Anna Folkman

Wielkość tętniaka decyduje o czasie oczekiwania na zabieg

Wielkość tętniaka decyduje o czasie oczekiwania na zabieg
Anna Folkman

- W oczekiwaniu na operację tętniaka umiera pacjent - alarmuje nasz Czytelnik. - Szpital na Pomorzanach podobno wykorzystał już swój ryczałt i teraz przekłada zabiegi. Wyjaśniamy tę sprawę.

- Informacje, które przedstawiam nie odnoszą się do przypadku konkretnego pacjenta, a do sytuacji w klinikach, które dotyczą wszystkich pacjentów - mówi Bogna Bartkiewicz ze szpitala na Pomorzanach. - Jedynym kryterium kwalifikacji pacjenta do zabiegu stosowanym przez lekarzy naszego szpitala jest ocena ich stanu zdrowia oraz wskazania medyczne, co do procesów ich leczenia ambulatoryjnego bądź hospitalizacji.

Charakter wdrożonego leczenia u pacjenta ze stwierdzonym tętniakiem w szpitalu na Pomorzanach zależy od jego stanu zdrowia oraz stopnia zaawansowania rozwoju tętniaka. W przypadkach zagrożenia życia operacja wykonywana jest natychmiast. Natomiast w przypadku, kiedy obecność tętniaka nie stanowi bezpośredniego zagrożenia życia, pacjent znajduje się pod kontrolą lekarza i czeka na zabieg.

- Kryterium czasu oczekiwania na zabieg jest wielkość tętniaka i ryzyko jego pęknięcia - dodaje Bartkiewicz. - Bezobjawowe tętniaki - 55-59 mm średnicy oczekują 6-12 miesięcy, 60-69 mm - 2-3 miesiące, powyżej 7 cm średnicy staramy się operować w ciągu 1-2 miesięcy. Żadna klinika w Polsce, która zajmuje się tego typu operacjami, nie dysponuje środkami, które umożliwiałyby leczenie pacjentów bez żadnego oczekiwania.

Przedstawicielka szpitala tłumaczy, że liczba pacjentów operowanych „na ostro” automatycznie wydłuża kolejkę, bo pula na zabiegi naczyniowe jest jedna. Może się niestety zdarzyć tak, że tzw. tętniak bezobjawowy – niedający objawów bólowych i niebędący wskazaniem do natychmiastowej operacji - pęka, powodując śmierć pacjenta.

- Rozgoryczenie rodziny pacjenta w takiej sytuacji jest zrozumiałe. Dlaczego tak wygląda system ochrony zdrowia? Na to pytanie lekarze nie są stanie odpowiedzieć. Nie są odpowiedzialni za kształtowanie systemu opieki zdrowotnej w naszym kraju. Najlepszym sposobem zapobiegania śmierci pacjentów w kolejce oczekujących na zabieg, byłoby finansowanie tych zabiegów wykonywanych na bieżąco - zauważa Bogna Bartkiewicz. - Szpital mimo możliwości kadrowych oraz dostępności sal operacyjnych nie ma możliwości wykonywania większej liczby operacji i przyspieszenia wykonywania zabiegów. Funkcjonujący obecnie system finansowania publicznej opieki zdrowotnej nie zakłada zwrotu kosztów ponad przyznany szpitalowi ryczałt, który nie podlega także negocjacjom.

- Przyjmując ryczałtową formę rozliczania kosztów świadczeń, odstąpiono od finansowania pojedynczych przypadków i procedur na rzecz finansowania w ramach jednej kwoty całości opieki udzielanej pacjentom w danym okresie rozliczeniowym - mówi Małgorzata Koszur z Narodowego Funduszu Zdrowia w Szczecinie. - Poza ryczałtem sieciowym, odrębnie, rozliczane są m.in. świadczenia niepodlegające limitowaniu, tj. leczenie onkologiczne, porody i opieka nad noworodkiem, kardiologia inwazyjna i przeszczepy. NFZ płaci za wszystkie wykonane i prawidłowo sprawozdane świadczenia.
ą

Anna Folkman

Zajmuję się tematyką zdrowotną i społeczną. Bliskie są mi sprawy związane z dziećmi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.