Było w ciele więźniarki. Teraz sprawdzą, co to jest

Czytaj dalej
Fot. Archiwum / Radek Koleśnik
Piotr Polechoński

Było w ciele więźniarki. Teraz sprawdzą, co to jest

Piotr Polechoński

Pierwsze takie badania w kraju ruszyły pod nadzorem IPN w Koszalinie.

O ich przeprowadzeniu zdecydował Krzysztof Bukowski, prokurator IPN który - w wyniku decyzji Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - rozpoczął pierwsze w historii, odrębne śledztwo w sprawie kobiecego podobozu wchodzącego w skład niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück (24 procent więźniarek, czyli niemal 40 tysięcy, stanowiły Polki).

Prokurator Bukowski spotkał się już z kilkoma ostatnimi, żyjącymi więźniarkami lub z rodzinami kobiet więzionych w KL Ravensbrück. Z jedną z więźniarek - już ponad 90-letnią - spotkał się niedawno w Warszawie. I tutaj od niej i od córki kobiety dowiedział się, że kilka lat temu z rany na nodze powstałej w wyniku eksperymentów medycznych - którym była więźniarka została poddana - wypłynęły fragmenty czegoś, co wygląda na efekt zbrodniczej działalności niemieckich obozowych pseudolekarzy. Po tym fakcie rana się zagoiła, a fragmenty, które się wydostały rodzina kobiety oczyściła i zabezpieczyła. Teraz, decyzją koszalińskiego prokuratora, zostaną one profesjonalnie zbadane.

- W Warszawie, przy pomocy ekspertów kryminalistyki, zostały z tych fragmentów pobrane próbki, które zabezpieczono i w najbliższych dniach trafią do nas, do Koszalina - mówi Krzysztof Bukowski. - Potem przekażemy je do drobiazgowej analizy do Szczecina, gdzie zajmą się nimi specjaliści z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Trudno powiedzieć, kiedy poznamy ostateczne wyniki. Być może okaże się, że to, co zostało zbadane jest pochodzenia organicznego i nie ma nic wspólnego z pobytem w obozie. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest inaczej i wtedy, dzięki najnowszym osiągnięciom medycyny, poznamy unikalne dowody na to, na czym polegały eksperymenty medyczne na więzionych w Ravensbrück kobietach - podkreśla koszaliński prokurator.

Niemiecki obóz koncentracyjny powstał na terenie Brandenburgii w 1938 roku. Wśród ponad 130 tysięcy kobiet Niemcy uwięzili tu wiele Polek z oddziałów Armii Krajowej. Do obozu trafiły m.in. uczestniczki powstania warszawskiego (przetrzymywano tu m.in. dr Wandę Półtawską, przyjaciółkę Jana Pawła II, i Zofię Rysiównę, znaną aktorkę). Obóz przeżyło ok. 8 tysięcy polskich więźniarek.

Piotr Polechoński

Dziennikarz „Głosu Koszalińskiego”, politolog, absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego, autor szeregu książek o koszalińskiej historii i tożsamości, w tym „Sekretów Koszalina”, za którą dostał Nagrodą Prezydenta Miasta Koszalina za osiągnięcia w dziedzinie kultury za rok 2017. Laureat dwóch nagród za odkrywanie lokalnej historii i jej popularyzację. W 2005 roku otrzymał „Koszalińskiego Orła”, a w roku 2014 wyróżniony został przez Koszalińskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców „Gospodarni”.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.