Sołtysi boją się skazanych. A muszą im zlecać roboty

Czytaj dalej
Wioletta Mordasiewicz

Sołtysi boją się skazanych. A muszą im zlecać roboty

Wioletta Mordasiewicz

Sąd skazuje na prace społeczno-użyteczne, a sołtysi mają problemy.

Ok. 100 mieszkańców gm. Stargard jest każdego roku skazywanych na prace społeczno-użyteczne. Muszą je odpracować w swoich wioskach. Są najpierw kierowani do sołtysów, którzy mają im znaleźć jakieś zajęcie. Ci nie ukrywają, że to dla nich kłopot.

- My ich nie chcemy - mówią niektórzy sołtysi. - Oni nie mają chęci pracować. Pracujemy społecznie i takie obowiązki nie są nam potrzebne.

Prace społeczno-użyteczne sąd może orzec sprawcom wykroczeń oraz przestępstw karanych ograniczeniem wolności. Do takich przewinień należą m.in. kradzieże w sklepach, publiczne picie alkoholu czy zakłócanie spokoju. Jeśli skazany nie odpracuje kary, wyrok może być zamieniony nawet na karę więzienia.

- Skazanemu powinno więc zależeć na tym, by swoją karę odbyć - mówi Elżbieta Jasion, kurator sądowy w Sądzie Rejonowym w Stargardzie.

Sołtysi ze względu na bezpieczeństwo nie chcą, by ich nazwiska pojawiły się w gazecie. Ale skarżą się władzom gminy, że niektórym skazanym na wykonaniu wyroku sądu w ogóle nie zależy. Bywają ordynarni i agresywni.


- Mam takich delikwentów, którzy się do mnie nie zgłaszają - mówi jeden z sołtysów. - A ja nie będę przypominał im o ich obowiązkach.

Niektórzy skazanych się boją. Sołtys podstargardzkiego Żarowa został przez jednego z nich okradziony.

- Po co nam takie obiboki - denerwuje się jeden z sołtysów. - Czy ja mam obowiązek ich sprawdzać? Niektórzy są nieobliczalni. Jeszcze mi dom któryś spali. I po co mi to?

- Jeden z nich już po godzinie namawiał mnie, bym mu wpisała, że przepracował dziesięć godzin - mówi sołtyska podstargardzkiej wsi. - Odmówiłam. I usłyszałam: sp...aj!

Sołtysi są zdania, że to nie oni powinni pilnować, czy skazani odpracowują jak należy swoje wyroki.

- Sołtysi mają im wskazać pracę do wykonania, bo najlepiej wiedzą, co w danej wsi jest do zrobienia - komentuje Danuta Żygadło, sekretarz gminy. - Mają grabie, miotły i inny sprzęt do porządkowania.

Sołtysi apelują, by kuratorzy częściej przyjeżdżali i kontrolowali swoich podopiecznych.

Osoby, które weszły w kolizję z prawem, swoją karę mogą odpracować. Sołtysi okolicznych wsi mówią, że nie wszyscy wypełniają wolę sądu

Albo praca albo więzienie

W gminie Stargard będzie ze skazanymi tak, jak w Chociwlu. Skazany na prace społeczno-użyteczne ma zgłosić się do urzędu gminy i tam ustalić harmonogram wykonywania kary. Zostanie też wysłany do sołtysa i kuratora, by ten ostatni wiedział, kiedy może skazanego skontrolować. Prace społeczne dla sprawców wykroczeń najkrócej mogą trwać tydzień, najdłużej dwa miesiące. Mogą mieć wymiar 20-40 godzin miesięcznie. Karanie pracami społeczno-użytecznymi znacznie skraca czas postępowań prowadzonych przez sądy.


- Jeśli zdarza się, że sprawca nie wykonuje wyroku sądu i sytuacja ta nie jest usprawiedliwiona, to praca społeczno-użyteczna może zostać zamieniona na karę pozbawienia wolności lub aresztu - mówi Kamila Klimczak, wiceprezes Sądu Rejonowego w Stargardzie.

Szacuje się, że w 2017 roku w Stargardzie ok. 450 osób będzie odpracowywało kary. Przyjmą ich do pracy miejskie spółki, szkoły i przedszkola.

Wioletta Mordasiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.