Świnoujście. CIA ujawnia tajne dokumenty

Czytaj dalej
Fot. Fot. Fort Gerharda
Marek Rudnicki

Świnoujście. CIA ujawnia tajne dokumenty

Marek Rudnicki

Tajemniczy agent na usługach CIA raportował Agencji o wszystkim, co wydawało mu się istotne. Jeden z raportów mówi o kilkudziesięciu działach o długości 20 metrów i kalibrze aż 700 mm.

Parę tygodni temu CIA, Centralna Agencja Wywiadowcza Stanów Zjednoczonych ujawniła część swoich archiwów. Stało się to po długotrwałych wysiłkach adwokatów, dążących do swobodnego dostępu do informacji.

Złożyli pozew sądowy przeciwko CIA i wygrali. Agencja zmuszona byłą do udostępnienia w sieci blisko 13 milionów dokumentów znajdujących się w zasobach archiwów narodowych w stanie Maryland.

Jak można się domyślać, ujawnione tylko tę część, która dziś nie ma militarnego znaczenia.

Wśród dokumentów znajdują się m.in. rysunki osób badanych pod kątek jasnowidzenia. Kazano im rysować rzeczy, które umieszczono w osobnym pomieszczeniu. Wiele tych szkiców bardzo dokładnie odwzorowywało te rzeczy. Są też dokumenty Henry Kissingera.

Tajne dokumenty zawierają również kilka elementy związane z Polską. W tym m.in. plan Warszawy pochodzący z lat 50., szkice wojennych instalacji Układu Warszawskiego w tym szeroko pojętych aspektów militarnych związanych ze Świnoujściem i Pomorzem Zachodniem.

Prawda czy fałsz?

W meldunkach przekazywanych przez informatorów CIA można odnaleźć najróżniejsze informacje, które mogły przydać się wywiadowi do różnych działań i opracowań.

- Są informacje o ruchu statków i okrętów w porcie, lokalizacji infrastruktury wojskowej, tak polskiej, jak i sowieckiej - mówi Piotr Piwowarczyk, szef Forty Gerharda. - Meldunki zawierają też bardziej szczegółowe dane, w tym takie, jak krótkie charakterystyki oficerów, którzy pełnią ważne funkcje w świnoujskim garnizonie.

W jednym z dokumentów, do którego załączono poglądowy plan miasta, zaznaczono nawet miejsce parkowania samochodu służbowego dowódcy garnizonu.

- Pobieżna nawet analiza dokumentów zaskakuje - mówi Piotr Piwowarczyk. - Podczas weryfikacji materiałów okazuje się, że większa część informacji była prawdziwa i bardzo precyzyjna.

17 listopada 1953 r.

Dowodem na wiarygodność zgromadzonych przez CIA dokumentów jest choćby raport z 17 listopada 1953 roku.

- Informator melduje w nim, że 4 września 1953 roku do świnoujskiej dzielnicy Warszów przyjechał transport z regimentem artylerii ciężkiej, który następnie został skierowany do Międyzdrojów - przytacza jego treść Piwowarczyk. - Niemal pewnym jest, że opisane zdarzenie dotyczy przybycia do jednostki artylerii nadbrzeżnej, 17 BAS w Janogrodzie, artylerzystów i artylerii.

We wcześniejszym raporcie, czyli z 8 grudnia 1952 roku, agent informuje o budowie baraków dla wojska kilometr na wschód od Międzyzdrojów. A także o konstrukcji pod dalmierz, który ma być największy na polskim wybrzeżu. I dalej, że kilkaset metrów od niego mają być wybudowane trzy stanowiska dla armat o kalibrze 135 mm, a cała infrastruktura budowana jest na wzniesieniu. Dalmierz miał mieć zasięg do 30 kilometrów.

Szpiedzy byli precyzyjni

W przytoczonym raporcie niemal wszystkie fakty są prawdziwe. W baterii na Białej Górze wybudowano później cztery stanowiska (a nie trzy, jak raportował szpieg) dla armat 130 mm (a nie 135 mm), a dalmierz - mimo że nie największy na polskim wybrzeżu - miał zasięg pracy nawet do 30 kilometrów.

- Zdarzają się też oczywiście informacje przekręcone lub wprost nieprawdziwe - dodaje Piotr Piwowarczyk. - W jednym z aportów opisywana jest na przykład podziemna fabryka, która miała znajdować się w lesie w okolicach dzisiejszej Ognicy. Miały być w niej produkowane elementy do rakiet i silniki elektryczne.

Meldunki zawierają także informacje o olbrzymich podziemnych halach, w których produkcja miała się odbywać tylko w nocy. Dlatego nie można było dostrzec ich pracy.

Droga prowadząca z Mię-dzyzdrojów do Świnoujścia miała być pod ścisłą kontrolą Sowietów.

- Dziś wiemy, że na terenie opisywanego kompleksu wojskowego nie ma takiej podziemnej konstrukcji, a jedynie pojedyncze schrony magazynowe o bardzo małej powierzeni - wyjaśnia te nieścisłości Piwowarczyk. - Pełnią do dziś funkcje magazynowe, a nie produkcyjne. A zapis o drodze? Trudno go jednoznacznie dziś zinterpretować.

80 dział kalibru 70 cm?

Meldunek opatrzony datą 5 maja 1953 roku. Dotyczy różnych instalacji wojskowych w okolicach Przytoru. Na kilku stronicowym dokumencie opisane zostało bardzo szczegółowo stanowisko sowieckiego radaru i jego obsługa. Kilka zdań poświęcone jest również obiektom byłej Baterii Goeben.

Najciekawszą wydaje się wiadomość o działach o lufach o długości 20 metrów i kalibrze aż 700 mm.

To bardzo tajemnicza historia - mówi Piwowarczyk. - Dotarliśmy swego czasu do zdjęć takich dział leżących w lesie. Czy mają 20 m długości? Może, ale pewnie są krótsze. A kaliber? Moim zdaniem to nie kaliber, a średnica zewnętrzna luf. aą

Marek Rudnicki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.