Surfing na falach Bałtyku

Czytaj dalej
Monika Makoś

Surfing na falach Bałtyku

Monika Makoś

Kołobrzeski odcinek wybrzeża jest dla surferów wyjątkowy. Fale, choć niewysokie, mają sporą energię A Ślizgi tutaj - mówią nasi bohaterowie - dorównują tym na oceanie

Z surferami spotkaliśmy się na odcinku plaży między falochronem portowym a molo. To tu, w opinii wodniaków, warunki do surfingu są najlepsze. Termin spotkania wyznaczyła nam tak naprawdę pogoda. Przeszło tydzień czekaliśmy na kolejny trening surferów. W końcu aura dopisała, co w rzeczywistości dla nas oznaczało, że zmarzliśmy na kość. Gdy po spotkaniu dzwonimy do bosmanki, by spytać jakie tego dnia panowały warunki, okazuje się, że wiał południowo-zachodni wiatr z siłą ok. 6-7 w skali Beauforta. Temperatura ledwo sięgała piątej kreski powyżej zera.

Na polskim wybrzeżu z surfingiem kojarzone są z reguły okolice Chałup i Władysławowa. Jednak Kołobrzeg coraz częściej podbija serca surferów. Na nasz odcinek wybrzeża przyjeżdżają surfować sportowcy z całego kraju, a także z Niemiec. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku Kołobrzeg z deskami odwiedzą Rosjanie.

- Kołobrzeg jest jednym z najlepszych miejsc w kraju - zapewnia już na początku naszej rozmowy Jasiek Sadowski, z którym rozmawiamy na kołobrzeskiej plaży. Nasz rozmówca jest instruktorem sportów wodnych i prezesem Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Surfingu. Na desce pływa od ponad 15 lat. Surfował m.in. w Portugalii, Brazylii, Finlandii czy Indonezji. Od kilku lat miejscem, gdzie wraz z grupą pasjonatów pływa najczęściej, jest właśnie Kołobrzeg. - W skali Polski, poza okolicami Rozewia i Jarosławca, jest jednym z nielicznych miejsc, gdzie fale występują bardzo często i mają stosunkowo dużą energię. Ślizgi czasem dorównują tym na oceanie i mają nawet po 20 sekund.

Gdy pytamy jak nasz mały Bałtyk ma się do oceanów, gdzie powstają 20-, a nawet 30-metrowe fale, Sadowski szybko odpowiada: - Skala wielkościowa jest skalą niemiarodajną. Staramy się uświadomić ludzi, że fala nie musi być duża, fala musi mieć energię. Nawet półmetrowa fala, jeżeli jest skonstruowana w odpowiedni sposób, czyli tzw. swell lub rozkołys, pomimo swojej niedużej wielkości potrafi mieć sporą energię. My, surfując, szukamy fal, które mają właśnie taką energię i są stosunkowo równe. Nie muszą być wcale duże, duża wcale nie znaczy lepsza, a grupa „herosów”, która bije rekordy na przykład w Nazaré w Portugalii, gdzie zdarzają się te nawet 30-metrowe fale, wcale nie jest tak liczna w skali światowego surfingu.

Surfing na Bałtyku i ten na oceanie różnią się na pewno skalą. Ale jak tłumaczy nam Sadowski, zjawiska fizyki środowiska są bardzo podobne. - Tu i tu mamy przejścia niżu, różnice ciśnień, sztormy, wiatry, różnice pływów choć akurat na Bałtyku pływy związane z przyciąganiem księżyca są mikroskopijne. Dominują pływy wiatrowe i z tego powodu są one mniejsze. Różnica podstawowa jest taka, że ocean jest większy, więc każda fala wygenerowana na oceanie, czy przez wiatr, sztorm, niż czy trzęsienie ziemi, będzie miała większą energię niż na Bałtyku, a z racji większego akwenu można się spodziewać również większej regularności falowania w strefie brzegowej.

Surferzy, z którymi rozmawiamy, pływają w Kołobrzegu od 5 lat. Jednak Bałtyk dla surfingu odkrył 12 lat wcześniej kołobrzeżanin Andrzej Egert. Surfuje on po morzu, ale nie na desce, a na kajaku. Jego pierwszy pływający sprzęt to był czeski, dmuchany model Safari. Jak sam przyznaje, dwa lata trwała nauka, zanim jego surfing zaczął przypominać choć trochę ten profesjonalny. - Gdy zacząłem surfować kajakiem czasami słyszałem, że jestem wariat - wspomina z uśmiechem swoje początki Egert, o którym młodsze pokolenie mówi z nieskrywanym uznaniem. Dziś jest on m.in. honorowym prezesem Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Surfingu. - Wtedy na deskach mało kto surfował. Pojawiali się pierwsi surferzy, ale na wschodnim wybrzeżu. Zachodniego nikt nie brał pod uwagę, a przecież ten odcinek między portem, a molo, a nawet po zachodniej stronie portu, to jest bajka jeżeli chodzi o fale.

Po naszej rozmowie trójka surferów idzie pływać. Wcześniej jednak muszą się przygotować. Najważniejsza o tej porze roku jest tzw. pianka, która chroni przed wychłodzeniem. Zakładają buty, rękawice i kombinezon ze zintegrowanym kapturem. Całość została wykonana z neoprenu.

- Zapraszamy także młodych, zdolnych fotografów oraz wolontariuszy do współpracy z nami przy ciekawych projektach prospołecznych- zachęca jeszcze Sadowski. - Nasze adresy kontaktowe to kontakt@e-surfing.pl i www.e-surfing.pl. A

Monika Makoś

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.