Świetlice w szkołach tylko dla dzieci, których rodzice walczą z COVID-19. Innym trzeba odmawiać

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała/ Zdjęcie ilustracyjne
Ewa Abramczyk-Boguszewska

Świetlice w szkołach tylko dla dzieci, których rodzice walczą z COVID-19. Innym trzeba odmawiać

Ewa Abramczyk-Boguszewska

- Nie możemy przyjmować wszystkich uczniów - rozkładają ręce dyrektorzy szkół w regionie. Szkolne świetlice świecą pustkami, bo są otwarte tylko dla dzieci, których rodzice angażują się w walkę z COVID-19. A chętnych brak.

Gdy 9 listopada br. klasy I-III szkół podstawowych przeszły na nauczanie zdalne, rodzice stanęli przed koniecznością zapewnienia dzieciom opieki w domach. Część zdecydowała się skorzystać z zasiłku opiekuńczego, ale co istotne, przysługuje on tylko w przypadku opieki nad dzieckiem do lat 8. Kto ma nieco starszą pociechę, niegotową jeszcze do samodzielnego pobytu w domu, na zasiłek liczyć nie może i musi rozwiązać problem na własną rękę.

Rodzice godzą pracę z opieką

- Pracuję w domu i łączenie pracy zawodowej z opieką nad dzieckiem, a do tego pilnowanie, żeby syn brał udział w zdalnych zajęciach to nie lada wyczyn - mówi pani Marta z Bydgoszczy. - Dzielimy się z mężem obowiązkami, ale nie ukrywam, że chętnie zaprowadziłabym dziecko do świetlicy, żeby móc spokojnie pracować. Zadzwoniłam nawet w tej sprawie do szkoły, ale okazało się, że nie ma takiej możliwości.

Dlaczego? Ponieważ zgodnie z obowiązującymi przepisami, szkoły mają obowiązek zapewnić zajęcia opiekuńczo-wychowawcze dzieciom, których rodzice są zaangażowani w walkę z koronawirusem, np. lekarzom, pielęgniarkom, policjantom, strażakom. W praktyce oznacza to, że inni uczniowie nie są do świetlicy przyjmowani.

W świetlicach pustki. ale szkoły są w pogotowiu

- Jednego dnia było dwoje dzieci, innym razem nikt nie przyszedł - mówi Rafał Chylewski, dyrektor SP 16 w Grudziądzu. - Owszem, inni rodzice, którzy nie mają nic wspólnego z walką z COVID-19 pytali, czy jest możliwość przyprowadzenia dziecka do świetlicy, ale musieliśmy im odmówić.

Podobnie jest w większości placówek w regionie. Świetlice świecą pustkami albo są w nich pojedynczy uczniowie. - Wpłynęła dosłownie jedna deklaracja, ale dziecko nie przychodzi do świetlicy - mówi Paweł Błaszak, dyrektor SP 8 w Inowrocławiu.

- Wcześniej nie było chętnych. Obecnie zgłosiło się dwóch medyków, którzy zadeklarowali, że są zainteresowani pobytem dzieci w świetlicy. Jeśli więc będzie taka potrzeba zorganizujemy opiekę dla tej dwójki uczniów - informuje Jarosław Jagodziński, dyrektor SP 56 w Bydgoszczy.

- Dotychczas nikt się nie zgłosił, ale sytuacja jest dynamiczna i musimy być gotowi na zapewnienie opieki uczniom - dodaje Beata Skruszewicz, wicedyrektor SP 32 w Toruniu.

Dzieci przychodzą na lekcje do szkoły

Jeśli ktoś przychodzi do szkoły, to dzieci, które z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w zdalnych lekcjach w domu. - Mam czworo takich uczniów - mówi Grzegorz Malendowicz, dyrektor SP 12 we Włocławku. - Dwoje z nich nie ma dostępu do sprzętu, a dwoje jest niepełnosprawnych i korzysta z pomocy nauczyciela wspomagającego. Umożliwiamy więc dzieciom uczestnictwo w lekcjach przez internet w szkole, a przy okazji mogą oni liczyć na wsparcie nauczyciela, który się nimi opiekuje.

Lekarze piszą do ministra

Właśnie kwestia zapewnienia uczestnictwa w zdalnym lekcjach stała się powodem wystąpienia lekarzy do MEN. O sprawie pisze portal glos.pl. Dr Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej zwrócił się do ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka o wprowadzenie poprawek w rozporządzeniu.

Chodzi o przepis mówiący o obowiązku zapewnienia dzieciom medyków opieki w szkołach, ale nie nauki. Zdaniem lekarzy naraża to dzieci na zaległości w opanowaniu materiału. Podkreślają też, że przepis pozbawia ich zasiłku opiekuńczego, który przysługuje tylko osobom, które nie mają możliwości zapewnienia dzieciom opieki. Medycy podkreślają jednak, że jeśli zaprowadzą dziecko do świetlicy, nie mają pewności, że będzie tam uczestniczyć w zdalnych zajęciach tak, jak reszta klasy.

Dyrektor ma zapewnić także naukę

Do problemów tych odniósł się Marek Gralik, kujawsko-pomorski kurator oświaty.

- Dyrektorzy nie powinni przyjmować do świetlic innych dzieci niż dzieci rodziców zaangażowanych w walkę z COVID-19 nawet, jeśli mają możliwość zapewnienia im opieki - podkreśla kurator. - Jeśli do świetlicy zgłoszą się natomiast uczniowie przewidziani w rozporządzeniu, dyrektor powinien zapewnić im nie tylko opiekę, ale również możliwość uczestniczenia w zdalnych lekcjach. Nie może być tak, że dziecko będzie przebywać w świetlicy bez możliwości korzystania z tych zajęć.

Ewa Abramczyk-Boguszewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.