Marek Rudnicki

Wąskotorówka w okolicach Przytoru. Ratujmy, zanim zezłomują tabor

Wąskotorówka w okolicach Przytoru. Ratujmy, zanim zezłomują tabor Fot. fort gerharda
Marek Rudnicki

Czy uda się uratować kolejny, unikalny zabytek techniki? Muzealnicy Fortu Gerharda walczą o to. Najdłuższy system wąskotorówki powstał w lesie w okolicach Przytoru. Co pozostało po nim?

Dziś w Polsce tylko dwie wąskotorówki wykorzystywane są nadal do celów wojskowych.

Pierwsza funkcjonuje na Oksywiu, druga, w Ognicy w Świnoujściu. W obu sprzęt ma być wymieniany na nowy. W przeszłości taki tabor często trafiał na złom lub był pokątnie (cokolwiek to znaczy) sprzedawany.

Co dziś stanie się z zabytkowym sprzętem?

Ministerstwo Obrony Narodowej

Kilka dni temu MON ogłosiło przetarg na dostawę nowego taboru kolejowego dla wojskowej kolei wąskotorowej na Helu.

Wojsko chce zamówić nowe lokomotywy i wagony. Zastąpią wysłużony tabor, który od kilkudziesięciu lat zabezpiecza helską składnicę amunicyjną.

Wąskotorówka w okolicach Przytoru. Ratujmy, zanim zezłomują tabor
fort gerharda

Z naszych informacji wynika, że oferent ma być wyłoniony do końca listopada. Potem ma być modernizowana kolejka w Świnoujściu.


- W naszej składnicy eksploatowano i i nadal wykorzystywany jest tabor o zabytkowej wartości - mówi Piotr Piwowarski, szef Fortu Gerharda.

Znajdują się tu oryginalne, czteroosiowe wagony typu HF produkcji niemieckiej (zwane Minerami) w dwóch odmianach. Ich specjalna, zagłębiona konstrukcja ułatwiała przewóz amunicji. Wagoniki służyły najprawdopodobniej do zaopatrywania niemieckiej Baterii Goeben i składów amunicji już w latach 20 ubiegłego wieku.

Kolejnymi cennymi już zabytkami są wagoniki czteroosiowe, które do Świnoujścia trafiły właśnie z Oksywia.

- Ich wartość polega na tym, że są tworem polskiej myśli technicznej - wyjaśnia Piotr Piwowarczyk. - Wyprodukowane je w latach 20-tych ubiegłego wieku w Towarzystwie Akcyjnym Władysław Gostyński i S-ka w Warszawie dla obsługi kolejki na Oksywiu. Zamawiającym było Kierownictwo Marynarki Wojennej.

Z linii Maginota

Wąskotorówka w okolicach Przytoru. Ratujmy, zanim zezłomują tabor
fort gerharda

Po torach w dzielnicy Przytór jeszcze do niedawne jeździły też wagoniki francuskie, które trafiły do Świnoujścia z linii Maginota.

Platformy po kilometrach leśnych torów przepychały i do dziś przepychają lokomotywy WLs40, choć w pierwszym latach po wojnie pracowała dzielnie parowa lokomotywa KS pochodząca z roku 1912.

- Co ciekawe, silnik parowy tej staruszki, jak wynika z naszych informacji, przed złomowaniem został przez kogoś zdemontowany i dziś znajduje się w prywatnej kolekcji - dodaje Piwowarczyk.

Stoją w Ognicy

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w wojskowej składnicy w Ognicy stoi nieużytkowanych kilka tego typu zabytków.

- A może warto rozpocząć starania, by pozostały w Świnoujściu? - zadaje retorycznie pytanie Marcin Ossowski z Fortu Gerharda. - Można by je wykorzystać do budowy kolejnej atrakcji turystycznej wyspy, np. do przewożenia turystów między oddalonymi od siebie obiektami. Zezłomować łatwo, tylko czy jest sens.

W okresie funkcjonowania fortów, jako obiektów militarnych, pierwszy system wojskowej kolei wąskotorowej został wybudowany już w XIX wieku przez Prusaków.

- Tego typu torowiska powstały w latach 80-tych dziewiętnastego wieku między innymi na terenie Fortu Gerharda - opowiada Piwowarczyk. - Przy ich pomocy dostarczano pociski z magazynów na poszczególne stanowiska bojowe.

Początkowo wagoniki po torach pchane były przez żołnierzy. Dopiero dwadzieścia lat później, gdy forty z nowoczesnymi bateriami nadbrzeżnymi połączono kolejnymi torowiskami, zaczęto używać dwóch parowych lokomotywek.

Wąskotorowa trakcja sprawdzała się i była rozbudowywana niemal do końca II wojny światowej. Na początku stosowano tory o rozstawie 1 metra (do końca XIX w.), a później 60 cm.

Wąskotorówka w okolicach Przytoru. Ratujmy, zanim zezłomują tabor
fort gerharda

- Najdłuższy system wąskotorówki powstał w lesie w okolicach Przytoru - opowiada Marcin Ossowski. - Łączył ukrytą w lesie potężną składnicę amunicyjną z nabrzeżami aż w Og-nicy oraz z baterią Goeben.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że poza kilkunastoma kilometrami torowisk wybudowano wtedy specjalny schron warsztatowy dla lokomotyw i ażurowy schron z bocznicą- do ukrycia przed rozpoznaniem lotniczym całego składu wąskotorowego.

Czy czeka je smutny finał

W 2007 r. decyzją Ministerstwa Obrony Narodowej części zbędnego taboru kolejowego z Ognicy przekazano jako darowiznę warszawskiej Fundacji Na Rzecz Leśnych Kolei Wąskotorowych. Powtórzymy, bo to dziś istotne, za darmo.

Fundacja miała reaktywować jedną z tras wąskotorowych koło Białegostoku, ale tak się nie stało. Dziś w Czarnej Białostockiej stoi bezużytecznie lokomotywka i 11 wagonów-platform, w tym te dwie z linii Maginota.

Ich przyszłość jest nieznana. Nieoficjalnie domniemywa się, że mogą zostać sprzedane. Fort Gerharda próbował dowiedzieć się coś na ten temat, ale przedstawiciele fundacji nie odpowiadają.

Czy w domniemywaniach o celach handlowych jest coś na rzeczy? To była darowizna, powinna więc (wobec nie spełnienia celu) wrócić na miejsce, skąd ją zabrano, czyli do Świnoujścia.

Marek Rudnicki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.