Stocznia szczecińska musi zaistnieć, jeśli Szczecin chce być miastem liczącym się

Czytaj dalej
Fot. Sebastian Wołosz
Marek Rudnicki

Stocznia szczecińska musi zaistnieć, jeśli Szczecin chce być miastem liczącym się

Marek Rudnicki

Porozumienie: Wymusić poparcie wszystkich sił dla rewitalizacji stoczni

- Chcemy zabiegać o to, aby jak najwięcej osób poparło pomysł odtworzenia stoczni w Szczecinie - mówi profesor Andrzej Banaszek, przewodniczący Towarzystwa Okrętowców Polskich Korab. - My jako porozumienie chcielibyśmy wziąć i wymusić w jakiś sposób wyrazić poparcie wszystkich sił politycznych, samorządowych i administracyjnych dla planu rewitalizacji przemysłu okrętowego w naszym regionie. Wydaje się, że jest to ostatni moment, żeby w Szczecinie zaistniał wielki przemysł.

Inżynierowie i naukowcy związani z branżą morską poparli tworzone obecnie Szczecińskie Konsorcjum Okrętowe.

Wydali oświadczenie domagające się reaktywacji Stoczni Szczecińskiej. Pod dokumentem podpisali się przedstawiciele Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników Polskich w Szczecinie, szczecińskiego Oddziału Towarzystwa Ekonomicznego, Stowarzyszenia na rzecz Gospodarki Morskiej i Śródlądowej, Towarzystwa Okrętowców Polskich Korab, Stowarzyszenia Obywatelskiego Inicjatywa Uwłaszczeniowa oraz naukowcy, w tym profesorowie Aleksander Panasiuk i Tadeusz Graczyk.

Pierwsze zlecenia

Tworzone konsorcjum poparło już 51 firm z terenu stoczni Szczecińskiego Parku Przemysłowego działającego na terenie stoczni, kilka firm z Trójmiasta i z południa Polski (dawniej kooperowały ze stocznią) oraz jedna firma norweska.

Andrzej Strzeboński, prezes SPP mówi, że jeszcze konsorcjum nie zaczęło działać, a już zgłosił się inwestor, który wyraził chęć zlecenia przyszłej stoczni budowy czterech statków. Ich gotowe plany będzie posiadał na początku roku i - jak się wyraził - jeśli stocznia przyjmie zlecenie, to chce je budować właśnie w Szczecinie.

- Jeżdżę już po świecie, zbierając oferty i orientując się, kto będzie chciał zlecać nam budowę statków - mówi kpt. Zbigniew Jagniątkowski, prezes JPP Marine, jeden z inicjatorów powstania konsorcjum. - Mogę już dziś zdradzić, że jestem na końcowym etapie dopięcia kontraktu na 20 statków, które zbudujemy na terenie stoczni szczecińskiej. Oczywiście jest jeszcze kwestia różnych uwarunkować, ale jesteśmy na dobrej drodze. To bardzo istotne, że jest zapotrzebowanie armatorów. I chcę podkreślić, że nie jesteśmy konkurencją dla Gdańska, a jak ktoś tak mówi, to próbuje nas na siebie podpuszczać. Oni robią czerwone buty, a my zielone, a obie te pary będą się sprzedawać. Nie czas na spory i kłótnie, trzeba - jak pisał Adam Asnyk - „Z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe, a nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę”.

Są pieniądze

Teoretycznie zleceń, także krajowych nie powinno zabraknąć. Przynajmniej w początkowym okresie.

Wiadomo, że armatorzy promowi PŻM i PŻB planuje wymianę ośmiu promów na nowe. Nowo powstałe LNG będzie potrzebowało prawdopodobnie czterech statków specjalistycznych. Mówi się też o odbudowie flotylli rybackiej i tu wymienia się liczbę 40 kutrów. Dla konserwacji i utrzymania torów wodnych potrzebne są dwie jednostki itd.

MON zapowiedziało już jakiś czas temu, że wyda na nowe inwestycje 25 mld zł, które zostaną zrealizowane w ramach programów Miecznik, Czapla i Orka. Minister Marek Gróbarczyk zdradził nam, że okręty podwodne, które poprzedni rząd chciał zamówić w Niemczech, zostaną wybudowane w Morskiej Stoczni Gryfia. Pozostają jeszcze korwety (programy Czapla i Miecznik) i tu prawdopodobnie część zleceń trafi do stoczni szczecińskiej.


Centrala w Szczecinie

Dla podpisanych pod Oświadczeniem rzeczą oczywistą wydaje się, że główną siłą sprawczą Konsorcjum ma stać się Szczeciński Park Przemysłowy działający na terenie stoczni.

- Wskazane jest jednak przeniesienie ośrodka decyzyjnego SPP do Szczecina poprzez przyznanie większej swobody decyzyjnej jego zarządowi albo ustanowienia rady nadzorczej w Szczecinie, która składałaby się z ekspertów stoczniowych - uważa dr inż. Andrzej Banaszek i tłumaczy: - Obecnie SPP jest zależny od funduszu Silesia, który ma ośrodek decyzyjny w Katowicach, a wiemy, jakie tam są problemy z kopalniami. Ośrodek poza Szczecinem, to zagrożeniem dla szybkiego podejmowania decyzji i dla całej inicjatywy.

Uczmy się na błędach

Inż. Jan Jęczkowski, prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników Polskich przypomina minione lata walki o powrót stoczni z sugestią, aby historia nie powtórzyła się.

- W roku 2010 poruszaliśmy ciągle temat przywrócenie działania stoczni w oparciu o układ z wierzycielami - mówi i dodaje z żalem: - Nasze działanie ciągle napotykało na opór, na lodówkę sądową i nadal temat holdingu tkwi w tej lodówce.

Sygnatariusze Oświadczenia chcą, aby przemysł stoczniowy został wpisany do strategii województwa zachodniopomorskiego jako wiodący w regionie.

- Niezbędna jest jednak nowelizacja tej strategii oraz strategii Szczecina - uważa Włodzimierz Gostyński, wiceprzewodniczący Porozumienia. - Wynika to nie tylko z racji powstania rządowego planu premiera Morawieckiego, ale także z faktu, że dotychczasowe strategie i plany powstały kilka lat temu oraz nie uwzględniały gospodarki morskiej i odbudowy przemysłu okrętowego w Szczecinie. Przypomnę tylko, że niestety według zespołów opracowujących jedną i drugą strategię, Szczecin miał być obszarem postindustrialnym, bez przemysłu. To wielki błąd. Odbudowa tego przemysłu nie tylko rozwinie firmy zaangażowane w konsorcjum okrętowe, ale także powstanie nowych i tych, które dawniej swój rozwój zawdzięczały kooperacji ze stocznią szczecińską. W tym jest też reaktywacja zakładów Cegielskiego w Poznaniu, produkujących silniki. Nowelizacja strategii ma też doprowadzić do pozyskiwania nowych środków finansowych, utworzonych nowych funduszy krajowych, a także funduszy zewnętrznych, w tym z Unii Europejskiej.

Dodaje też:

- Dziś rząd przygląda się Kontraktom Terytorialnym, do których tuż przed wyborami koalicja w sejmiku województwa PO - PSL wrzuciła wszystko, co jej na myśl przyszło, aby zdobyć poklask. Czas by ta koalicja w sejmiku wyszła dziś z okopów, w których się zaszyła i zabrała się do nowelizowania strategii.

Krótka historia

W 2008 r. powołano do życia Szczecińskie Stowarzyszenie Obrońców Stoczni i Przemysłu Okrętowego w Polsce z siedzibą w Szczecinie. W deklaracji założycielskiej zapisano: „ Staramy się o przywrócenie zgodnego z prawem i interesem publicznym stanu w Stoczni Szczecińskiej, w którym zagwarantowana będzie ochrona praw akcjonariuszy, stoczniowców - pracowników Stoczni Szczecińskiej Porta Holding S.A. (odszkodowań do dziś nie dostali pracownicy córek spółek holdingu) oraz możliwość rozwoju przemysłu stoczniowego w Polsce. Jako stoczniowcy nie sprzeciwiamy się inwestycjom w Stocznię (tj. Stocznię Szczecińską Nową - MR), chcemy jedynie, by proces ten był przejrzysty oraz by wyjaśnione zostały okoliczności dotyczące doprowadzenia jej do obecnej sytuacji”. Nie przewidziano, że wkrótce rząd pod naciskiem Komisji Europejskiej przyjął tzw. Specustawę Stoczniową. Od marca 2009 r. rozpoczęto likwidację Stoczni Szczecińskiej Nowa, w praktyce wyprzedając jej majątek w przetargu nieograniczonym oraz zwolniając 4,5 tys. jej pracowników.

Marek Rudnicki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.