Świnoujście: Twierdza, której już nie ma

Czytaj dalej
Fot. Fot. Fort Gerharda
Marek Rudnicki

Świnoujście: Twierdza, której już nie ma

Marek Rudnicki

Za sprawą bezmyślności projektantów i władz zniszczono przed laty unikalny zabytek militarny. Pierwszy raz prezentujemy zdjęcia Twierdzy Portowej. To miejsce znikło ponad 40 lat temu.

Unikalne zdjęcia trafiły do Forty Gerharda. Pokazują Twierdzę Portową, której już nie ma.

A nie ma dlatego, że 28 grudnia 1973 roku, po decyzji ówczesnych władz zburzono całkowicie ten jeden z największych zabytków miasta. Zabytków, gdyż już wówczas budynek był wpisany do rejestr zabytków. Niszcząc go złamano ówczesne prawo, ale czy to pierwszy raz w PRL?

Całość wysadzono w powietrze, a następnie rozebrano do poziomu fundamentów. W ten sposób ekonomia zwyciężyła historię. Puste miejsce przeznaczono na kolejne nabrzeże portowe pokryte betonem.

Ta największa

Twierdza powstała w połowie XIX wieku i była jednym z czterech potężnych fortów broniących cieśniny Świny. Pod względem wielkości przewyższała wszystkie pozostałe obiekty.

- Dzisiejsze, Fort Anioła i Fort Zachodni były niewielkimi dziełami obronnymi, a jedynym obiektem porównywalnym do Twierdzy pod względem uzbrojenia i zajmowanej powierzchni był obecny Fort Ger-harda - wyjaśnia Piotr Piwowarczyk, szef Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. - Notabene, redita tego fortu jest niemal identyczna, jak poszczególne skrzydła redity Twierdzy Portowej. A istniejące fortowe kaponiery Fortu Gerharda są niemal identyczne, jak w nieistniejącej już twierdzy.

Unikalne zdjęcia

Na fotografiach zatrzymana w czasie przeszłość. Jest rok 1935. Wartownik dyżurujący przy głównym wejściu do redity fortu numer 1. Po prawej stronie widać wycięcie, w którym ukryty jest bloczek służący do podnoszenia mostu zwodzonego.

Na kolejnym ujęcie twierdza od strony przeciwnej niż Świna. To jej kaponiera czyli baszta broniąca fort i fosa. Dostępu do twierdzy broniły trzy takie budowle.

Na zdjęciu widoczna neogotycka wieża z zegarem. Stała na wewnętrznym dziedzińcu fortu. Dla porównania na zdjęciu poniżej Marcin Ossowski prezentuje cyferblat tego zegara. Ocalał, gdyż podczas rozbiórki twierdzy część elementów wyposażenia trafiło w prywatne ręce. W tym między innymi ta właśnie tarcza zegarowa, dwa skrzydła głównej bramy i kilka innych.

- Czynimy obecnie starania, aby wszystkie elementy po Twierdzy Portowej trafiły do Fortu Gerharda - zapewnia Marcin Ossowski. - W naszej kolekcji posiadamy już piękny mechanizm zegara z wieży wojskowych koszar.

Na innej fotografii ciekawe ujęcie. Widać na nim neogotycką wieżę ze wspomnianym zegarem, wykonane przez prześwit bramy po drugiej stronie dziedzińca. Tu też dostrzec można drewniane drzwi forteczne.

Jedno ze zdjęć pokazuje, jak prezentowała się twierdza w środku. Widać korytarz ze sklepieniem łukowym i otworami okien-strzelnic.

Północny budynek od strony dziedzińca wewnętrznego - to kolejna fotka. Bardzo wyraźne szczegóły konstrukcyjne, w tym drewnianej wieży obserwacyjnej i dużych okien. Chodziło o to, aby do wnętrza twierdzy przenikała, jak największa ilość światła.

To byłby zabytek na miarę Twierdzy Kłodzko

Pokazujemy też poniżej jedno ze zdjęć zrobione pięć lat temu.

Wówczas zupełnie niespodziewanie w miejscu składowania węgla w Porcie Handlowym natknięto się, podczas prac ziemnych, na fundamenty całej redity. Być może, gdyby znalazł się sponsor, można było wykopaliska rozszerzyć.

Wówczas fakt odkrycia zdziwił badaczy, jako że według danych z lat siedemdziesiątych, zniszczono nawet fundamenty. Być może tak to zaplanowano, ale nie zrobiono przez zwykłe niechlujstwo. Na cegłach można było odczytać ich pochodzenie, cegielnia „Ucker-münde”. Cegły z tego samego źródła posłużyły też do wzniesienia Fortu Gerharda.

- Dziś ten zabytek byłby ewidentnie jedną z największych atrakcji turystycznych północnej Polski porównywalnych do Twierdzy Kłodzko - mówi z emfazą Piotr Piwowarczyk, szef Fortu Gerharda. - Przez komunistów i ludzi ograniczonych kulturowo po Twierdzy Portowej pozostały tylko wspo-mnienia i nieliczne, uratowane elementy, jak tarcza zegarowa i kolekcja unikalnych zdjęć, które dziś za pośrednictwem Głosu Szczecińskiego po raz pierwszy możemy pokazać Czytelnikom.

Zrównano z ziemią w latach 70. nie tylko twierdzę, ale też przyległe doń osiedle Chorze-lin. Zemściło się to zastopowaniem na wiele lat rodzącej się turystyce militarnej i tej zwykłej, wypoczynkowej, która kwitła na prawobrzeżu Świnoujścia z powodzeniem już od XVIII w.

Dziś wiadomo, że ówczesna inwestycja nie musiała skończyć się tragiczne dla Twierdzy Portowej. Można było stosując taśmociągi i całą dostępną technikę zlokalizować place portowe kilkaset metrów dalej i nikt by na tym nie stracił.

- Bimor, firma która skazała na zagładę Twierdzę Portową cały czas projektuje dla portu nie szanując lokalnych zabytków i przyrody - twierdzi Piwowarczyk. - Najlepszym przykładem są rurociągi oplatające jak wielki wąż Latarnię Morską, oczywiście zrealizowane według projektu Bimoru.

Marek Rudnicki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.