Dopuszczą do matury rzutem na taśmę

Czytaj dalej
Fot. Fot. archiwum
Karina Obara

Dopuszczą do matury rzutem na taśmę

Karina Obara

Z profesorem Lechem Witkowskim, filozofem, pedagogiem, o tym, co zmieni strajk nauczycieli i czy słusznie byłoby go przerwać na czas matur.

Poruszył pana strajk nauczycieli?
Trudno być obojętnym czy neutralnym i to nie dlatego, że moja córka też zdaje maturę i przeżywa niepokoje. Powtarza się grzech nieuctwa każdej władzy robiącej reformę oświaty, która nie rozumie, że punktem wyjścia jest pozyskanie nauczycieli do współdziałania, a bez poważnych nakładów to się nigdy nie uda. Od początku jestem zażenowany poziomem kalkulacji i argumentacji władzy.

Niektórzy rodzice, nawet ci, co popierają strajk, mówią, że nauczyciele powinni go przerwać na czas matur, bo mogą stracić w oczach reszty społeczeństwa, a więcej od obecnej władzy nie zyskają.
Władzę stać na wszystko, ustawowo mogą przeforsować znowu jakieś nadzwyczajne i doraźne rozwiązania. Obie strony są pod ścianą, ale prymitywne podejście rządu (udawane i cyniczne, czy z ograniczeń perspektywy kulturowej i braków w kompetencjach, czy wiedzy pedagogicznej) zmusi kierownictwo protestu nauczycielskiego do zmiany strategii. Młodzież zostanie dopuszczona do matury rzutem na taśmę, z ewentualnością przesunięcia terminu egzaminu maturalnego.

Rząd zaproponował okrągły stół. Liczyłby pan na to, że przyniesie to jakieś efekty?
Hasło „okrągły stół” to jakiś absurd w tym kontekście. Raczej chodzi o spektakl udawanej troski o edukację, przy zerowej szansie na ustępstwa obecnej władzy. Jakiś komunikat medialny do własnego elektoratu się tu szykuje, eskalujący napięcie i pozorujący dobrą wolę. Znowu dają o sobie znać braki edukacji i kultury historycznej. Przykro mi to stwierdzać, ale to stało się już notoryczne, gdy rządowe kręgi wypowiadają się o reformie oświaty, sytuacji nauczycieli czy propozycjach rozwiązywania tego ciągle nabrzmiewającego i pogłębianego kryzysu. W końcu „świetne rozwiązania” jednych są odbierane jako „prowokacja” w perspektywie drugich. Jak słucham pani Szydło, to jest mi po prostu wstyd.

Karina Obara

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.