Paweł Gzyl

Kora królowała na krakowskim Rynku. Niczym egzotyczny ptak z rajskiej wyspy

Kora królowała na krakowskim Rynku. Niczym egzotyczny ptak z rajskiej wyspy Fot. Bogdan Krężel/archiwum Gazety Krakowskiej
Paweł Gzyl

Za Krakowem tęskniła jak za utraconą częścią życia. Za czymś, co było bliskie i miało nigdy nie wrócić. Tu przeżyła pierwsze miłości, tu zaczęła się jej muzyczna kariera. Tu wreszcie przed blokiem na ul. Kazimierza Wielkiego, koczowali jej pierwsi fani. Nie omieszkała ich zresztą wykorzystać do pomocy przy pilnowaniu dzieci bądź robieniu zakupów.

To nie było szczęśliwe dzieciństwo. Bieda, smutek, ciasne mieszkanie w kamienicy przy ulicy Grottgera sprawiły, że Olga Ostrowska szybko wyfrunęła z rodzinnego gniazda. Była licealistką uczęszczającą do krakowskiej „siódemki”, kiedy poznała pierwszych hipisów włóczących się po Plantach. Od razu wiedziała, że to podobne jej „malowane ptaki”.

Dlatego szybko do nich dołączyła. - Spotykaliśmy się głównie przy pomniku Mickiewicza na Rynku Głównym - wspomina Marek Piekarczyk, były wokalista grupy TSA. - Przyciągaliśmy ludzi pragnących żyć wbrew obowiązującemu schematowi. Należała do nich również Kora. Ale była inna niż pozostali - niedostępna, wyjątkowa, zadawała się tylko z wybranymi - dodaje.

Wkrótce Olga przestała się pojawiać w domu. Stałą przystanią krakowskich „dzieci kwiatów” stało się wkrótce mieszkanie przy ulicy Grodzkiej. Tam Kora eksperymentowała wraz ze swymi nowymi przyjaciółmi z narkotykami - najpierw z rozpuszczalnikiem „TRI”, a potem z marihuaną, haszyszem i amfetaminą. Ta ostatnia wciągnęła ją szczególnie mocno.

Toksyczna miłość

W dalszej części tekstu:

  • Co łączyło Korę i Ryszarda Terleckiego?
  • Jak Kora poznała Marka Jackowskiego?
  • Jak wyglądały początki zespołi Maanam?
Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.