Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Wydumana zdrada małżeńska, czyli połamane życie Barbary B.

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Artur Drożdżak

Wydumana zdrada małżeńska, czyli połamane życie Barbary B.

Artur Drożdżak

Baśka po śmierci ojca odwiedziła rodzinny dom i ten fakt wystarczył, by mąż uznał go za złamanie „dobrowolnej umowy małżeńskiej” i wyrzucił ją na bruk. I to po 10 latach stałego związku.

Baśka była już 13 lat po rozwodzie, gdy Włodek wpadł jej w oko. Poprzedni mąż okazał się draniem, alkoholikiem i tyranem, więc rozstali się bez żalu. Doczekała się z nim syna i to było jedyne dobro, które pozostało po tym pierwszym, nieudanym małżeństwie.

Byle nie alkoholik

Gdy poznała Włodka, liczyła na zmianę w życiu i że nowy wybranek przede wszystkim nie będzie zaglądał do kieliszka. Ten warunek spełniał, ale miał inne dziwactwa, które wyszły na jaw jeszcze przed ślubem.

Dla Włodka Baśka była już trzecią żoną i pewnie dlatego zażyczył sobie, by cztery miesiące przed powiedzeniem sakramentalnego „tak” podpisała „dobrowolną umowę”, której treść, u każdej postronnej osoby, budziła kontrowersje.

- Złożyłam swój podpis na dokumencie, bo liczyłam na stabilizację w życiu. Byłam zaślepiona, z perspektywy czasu widzę, że związek z Włodkiem to też nie był dobry wybór - nie kryła potem przed sądem.

Nim doszła do takich wniosków, spędziła z nim 12 lat. Wszystko skończyło się w sierpniowe przedpołudnie, gdy dostała 7 dni, by opuścić ich mieszkanie przy ul. Witosa w Krakowie. Wyszła z walizką jeszcze przed tym terminem.

Dekalog państwa B

Spisana umowa składała się z 10 punktów, ale nie ma potrzeby cytowania całego dekalogu małżeńskiego państwa B.

Wystarczy wspomnieć, że Baśka zobowiązała się do tego, że do nie zbliży się do posesji rodziców pod Krakowem i nie znajdzie się na jej terenie. Co prawda miała prawo na spotkanie rodzicami, ale raz na kwartał, po godzinie i po uzgodnieniu terminu z mężem. To spotkanie musiało być poza terenem rodzinnej wsi.

Czytaj dalej o dziwnym dekalogu państwa B. i sytuacji po jego złamaniu.

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Artur Drożdżak

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Jak dla mnie, to Włodek ma coś nie tak z głową. Ja rozumiem umowy przedmałżeńskie, intercyzy i rozdzielność majątkową, ale żeby ograniczać i reglamentować kontakty z najbliższą rodziną małżonki ! ? A gdzie jest miłość ? Rozumiem, że z różnych powodów można nie lubić przyszłych teściów, czasami faktycznie zdarzają się bardzo kontrowersyjni, nie akceptują wybranka córki, ale żeby aż tak, żeby posunąć się tak daleko ?

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.