Bogna Skarul

Urolodzy, którzy kochają mocne brzmienie rocka

Zespół EndoPower - trzech profesorów urologii i dwóch muzyków Zespół EndoPower - trzech profesorów urologii i dwóch muzyków
Bogna Skarul

Nie mają tremy, gdy kilka tysięcy lekarzy na całym świecie patrzy się im na ręce, kiedy operują, ale zjada ich kiedy muszą stanąć na scenie, aby zagrać na koncertach dla publiczności

Prof. dr hab. n. med. Marcin Słojewski, urolog. Ale dziś nie będziemy rozmawiać o prostacie. Tym razem o rock and rollu. Pretekstem do tej rozmowy jest wydana niedawno płyta. Co to za płyta?

To płyta zespołu EndoPower, którego jestem członkiem i założycielem. Zespół funkcjonuje od 2014 roku. W grupie jest trzech profesorów urologii (oprócz mnie jest jeszcze profesor Piotr Chłosta z Krakowa i profesor Tomasz Szydełko z Wrocławia) i dwóch profesjonalnych muzyków. Płyta jest materiałem autorskim. Nie ma na niej żadnych coverów, które oczywiście gramy na koncertach, ale postanowiliśmy na krążku zmierzyć się z trudną materią kompozycji i pisania tekstów. Płyta nosi tytuł „Skąd ta siła”, a tytuł pochodzi z piosenki mojego autorstwa.

Podoba wam się płyta?

Oczywiście. Nam się nawet bardzo podoba, ale mamy świadomość, że to bardzo subiektywna ocena. Na krążku znalazły się kompozycje wszystkich nas trzech. A że każdy ma inne wyobrażenie o tym jak ten zespół powinien grać, więc powstał zestaw bardzo dynamicznych i różnych piosenek. Tomek jest zwolennikiem klimatów balladowych i utwór o tym charakterze, skomponował. Ja z kolei wolę brzmienia bluesowo- funkowe, a Piotr jest fanem bardzo mocnego uderzenia i rockowych ostrych riffów.

Skąd nazwa EndoPower?

Tłumacząc bezpośrednio to jest „wewnętrzna siła”. To siła, która gdzieś drzemie w nas pomimo tych naszych siwych włosów. Tak się złożyło w naszym życiu, że dopiero teraz możemy realizować swoje chłopięce marzenia - koncertować, stanąć przed publicznością i mocno uderzyć w struny.

To jest ten Power, a skąd Endo?

Endo to termin z urologii. Zespół powstał przy okazji kongresu urologicznego. Wszyscy byliśmy bardzo aktywnymi działaczami sekcji endourologii, czyli urologii zajmującej się leczeniem minimalnie inwazyjnym (endoskopowym) układu moczowego, więc ta endourologia gdzieś tam musiała się pojawić.

Tak po prostu postanowiliście zagrać na kongresie?

Właściwie tak. Pomysł był spontaniczny. Postanowiliśmy zrobić niespodziankę naszym kolegom na kongresie. Musieliśmy ten kongres jakoś ożywić, byliśmy jego organizatorami. Stanęliśmy przed urologami i zagraliśmy. Myśleliśmy, że na tym jednym występie się skończy, powygłupiamy się trochę na scenie. Ale publiczności tak ten nasz występ się spodobał, że postanowiliśmy działać dalej.

Jak więc dalej potoczyła się kariera sceniczna profesorów urologii?

Dwa razy zagraliśmy na kongresach Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Po czym powiedzieliśmy „dosyć”. Nie chcieliśmy się opatrzeć, nie chcieliśmy przegrzać koniunktury i atmosfery. Przestaliśmy więc grać dla urologów a zaczęliśmy dla innej publiczności.

Jakaś trasa koncertowa?

Oczywiście. Co roku gramy na festiwalu krakowskim „KultUro”. To jest festiwal, który jest zwieńczeniem europejskiego tygodnia urologii. Festiwal odbywa się corocznie w Krakowie. Kończy się koncertem różnych zespołów, ale gwiazdą jesteśmy my. Inni występują jako support. W ubiegłym roku był to na przykład Janusz Grzywacz (twórca Laboratorium). A nam chodzi o to, aby ze sceny promować urologię, badania urologiczne i zdrowy styl życia.

No dobrze, ale członkowie zespołu nie są z jednego miasta. Gdzie macie ten garaż, w którym odbywają się próby?

Najbliżej jest do Warszawy. Tam wynajmujemy salę prób. Poza tym wszyscy trzej, jako profesorowie urologii, bardzo często spotykamy się właśnie w stolicy, bo wszyscy jesteśmy we władzach Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Łączymy więc spotkania urologiczne z próbami zespołu.

Częste są te spotkania?

Staramy się aby przynajmniej raz na dwa miesiące ze sobą zagrać. Jak już uda nam się spotkać, to gramy niemal od rana do nocy.

Jak wybieracie repertuar?

To skomplikowane. Mamy ok. 30 utworów w repertuarze. To nasze kompozycje, ale też covery. Każdy z nas przemyca do repertuaru te piosenki, jakie najbardziej lubi. Oczywiście ten repertuar rodzi się w bólach, czyli podczas długich dyskusji, najczęściej nad butelką wina. Spieramy się często, ale w przyjacielskim duchu. W tym roku na koncercie w Krakowie, który planowany jest na czerwiec, mamy niespodziankę dla krakusów, bo zagramy piosenkę Marka Grechuty w takim dość nietypowym wykonaniu rockowym.

Najbliższe plany koncertowe zespołu to...

Właśnie ten koncert w Krakowie na imprezie „Wianki”, 24 czerwca, koncert na rynku. Spodziewamy się tłumów, a dla nas to będzie ogromny sprawdzian. Następnie we wrześniu kolejna edycja krakowskiego festiwalu „Kult Uro” i nagranie płyty.

Będzie druga płyta?

Tak. Teraz głowę mamy pełną pomysłów muzycznych. Planujemy co tam się znajdzie. Póki serce pozwala, czas pozwala, żony pozwalają, obowiązki możemy jakoś pogodzić i jest w nas inwencja, czyli ten power, to będziemy dalej nagrywać i koncertować.

A kiedy będzie was można zobaczyć i usłyszeć na koncercie w Szczecinie?

Bardzo bym chciał pokazać się szczecińskiej publiczności, ale nie ukrywam, że do tego potrzebna jest sprzyjająca atmosfera, głównie ze strony władz. Ponieważ nie należy nas traktować jak każdego zespołu, nie można nas wynająć i zwyczajnie zapłacić paru złotych to jest to dość trudne. W końcu jesteśmy poważnymi panami profesorami, którzy oczywiście bardzo chętnie przyjadą i wystąpią na jakiejś imprezie, ale nie zawsze i nie na każdy dzwonek. Wiele zaproszeń na koncert właśnie z powodu obowiązków zawodowych musimy odrzucać.

Szkoda...

Nam też. Ale za to można nas oglądać w sieci na YouTube, funkcjonuje nasza strona internetowa i fanpage. Teledysk, który tam można zobaczyć to forma żartu medyczno-muzycznego.

Czy twoi pacjenci wiedzą o tym, że grasz w zespole?

Okazuje się, że tak. Nie afiszuję z tym, że gram w zespole, ale ludzie oglądają, kojarzą i komentują. Odbiór jest najczęściej bardzo pozytywny. Poza tym na scenie wyglądam tak samo. Nie zakładam na występy peruki.

A kitel?

Tak, zdarza się. Nawet na koncertach występowaliśmy najpierw w fartuchach lekarskich, później je zrzucaliśmy. A pod spodem mieliśmy stroje chirurgiczne z nazwą zespołu!

Kiedy masz większą tremę - jak stajesz przed publicznością na sympozjum urologicznym czy przed publicznością na koncercie rockowym?

To oczywiste, że mam większą tremę podczas występu muzycznego. Przede wszystkim dlatego, że nie jestem profesjonalistą. Jestem amatorem, choć mam za sobą szkołę muzyczną (profesor Marcin Słojewski uczył się gry na skrzypcach, w zespole EndoPower gra na gitarze prowadzącej - przyp. red.). Zresztą każdy z nas oprócz tego, że jest lekarzem to skończył jakąś szkołę muzyczną. Z kolei jako profesorowie medycyny jesteśmy wszyscy czynnymi operatorami, którzy mieli okazję - jako nieliczni w tym kraju - sprawdzić się prowadząc operacje na żywo. Nasze operacje przekazywane satelitarnie oglądało kilka tysięcy widzów. I z tym nie mamy najmniejszego problemu. Tu jesteśmy profesjonalni. Ale zupełnie czym innym jest scena.

Macie jakiś sposób na tremę sceniczną?

Wspomagamy się niewielkimi dawkami niezwykle popularnego płynnego środka przeciwstresowego.

Czyli?

Pozostawiam to do wiadomości redakcji.

Zespół EndoPower - trzech profesorów urologii i dwóch muzyków

Płyta EndoPower - to jest pierwsza płyta profesorów polskiej urologii. Nagrana w lipcu i sierpniu 2016 roku w studiu nagrań RMF FM w Krakowie. W skład zespołu wchodzą Piotr Chłosta - gitara , wokal (kieruje Katedrą i Kliniką urologii Collegium Medi-cum Uniwersytetu Jagiellońskiego), Marcin Słojewski - gitara, wokal (kieruje Kliniką Urologiii i Onkologii Urologicznej PUM w Szczecinie), Tomasz Szydełko - wokal prowadzący, fortepian, organy Hammonda (kieruje Klinicznym Oddziałem Urologii 4WSKzP we Wrocławiu), Wojciech Stec - gitara basowa i Bartłomiej Gamracy - perkusja

Bogna Skarul

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

cena obniżona -50%

Dostęp do gazety online na 30 dni za połowę ceny

14,50 29,00

Czytaj aktualną gazetę w formacie PDF bez wychodzenia z domu. Pobierz ją i podziel się z bliskimi. Bądźcie na bieżąco z informacjami!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.