Zaglądamy do środka. Lodołamacz to dom, ale także wodny czołg!

Czytaj dalej
Fot. Sebastian Wołosz
Celina Wojda

Zaglądamy do środka. Lodołamacz to dom, ale także wodny czołg!

Celina Wojda

Mieliśmy okazję popływać lodołamaczem. To mocna maszyna, gdzie można też wypić herbatę.

Mieliśmy okazję uczestniczyć w akcji lodołamania. Punktualnie o 7 rano stawiliśmy się w porcie w Podjuchach i wsiedliśmy na jeden z trzech lodołamaczy, które wypływały na jezioro Dąbie oraz w głąb rzeki. My pływaliśmy akurat na „Stanisławie” - największej i najnowszej jednostce należącej do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie. Korzystając z okazji zajrzeliśmy pod pokład lodołamacza.

Niewinna maszyna z wielkim sercem

Lodołamacz z pozoru nie wygląda na tak silną maszynę, jaką jest. Ten mały statek posiada ogromną moc. O lodołamaczu śmiało można powiedzieć, że jest wodnym czołgiem.

Jednostka wyposażona jest w silnik o mocy 1600 KM! Dla porównania silniki tradycyjnej barki czy statku pasażerskiego są cztery razy mniejsze. Dlaczego w lodołamaczu moc jest taka duża? A no dlatego, żeby jednostka bez problemu mogła przepłynąć przez zamarznięty zbiornik. Silnik oraz specjalna wzmocniona konstrukcja kadłuba pozwalają jednostce na pływanie w trudnych, zimowych warunkach. Kadłub jest wykonany ze specjalnej stali uzyskującej największą wytrzymałość w niskich temperaturach. Jednostka ma też zwiększoną masę, aby łatwiej kruszyć lód własnym ciężarem, gdy silnik wpycha statek na lód.

Zimowe udrażnianie dróg wodnych

Lodołamacze pracują przede wszystkim zimą. Kiedy zbiorniki wodne pokrywają się warstwą lodu. Podstawowym celem prowadzenia akcji lodołamania jest likwidacja zatorów lodowych w celu zapobiegania wystąpieniu powodzi oraz zapewnienie możliwości swobodnego spływu kry lodowej.

Zator lodowy powstaje na skutek zbijania się mas lodu, co powoduje przewężenie przekroju poprzecznego koryta rzecznego powodując wzrost poziomu wody powyżej miejsca wystąpienia zatoru lodowego. W takim przypadku jedynym skutecznym narzędziem do rozbicia zatoru lodowego i do zapobieżenia wystąpienia powodzi zatorowej są lodołamacze.

Statek i dom jednocześnie

Akcje łamania lodów zależne są oczywiście od warunków pogodowych. Jednostkę obsługuje czteroosobowa załoga. Ponieważ nigdy nie wiadomo, jak długo będzie trwała akcja łamania lodów, załoga musi być przygotowana nawet na kilkudniowe zamieszkanie na pokładzie lodołamacza. Na szczęście jednostki są do tego przystosowane.

Członkowie załogi mają swoje kajuty, własną kuchnię, toalety, łazienki, mesę. Pływający na lodołamaczach marynarze nie schodzą na ląd podczas trwania akcji. Zatrzymują się w portach, tam po przycumowaniu do brzegu nocują na lodołamaczu, aby następnego ranka skoro świt wyruszyć do dalszej pracy. Przed wypłynięciem załoga robi zapasy żywnościowe, kompletuje wszystko i przenosi się na statek na kilka dni.

Czasami zdarzy się, że załoganci zejdą na ląd, aby uzupełnić zapasy żywności, ale jak mówią do domów w czasie trwania akcji nie wracają.

- Jednostka pływa od 7 do 19, na pokładzie trzeba być wcześniej, później też się z niego schodzi. Lodołamacze cumują albo w Podjuchach w Szczecinie, albo w Gryfinie. A wiadomo, na miejsce pracy też trzeba dojechać, dlatego lepiej jest zostać na lodołamaczu i pomieszkać tam trochę - mówią nam panowie z załogi „Stanisława”.

Celina Wojda

Życie w mieście, aktywność społeczna i sportowa, zdrowie, pomoc potrzebującym i działalność na rzecz innych - na takie tematy piszę najczęściej.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.