść do Władysła-wowa, a teraz jest już graczem ekstraklasowej Polpharmy. Dlatego wspieram inicjatywę powstania nowego klubu w Szczecinie, gdzie młodzi zawodnicy będą mogli się ogrywać przed wskoczeniem na wyższe szczeble.

Tobie chyba jest ciągle mało koszykówki. Sezon ekstraklasy się skończył a ty zacząłeś grę w amatorskiej Miejskiej Lidze Basketu. Jak tam wam poszło?

Jak się siedzi prawie cały sezon na ławce, to koszykówki jest mało (śmiech). Tak na serio, to może jest mały przesyt treningów, ale nie gry. A w MLB zdobyliśmy tytuł.

Maciej Majcherek

W lutym skończył 35 lat. Przez całą karierę związany ze szczecińskimi klubami.

Zaczynał w ekstraklasie w 2000 roku w SKK Szczecin. Po rozpadzie klubu przeniósł się do AZS Radex Szczecin, a później do Wilków Morskich. Obecnie, od trzech sezonów, reprezentuje King Szczecin. Jego ojciec Zbigniew to były zawodnik, aktualnie trener. Brat Michał także jest byłym koszykarzem AZS Radex.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Głosu Szczecińskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Głosu Szczecińskiego
  • codzienne e-wydanie Głosu Szczecińskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Maurycy Brzykcy

Na portalu gs24.pl zajmuje się sportem. Głównie piłką nożną, koszykówką, sportami walki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.