Rozszerzona rzeczywistość, czyli współcześni zombie

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Marcin Florkowski

Rozszerzona rzeczywistość, czyli współcześni zombie

Marcin Florkowski

Będziemy patrzeć na świat przez „okienko” smartfona, a rozszerzona rzeczywistość zmieni nasze umysły, tak jak dawniej ludzki umysł zmieniło wynalezienie mowy, liczb, pisma.

Rozszerzona rzeczywistość to dla większości ludzi ciągle tylko mało użyteczna nowinka. Są jednak tacy, którzy już w nią wsiąknęli. Być może w przyszłości czeka to wielu ludzi, ponieważ ma ona silnie uzależniające właściwości.

Gdy w 1895r bracia Lumiere wyświetlali jeden ze swoich pierwszych filmów („Wjazd pociągu na stację w La Ciotat”), ludzie uciekali z kina, bo bali się, że pociąg ich przejedzie. Po wynalezieniu maszyny parowej, która poruszała się po szynach z prędkością szybszą niż najszybszy koń, w angielskich gazetach pisano, że ludzie będą umierać, ponieważ organizm człowieka nie jest w stanie znieść prędkości większej niż 40 kilometrów na godzinę. A kiedy wynaleziono telewizję, amerykańscy publicyści wróżyli jej szybki zgon, „bo Amerykanie są zbyt aktywnym narodem, aby siedzieć bez ruchu przed ekranem i oglądać jakieś obrazki”.

Po prostu nie umiemy przewidzieć długofalowych skutków nowych wynalazków. Tymczasem przed nami nowe rewolucje. Oto jedna z nich.

Zombie w mieście

Gdybyśmy pojechali do Florencji i stanęli przed jedną z najsłynniejszych rzeźb świata - Dawidem Michała Anioła - zobaczymy, że zatrzymuje się przy niej też wielu innych ludzi. Wyglądają na turystów, tak jak my, ale wpatrują się w swoje iPhony, Lumie albo Samsungi Galaxy, a rzeźba Michała Anioła tak naprawdę wcale ich nie interesuje. Ci ludzie to współcześni zombie, którzy tkwią umysłami w rzeczywistości rozszerzonej i prowadzą właśnie intensywne działania wojenne, zawiązują braterstwo krwi lub zakochują się.

Rozszerzona rzeczywistość to internetowa „nakładka” na realnie istniejące miejsca. Prostym przykładem rozszerzonej rzeczywistości jest Zoo. Jeśli podejdziemy do klatki ze zwierzętami a w smartfonie wpiszemy odpowiedni kod, to program w komórce szybko zlokalizuje nasze położenie w realnej przestrzeni i wyświetli nam informacje, o zwierzęciu, przed którego klatką właśnie stoimy. W ten sposób rzeczywistość zostaje rozszerzona, czyli wzbogacona o dodatkowe informacje.

Umysł rozszerza rzeczywistość

Ludzie od wieków używają rozszerzonej rzeczywistości, bowiem tak właśnie działa nasz mózg. Na przykład gdy patrzymy na jakiegoś człowieka, to nie widzimy jedynie ssaka z krwi i kości, ale nasz umysł przypisuje mu dodatkowe „wirtualne” cechy - np. imię, cnoty i wady, związki, jakie z nim tworzymy itp. W ten sposób nasze umysły ciągle rozszerzają twardą, materialną rzeczywistość o dodatkowe znaczenia. Na podobnej zasadzie działa rzeczywistość rozszerzona, tylko że źródłem „dodatków” do realnego świata są tu zasoby internetu.

Rozszerzona rzeczywistość wciąga i uzależnia, ponieważ jest źródłem nie tylko czystych, abstrakcyjnych informacji, ale dostarcza także mnóstwa emocji, a każda emocjonująca czynność ma właściwości uzależniające. „Turyści” przed rzeźbą Michała Anioła grają w gry sieciowe. Jak to działa? Każda lokalizacja (np. mural, zabytek, pomnik itp.) może pełnić w sieci specyficzną funkcję - na przykład być „portalem”, który gracz może „zdobyć” uzyskując profity w grze. Aby jednak go zdobyć, musi stanąć przed fizycznym obiektem i wykonać przy nim odpowiednie czynności za pomocą smarftona. Nie da się tego uczynić, siedząc w domu (tak działa np. gra Ingress, która ma miliony użytkowników na całym świecie, sporo także w Polsce). W dodatku „zdobywanie” niektórych obiektów wymaga współpracy wielu graczy.

Dlaczego ludzie dają się w to wciągać? „Mam czterdzieści lat i grę pokazał mi mój siostrzeniec. Najpierw wydawała mi się tylko niszową nowinką, ale gdy wsiedliśmy na rowery, przejechaliśmy się po najciekawszych miejscach w okolicy, odbiliśmy parę portali, tocząc bitwy z graczami innej frakcji, którzy też tam byli, okazało się, że to olbrzymia frajda. Jest przy tym sporo śmiechu, rywalizacji, trochę strachu, ale też bardzo wiele przyjemności. Sam nigdy bym nie pojechał do lasu, żeby obejrzeć wieżę widokową, która tam stoi. Ale gra do tego zmusza. I nagle okazało się, że więcej jeżdżę na rowerze, odwiedzam ciekawe miejsca, robię to z fajnymi ludźmi, z którymi łączy mnie pasja i świetnie się bawimy. Umawiamy, żeby wspólnie wykonać plany, które stworzyliśmy, projektujemy nowe działania itp. To jest naprawdę świetna, aktywna rozrywka.”

Osobliwość technologiczna

Ostatnio moja nastoletnia córka uświadomiła mi pewną rzecz: „Tatuś, tobie się wydaje, że każdy ma pasję. A tak naprawdę hobby posiada niewielu ludzi.” Nie znam badań statystycznych, które by testowały to przekonanie, wiedza psychologiczna podpowiada jednak, że posiadanie hobby wspiera zarówno zdrowie psychiczne i fizyczne. I być może dlatego rozszerzona rzeczywistość ludzi wciąga.

Czy taka jest przyszłość naszego gatunku? Będziemy patrzeć na świat przez „okienko” smartfona, a rozszerzona rzeczywistość zmieni nasze umysły, tak jak dawniej ludzki umysł zmieniło wynalezienie mowy, liczb, pisma itp? Każde nowe narzędzie i każda nowa umiejętność, jaką opanujemy odciska bowiem piętno w psychice. Tylko że, jak pokazuje historia, nie umiemy przewidzieć długofalowych zmian, które przynoszą takie wynalazki.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Głosu Szczecińskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Głosu Szczecińskiego
  • codzienne e-wydanie Głosu Szczecińskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Marcin Florkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.