Grzegorz Drążek

Stargard. Mówią stanowcze NIE

Stargard. Mówią stanowcze NIE
Grzegorz Drążek

Urzędnicy dopiero pod presją mieszkańców zorganizowali konsultacje w sprawie parkowania na ulicy Pomorskiej. I usłyszeli, że nie chcą zrobionych po cichu zmian.

Ulica Pomorska. Tamtejsi mieszkańcy zostali zaskoczeni zmianą oznakowania miejsc parkingowych. Z dnia na dzień postawiono znaki, wymalowano linie. Nowe oznakowanie zburzyło wypracowaną przed laty zgodę mieszkańców w kwestii parkowania aut.

- Parkowanie było wzdłuż drogi po prawej stronie ulicy i wszystkim to odpowiadało, a teraz kawałek jest po prawej stronie, kawałek po lewej, później znowu po prawej i niemal wszyscy są niezadowoleni - mówili mieszkańcy ulicy Pomorskiej, którzy poprosili Głos o interwencję. - Samochody można teraz stawiać w takich miejscach, w których blokują wejścia na posesje. Większe pojazdy, takie jak śmieciarka czy straż pożarna, nie przejadą przez całą ulicę. Czemu urzędnicy nie spytali nas o zdanie, a wszystko zrobili po cichu?

Niezadowoleni ze zmiany oznakowania mieszkańcy napisali petycję do prezydenta Stargardu. Urzędnicy zorganizowali w miniony wtorek po południu konsultacje na ulicy Pomorskiej.

- Przyszliśmy, żeby spytać za którym rozwiązaniem jesteście, nowym czy starym - tłumaczyła urzędniczka magistratu.

- A dlaczego nie pytaliście o to wcześniej, zanim cokolwiek zostało zrobione - odpowiadali mieszkańcy.

Podczas konsultacji pracownicy urzędu miejskiego zbierali podpisy za zmianami lub przeciwko nim. Z każdego mieszkania lub domu, a jest ich trzydzieści na tej ulicy, podpis złożyć mogła jedna osoba.

- Na liście jest dwadzieścia podpisów, wszystkie są za tym, żeby parkowanie było po staremu- podsumowali zbieranie podpisów pracownicy magistratu.

Mieszkańcy obecni na konsultacjach dopytywali, co dalej.

- Ustawowo na odpowiedź jest trzydzieści dni, ale prawdopodobnie zostanie ona wcześniej przygotowana - tłumaczyli urzędnicy. - Jeśli taka jest państwa wola w tej sprawie, to nie będziemy się jej sprzeciwiać.

Mieszkańcy mają podejrzenia, że to lokator jednego z mieszkań wystąpił o zmiany, które później doprowadziły do zamieszania. Jak mówią, chciał on parkować auto pod swoimi oknami. Na konsultacje nie przyszedł.

- Był wniosek od jednego lokatora - przyznają urzędnicy.

Grzegorz Drążek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.