Nicole Młodziejewska

30-latek nie dostanie odszkodowania za niepożądany odczyn poszczepienny, bo... za krótko był w szpitalu

Odszkodowanie w ramach Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych mogą otrzymać osoby, które z powodu NOP-u były hospitalizowane minimum 14 dni. Wyjątkiem Fot. Łukasz Kaczanowski Odszkodowanie w ramach Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych mogą otrzymać osoby, które z powodu NOP-u były hospitalizowane minimum 14 dni. Wyjątkiem są jedynie przypadki wstrząsu anafilaktycznego. (Zdjęcie ilustracyjne)
Nicole Młodziejewska

Wysoka gorączka, która nie ustępowała przez osiem dni - to właśnie ten objaw po szczepieniu, skłonił go do kontaktu z lekarzem. Kolejne 12 dni spędził w szpitalu. Diagnoza: zapalenie mięśnia sercowego. To historia 30-letniego pana Marka, który teraz nie może liczyć na odszkodowanie z Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych, bo wypłacane jest ono tylko w przypadku... 14-dniowej hospitalizacji.

17 października ubiegłego roku pan Marek (imię zmienione) z Grodziska Wielkopolskiego przyjął szczepienie przeciw koronawirusowi jednodawkowym preparatem firmy Johnson&Johnson.

- Zaszczepiłem się, bo marzyłem o tym, żeby żyć normalnie. A mając 30 lat trafiłem do szpitala z zapaleniem mięśnia sercowego, zostawiając rodzinę z rocznym dzieckiem, gdzie nawet po wyjściu ze szpitala nie miałem siły, żeby wziąć je na ręce, dwa miesiące byłem na zwolnieniu lekarskim

- mówi dzisiaj pan Marek.

Historię pana Marka trzeba zacząć od tego, że dwa dni przed samym szczepieniem zdecydował się on skontrolował swój stan zdrowia. Profilaktycznie wykonał wtedy morfologię krwi. - Wyniki wykazały, że wszystkie parametry mam w normie i jestem całkowicie zdrowy. Co za tym idzie, nie miałem żadnych przeciwskazań, żeby się szczepić - relacjonuje.

Szczepionkę Johnson&Johnson przyjął 17 października w południe. Jednak już wieczorem jego samopoczucie zaczęło się pogarszać, choć jeszcze wtedy nic nie wskazywało, że sytuacja jest aż tak poważna.

- To były klasyczne objawy - gorączka, bóle mięśniowe, stawów, więc nawet się tym szczególnie nie przejąłem. Zacząłem się martwić dopiero, gdy te objawy nie ustępowały

- mówi pan Marek.

Mężczyzna, nie chcąc poddać się objawom, brał leki przeciwbólowe, głównie zalecany przez lekarzy po szczepieniu paracetamol. Niestety, nie działały. Osłabiony, z gorączką i w ciężkim stanie jeszcze przez kilka dni pojawiał się w pracy. Jednak wysoka temperatura utrudniała mu ją w kolejnych dniach. Wieczorami, po pracy gorączka rosła, przekraczając 39 stopni Celsjusza. Finalnie, gorączka nie ustępowała przez osiem dni.

- Zadzwoniłem wtedy do przychodni, miałem teleporadę. Lekarz postanowił, że jak najszybciej mam zjawić się w przychodni, gdzie zbada mnie osobiście

- mówi pan Marek.

Na miejscu lekarz wykonał panu Markowi EKG. Parametry były w normie. Mimo to, na podstawie wywiadu lekarz zdecydował się zgłosić przypadek pana Marka, jako niepożądany odczyn poszczepienny, a w objawach wpisał wysoką gorączkę.

- Dostałem też skierowanie do szpitala w trybie pilnym - podkreśla.

Czułem się, jakby mi ktoś wyciągnął baterie

W szpitalu w Grodzisku Wielkopolskim pan Marek zjawił się w godzinach wieczornych. Wykonano mu test w kierunku COVID-19 i morfologię krwi. Wyniki testu na koronawirusa wyszły negatywne, jednak wyniki morfologii wskazywały na zawał serca lub zapalenie mięśnia sercowego.

- Parametry mówiły o bardzo wysokim stężeniu troponiny we krwi. Lekarz, chwycił się za głowę, gdy to zobaczył i powiedział, że to jest cud, że przy takich wynikach dotarłem do szpitala o własnych siłach

- wspomina pan Marek.

W szpitalu spędził 12 dni. W tym czasie, jak mówi, głównie spał, ponieważ był bardzo osłabiony.

- Czułem się tak, jakby mi ktoś wyciągnął baterie. Byłem wyczerpany, miałem duże potliwości w nocy i tę gorączkę. Później część objawów minęła - mówi. - Gdy wróciłem ze szpitala nadal nie czułem się dobrze. Dochodziłem do siebie przez półtora miesiąca. W tym czasie też nie pracowałem, byłem na zwolnieniu lekarskim.

Fundusz Kompensacyjny Szczepień Ochronnych - nie dla każdego?

9 grudnia sejm uchwalił nowelizację ustawy zakładającą utworzenie Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych. Miał on być szansą na uzyskanie odszkodowań dla osób, które miały tzw. NOP-y.

- Ucieszyłem się, gdy pojawiły się pierwsze informacje o projekcie Funduszu Kompensacyjnego, w którym rekompensaty miały być adekwatne do liczby dni hospitalizacji. W końcu miałem wszystkie dokumenty - wyniki morfologii przed szczepieniem i ze szpitala, miałem wypis potwierdzający moją hospitalizację i miałem zgłoszony przez lekarza rodzinnego NOP. Myślałem, że się uda, że coś dobrego mnie po tym wszystkim spotka. Niestety, później okazało się, że wg wytycznych, fundusz nie zakłada przypadków hospitalizowanych poniżej 14 dni, chyba, że dotyczyło to wstrząsu anafilaktycznego

- opowiada pan Marek.

Jak czytamy na stronie rządowej, na kompensatę można liczyć w dwóch przypadkach. Pierwszym, gdy wystąpią działania niepożądane, które spowodowały hospitalizację przez okres nie krótszy niż 14 dni. I drugim: w przypadku wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego powodującego konieczność obserwacji na szpitalnym oddziale ratunkowym albo izbie przyjęć lub hospitalizacji przez okres do 14 dni.

Wysokość kompensaty zależy głównie od długości pobytu w szpitalu. Maksymalna kwota, na jaką mogą liczyć osoby, które doświadczyły NOP-ów wynosi 100 tys. zł.

Mężczyzna nie kryje, że ta informacja go to zdenerwowała. Mówi, że czuje się zlekceważony.

- Jak ja mam się teraz czuć? Miałem ciężkiego NOP-a, bo nie oszukujmy się, zapalenie mięśnia sercowego u osoby mającej 30 lat, to nie jest coś, co się często zdarza, spędziłem 12 dni w szpitalu, przecież nie byłem tam, żeby sobie poleżeć i odpocząć - mówi zbulwersowany. - A do tego wszystkiego, jak słyszę ministra Niedzielskiego, który wypowiada się, że wpływają do nich bezpodstawne wnioski o bolących rękach po szczepieniu, to tym bardziej nie mogę wytrzymać. Przecież z bólem ręki nie trafia się na 12 dni do szpitala? Ja sobie mojego NOP-a nie wymyśliłem.

Przysłowiową oliwą do ognia jest również fakt, że lekarze ze szpitala w Grodzisku Wielkopolskim nie zgłosili przypadku pana Marka do rejestru Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych. W zamian za to, w Karcie Informacji Leczenia Szpitalnego, jako rozpoznanie umieścili zapis: „Zapalenie mięśnia sercowego, prawdopodobnie związane ze szczepieniem przeciw COVID-19 Johnson&Johnson”. - Nie rozumiem dlaczego lekarz nie zgłosił NOP-a. Wydaje mi się, że to był jego obowiązek - stwierdza.

Próbowaliśmy skontaktować się ze szpitalem w Grodzisku Wielkopolskim i Rzecznikiem Praw Pacjenta, który odpowiada za Fundusz Kompensacyjny Szczepień Ochronnych. Do momentu publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Sprawę pana Marka będziemy kontynuować.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Nicole Młodziejewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.