ASF na Pomorzu. Do dzików będą mogli strzelać policjanci, żołnierze i strażacy

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Agnieszka Kamińska

ASF na Pomorzu. Do dzików będą mogli strzelać policjanci, żołnierze i strażacy

Agnieszka Kamińska

Polowania na dziki będą mogły odbywać się na jeszcze większą skalę niż dotychczas. Tak może się stać, gdy wejdzie w życie przyjęta przez parlament specustawa w sprawie ASF. Ekolodzy: nowe przepisy nie pomogą walczyć z zarazą, są wręcz niebezpieczne.

Specustawa została przegłosowana w Senacie jednym głosem. Została przyjęta bez poprawek, w wersji uchwalonej przez Sejm. Senatorów PiS, którzy ją popierali, wsparła senator niezależna oraz dwaj przedstawiciele PSL. Poparcie dla nowych przepisów już wcześniej zapowiedział szef ludowców i kandydat na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz. Jest mało prawdopodobne, że prezydent Andrzej Duda ich nie podpisze.

Specustawa wprowadza specjalny, sanitarny odstrzał dzików. Co ma - jak tłumaczył minister rolnictwa, autor przepisów - wpłynąć na ograniczenie rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń w kraju. Strzelać do dzików będą mogli policjanci, żołnierze, strażacy i pogranicznicy. Ale co do prowadzenia przez nich polowań duże wątpliwości mają myśliwi.

- Do polowania należy używać specjalnej broni i pocisków po to m.in., żeby zwierzę się nie męczyło po postrzale. Tymczasem wojsko nie ma przecież broni przystosowanej do łowiectwa. Również broń krótka, która jest na wyposażeniu policji, nie nadaje się do polowań. Niektórzy funkcjonariusze należą do grona myśliwych i dysponują bronią myśliwską, ale to jest ich broń prywatna - mówi Michał Laska, łowczy okręgowy, przewodniczący zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Gdańsku.

Co więcej, odstrzał będzie można prowadzić przy użyciu broni wyposażonej w tłumik. Dzięki temu polowanie ma być skuteczniejsze, bo zwierzęta nie będą się płoszyć. Przeciwnicy regulacji grzmią, że może to być niebezpieczne dla osób postronnych, które - będąc w lesie - nie usłyszą wystrzałów. Tę zmianę chwalą jednak myśliwi.

- Użycie tłumików do odstrzału dzików, szczególnie na terenach zurbanizowanych, trzeba ocenić pozytywnie, bo huk wystrzału powoduje zaniepokojenie części mieszkańców. Poza tym odstrzały odbywają się również w godzinach nocnych. Tłumików będzie też można używać w centrach miast podczas odstrzałów prowadzonych na podstawie decyzji prezydenta miasta lub starosty. Nowe przepisy nie sprowadzają zagrożenia dla osób postronnych - uspokaja Michał Laska. Mamy bardzo rygorystyczne przepisy dotyczące polowań.

Specustawa wprowadza zupełnie nowy typ przestępstwa. Za celowe utrudnianie lub uniemożliwianie polowania grozić będzie grzywna, ograniczenie wolności lub kara do roku więzienia. Wprowadzenie takich kar podoba się myśliwym.

- W tym sezonie polowań zbiorowych spotkaliśmy się z kilkunastoma udanymi próbami blokowania polowań i to nie przypadkowi spacerowicze nam przeszkadzali - tłumaczy łowczy okręgowy. - Blokowaniem polowań zajmują się zorganizowane grupy aktywistów, które działają z premedytacją. Tymczasem państwo oczekuje od nas, żebyśmy ograniczali populację dzików. Jesteśmy zobowiązani do odstrzałów. Dlatego pozytywnie należy ocenić wprowadzenie sankcji.

Przeciwnicy specustawy wytykają jednak, że utrudnianie polowania ma być przestępstwem, gdy tymczasem myśliwy, niezachowujący zasad bioasekuracji, popełnia tylko wykroczenie. Myśliwym nie podoba się z kolei to, że minister rolnictwa będzie mógł osobiście powoływać łowczego kraju. Do tej pory wskazywał jednego z trzech kandydatów przedstawionych przez Naczelną Radę Łowiecką.

Nowe przepisy z zadowoleniem przyjmują hodowcy trzody chlewnej.

- Trzeba było przyjąć je już dawno temu! Nie rozumiem, na co tak długo czekano! Dziki po prostu trzeba wybić, nie ma innej metody ochrony przed ASF - twierdzi Grzegorz Paterka, rolnik z powiatu starogardzkiego.

Ekolodzy i aktywiści ekologiczni stwierdzili, że specustawa jest oburzająca i nazwali ją „Lex Ardanowski”. Powtarzają, że zawarte w niej regulacje mogą być groźne dla społeczeństwa.

„W ustawie nie ma żadnych realnych rozwiązań problemu, ma ona zapewnić jedynie nowe przywileje myśliwym. Odbierając tym samym reszcie obywateli ich podstawowe prawo do swobodnego poruszania się po terytorium Polski” - czytamy w komunikacie organizacji ekologicznej Niech Żyją!

Przedstawiciele tej organizacji uważają, że dzięki nowej ustawie, służby będą mogły z lasu wyprosić nie tylko aktywistów, ale każdego spacerowicza, biegacza czy grzybiarza, którego obecność zostanie zinterpretowana jako „przeszkadzanie w polowaniu”. Przepisy, zdaniem aktywistów, nie zahamują rozprzestrzeniania się zarazy.

Podobnego zdania są niektórzy naukowcy. Zoolog i bioetyk prof. Andrzej Elżanowski w licznych wywiadach wyjaśniał, że to przede wszystkim ludzie przenoszą zarazę na dalsze odległości. - A więc ci, którzy handlują mięsem, polują, przewożą martwe zwierząt i nie przestrzegają zasad bioasekuracji - mówił naukowiec.

W podobnym tonie wypowiada się Marcin Kostrzyński, obrońca praw zwierząt i były myśliwy.

- Masowe odstrzały są już teraz prowadzone, zmniejszono liczbę dzików, ale te działania nie zahamowały rozprzestrzeniania się choroby. Niestety, zmasowane polowania będą tylko przepędzały zwierzęta. Zakażone dziki będą uciekały, roznosząc zarazę. Rządzący nie potrafią wymóc prawidłowego przestrzegania bioasekuracji. Jest prowadzona w wielu przypadkach wręcz nieudolnie. Jeśli bioasekuracja jest prowadzona w sposób prawidłowy, to nie ma żadnej możliwości, żeby zwierzęta czy ludzie przynieśli chorobę do chlewni - mówi Kostrzyński.

Opozycja i ekolodzy domagają się wprowadzenia obowiązkowej kontroli bioasekuracji również podczas polowań. A także, by myśliwy, który polował w strefie epidemii, nie mógł przez kolejne trzy dni polować w innych obszarach kraju, gdzie ASF jeszcze nie występuje.

Dodajmy też, że prezydenci Sopotu i Gdyni chcieli wyłączenia terenów położonych w granicach administracyjnych obu miast z obwodu łowieckiego. Do wniosku prezydentów przychylił się marszałek województwa Mieczysław Struk, ale zgody nie wyraził wojewoda Dariusz Drelich. Oznacza to, że Sopot i Gdynia pozostają w granicach obwodu, w którym można m.in. prowadzić odstrzał dzików.

Agnieszka Kamińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.