Były zarząd ZCH Police podejrzany. Milionowe straty? Ale są nie zgodził się na areszt

Czytaj dalej
Mariusz Parkitny

Były zarząd ZCH Police podejrzany. Milionowe straty? Ale są nie zgodził się na areszt

Mariusz Parkitny

Sąd nie zgodził się aresztować b. prezesów. Prokuratura będzie się znów domagać aresztów dla dziesięciu podejrzanych. - To jakaś bzdura. W jakim kraju my żyjemy - mówi Krzysztof Jałosiński.

Takiej biznesowo-politycznej awantury powiat policki jeszcze nie widział. Przez kilka dni sprawa nie schodziła z czołówek ogólnopolskich mediów.

Członkowie byłego Zarządu ZCH Police, dyrektorzy, kooperanci są podejrzani w sprawie wyprowadzania pieniędzy ze spółki. Dziesięć dni temu zostali zatrzymani przez CBA i doprowadzeni do sądu w kajdankach. Nie przyznali się do winy. Sąd uznał, że dowody gromadzone przez rok przez prokuraturę są za słabe, aby dziesięciu podejrzanych trafiło do aresztu.

- Postępowanie toczy się już od stosunkowo długiego czasu i prokurator zebrał obszerny materiał dowodowy. Nie ma podstaw do uznania, aby podejrzani mogli w jakikolwiek bezprawny sposób wpływać na toczące się postępowanie przygotowawcze - tłumaczył sędzia Michał Tomala z Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Decyzję sądu ostro skrytykował minister sprawiedliwości. Sprawa będzie miała ciąg dalszy.

Krzysztof Jałosiński zapowiedział, że chce występować pod nazwiskiem, bo nie ma nic do ukrycia. -  To, co się dzieje od roku to jest katastrofa systemu,

Zarzuty

Najpoważniejsze zarzuty dotyczą działania na szkodę spółki zależnej African lnvestment Group. W Senegalu miała wydobywać surowce do produkcji nawozów. Według prokuratury Jałosiński oraz jego zastępcy wypłacali pieniądze na działania w Senegalu, choć wiedzieli, że nic się tam nie dzieje. W ten sposób mieli wyrządzić spółce szkodę na 22 mln zł.

Kolejna sprawa ma związek z zakupem ilmenitu kenijskiego. Badania wykazały, że materiał nie bardzo się nadaje do produkcji nawozów.

- W ten sposób podejrzani narazili ZCH Police na ponad 4 mln zł strat - informuje prok. Iwona Chrobak-Farquharson.

Według prokuratury były zarząd Polic podpisywał niekorzystne dla spółki umowy o zakazie konkurencji z wyższą kadrą menadżerską. Podpisywano też umowy na wykonywanie usług spedycyjnych bez przeprowadzenia postępowania ofertowego i wbrew wewnętrznym regulacjom spółki. - W umowach przyjęto stawki spedycji, które odbiegały od stawek rynkowych - dodaje prokurator.

Krzysztof Jałosiński zapowiedział, że chce występować pod nazwiskiem, bo nie ma nic do ukrycia. -  To, co się dzieje od roku to jest katastrofa systemu,

Ostatni zarzut dotyczy wypłaty 97 tys. zł nienależnego dodatku mieszkaniowego jednemu z pracowników.

Jałosiński: to bzdura

Krzysztof Jałosiński, były prezes ZCH Police nie ukrywał oburzenia zarzutami.

- To absurd. My postawiliśmy spółkę na nogi. W jakim państwie my żyjemy - mówił zdenerwowany przed posiedzeniem aresztowym.

Ale według prokuratury sąd nie zrozumiał przestępstwa.

- Ustne uzasadnienie decyzji sądu może świadczyć o niezrozumieniu istoty przestępstwa, wskutek którego spółka straciła co najmniej 30 milionów złotych i została narażona na stratę kolejnych dwóch milionów 500 tysięcy złotych. Tryb procedowania sądu i nieuzasadnienie rozstrzygnięcia budzi poważne wątpliwości. Zgromadzony materiał dowodowy jest poparty licznymi dokumentami, audytem, opiniami biegłych, a także zeznaniami świadków - uważa prokurator.

Mariusz Parkitny

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.