Zabijał karpie gilotyną na targowisku w Krotoszynie. Sąd zanim wyda wyrok, chce wiedzieć, czy ryby odczuwają ból

Czytaj dalej
Fot. Archiwum ŻK
Łukasz Cichy

Zabijał karpie gilotyną na targowisku w Krotoszynie. Sąd zanim wyda wyrok, chce wiedzieć, czy ryby odczuwają ból

Łukasz Cichy

W Sądzie Okręgowym w Kaliszu rozpoczął się proces odwoławczy w sprawie mężczyzny, który na targowisku w Krotoszynie ucinał głowy karpiom przy pomocy gilotyny bez wcześniejszego ogłuszania. W pierwszym procesie Wojciech Cz. został skazany na trzy miesiące więzienia oraz nakaz wpłaty 3500 zł na rzecz organizacji zajmujących się ochroną zwierząt.

Przypomnijmy, że wyrok w tej głośnej sprawie zapadł 11 marca br. Jej przedmiotem była głośna i precedensowa sprawa zabijania za pomocą gilotyny i bez ogłuszenia karpi na krotoszyńskim targowisku w grudniu ubiegłego roku. Oskarżony Wojciech Cz. robił to publicznie, nie korzystając z kotary i nie zważając na obecność dzieci w pobliżu swojego stoiska. Został nagrany przez przypadkowego przechodnia, który przesłał materiał filmowy do Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva!, który z kolei nagłośnił sprawę w ogólnopolskich mediach.

Nie wiedział, że trzeba ogłuszać i prosił o uniewinnienie

Według prokuratury oskarżony zabił ze szczególnym okrucieństwem co najmniej kilkadziesiąt ryb, za co domagano się kary sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz zapłacenia nawiązki w wysokości 1500 zł na rzecz organizacji zajmujących się opieką nad zwierzętami. Oskarżony Wojciech Cz. przyznał się do winy i wyjaśnił, że karpie zabijał gilotyną bez ogłuszenia na wyraźne prośby klientów, którzy cenią sobie mięso z w ten sposób zabitych ryb. Dużą rolę odgrywał też czas - klientów było sporo, a czasu na zabicie karpia mało.

– Nie wiedziałem, że ryby trzeba ogłuszyć i nie wolno ich zabijać na widoku publicznym

– wyjaśniał Wojciech Cz., choć przyznał, że wcześniej, przy innych okazjach, ogłuszał ryby pałką.

Wojciech Cz. poprosił sąd o uniewinnienie, wskazując, że zapłacił już pewne sumy dla organizacji ekologicznych. Karę więzienia uznał za zbyt surową.
Archiwum FB Zabijanie karpi gilotyną zostało nagrane przez przypadkowego przechodnia, który przesłał materiał filmowy do Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva!, który z kolei nagłośnił sprawę w ogólnopolskich mediach.

Sąd w Krotoszynie w marcu 2019 r. skazał mężczyznę na trzy miesiące więzienia oraz wpłacenia nawiązki na rzecz Towarzystwa Ochrony nad Zwierzętami w Krotoszynie w kwocie 1800 zł oraz na rzecz Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva! w wysokości 1700 zł. Jednym z powodów takiego wyroku był fakt, że mężczyzna wcześniej był karany za jazdę pod wpływem alkoholu. Miał zabrane prawo jazdy i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, ale nie stosował się do tego wyroku, co dla oskarżyciela także przemawiało na jego niekorzyść.

Czytaj więcej: Krotoszyn: 3 miesiące więzienia dla mężczyzny, który na targowisku zabijał karpie za pomocą gilotyny [ZDJĘCIA, WIDEO]

W poniedziałek, 25 listopada przed Sądem Okręgowym w Kaliszu rozpoczął się proces odwoławczy w tej sprawie. Wojciech Cz. poprosił sąd o uniewinnienie, wskazując, że zapłacił już pewne sumy dla organizacji ekologicznych. Karę więzienia uznał za zbyt surową.

– To nie było szczególne okrucieństwo. To raczej pałka i obcięcie głowy zasługuje na to miano

– powiedział w ostatnim zdaniu.

Podczas poniedziałkowej rozprawy przedstawiciele fundacji Viva! podkreślali te same fakty, które już uwypuklali wcześniej. Traktowali postępowanie pana Czesława jako niehumanitarne, a sam proceder nie nazywali obcięciem głowy rybie, a jej powolnym miażdżeniem. Brak ogłuszenia wcześniej karpi jest według przedstawicieli fundacji niedopuszczalne. Obrona mężczyzny podtrzymała swoją opinię i chce uniewinnienia. Oskarżyciel z kolei podwyższenia kary trzech miesięcy więzienia do roku pozbawienia wolności oraz orzeczenia wobec Wojciecha C. zakazu hodowli i sprzedaży ryb.

Sąd w Kaliszu decyzję jednak podejmie dopiero po otrzymaniu opinii biegłego ichtiologa, który m.in. będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy karpie mają układ nerwowy pozwalający im odczuwać ból i strach oraz określić, który sposób ich uśmiercania jest dla nich mniej bolesny.

- Z innych pytań, na jakie musi odpowiedzieć biegły, to m.in. takie dane jak: czy ryby gatunku karp posiadają na skórze receptory wyczuwające krew, co może powodować ich cierpienie w przypadku kontaktu z krwią pochodzącą od innego osobnika tego gatunku

– wyjaśniła Maria Siwiec-Walczak, sędzia Sądu Okręgowego w Kaliszu.

Łukasz Cichy

Komentarze

3
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Katarzyna Wezdecka

Obawiam się, że puszkowane szprotki które zjadłam na obiad też nie zostały ogłuszone pałką przed zabiciem... strasznie mnie teraz wątroba boli...

kwolana

Państwo Polskie powinno przede wszystkim chronić swoich obywateli, a nie dawać się podpuszczać grupie eko-debili i rujnować życie niesprawiedliwym więzieniem uczciwemu płatnikowi podatków.

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.