Rodzące czeka zła zmiana? Jest petycja do premier

Czytaj dalej
Fot. Lucyna Nenow / Polska Press
Anna Folkman

Rodzące czeka zła zmiana? Jest petycja do premier

Anna Folkman

Fundacja: - Jakość opieki będzie zależna od lekarzy. Szpitale: - Nic się nie zmieni.

Fundacja Rodzić po Ludzku bije na alarm po tym, jak Sejm przyjął zmiany w ustawie o działalności leczniczej. Zbiera też podpisy pod petycją do szefowej rządu w tej sprawie.

Zespół fundacji jest zaniepokojony informacją o zmianach. Powód? Zdaniem ekspertów likwidują one wypracowane w ciągu ostatnich lat przez zespół fachowców standardy medyczne dotyczące porodu fizjologicznego, a także standardy dotyczące łagodzenia bólu w trakcie porodu, postępowania w ciąży powikłanej, określonych patologiach i niepowodzeniach położniczych.

- Zmiany wprowadzone na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej nie były konsultowane z żadnym środowiskiem zaangażowanym w opiekę okołoporodową, a co więcej - zostały wprowadzone do ustawy już po konsultacjach społecznych i zatajone - dowiadujemy się.

Co te zmiany oznaczają dla kobiet?

Według fundacji chodzenie, swoboda przyjmowania wygodnych pozycji, możliwość korzystania z wanny lub prysznica, intymna sala do porodu, wybór sposobu parcia itd. będą zależały od decyzji konkretnego lekarza w konkretnym szpitalu. Likwidacja standardów pozbawi kobiety możliwości wniesienia skargi, ponieważ nie będą miały do czego się odwołać.

- Jakość opieki będzie zależna od decyzji ordynatora lub lekarza, zwyczajów i rutyn panujących w danej placówce - ostrzega fundacja.

Ale szpitale uspokajają.

- Zmiana w zapisie w sprawie opieki okołoporodowej niewiele zmienia w funkcjonowaniu Kliniki Położnictwa i Ginekologii naszego szpitala - deklaruje dr n. med. Rafał Rzepka, kierujący kliniką w szpitalu na Pomorzanach. - Zależy nam na tym, by zapewnić komfort, który pozwoli na dobry, zdrowy poród w warunkach, w których kobiety będą czuły się bezpiecznie, będą traktowane podmiotowo. Poprzednie, obowiązujące wciąż rozporządzenie ma w swoich zapisach warunki opieki okołoporodowej, które są standardem we wszystkich krajach Unii Europejskiej i nie sądzę, by szpitalom „zależało” na tym, by od tych standardów odchodzić, lecz by do nich dążyć i je podtrzymywać. Mało tego, nowe rozporządzenie daje szpitalom możliwość wprowadzania jeszcze lepszych rozwiązań i ciągłej poprawy opieki nad ciężarną, rodzącą i jej dzieckiem.

Lekarze powinni postępować tak samo


Samo istnienie aktów prawnych nie zawsze skutkuje ich realizowaniem - stwierdza prof. Celewicz. - Uważam, że protesty są niepotrzebne.

- Lekarz prowadzący ciążę zgodnie z rozporządzeniem, podobnie jak w myśl wcześniejszych rekomendacji Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, powinien zlecić dwukrotnie w czasie ciąży swojej pacjentki, np. badania w kierunku zakażenia kiłą, HIV. Chciałbym znaleźć, poza nielicznymi wyjątkami moich asystentów i mojej skromnej osoby, lekarzy, którzy tego przestrzegają - zauważa prof. dr hab. n. med. Zbigniew Celewicz z Kliniki Perinatologii, Położnictwa i Ginekologii w Policach. - Mamy rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie łagodzenia bólu porodowego (obowiązuje od 1 września 2015 r.), ale anestezjolodzy odwołują się do swoich rekomendacji i mówią: „Możemy znieczulić jedną pacjentkę, niemożliwe jest to na każdej sali porodowej.” Tylko w mojej klinice - jako nielicznej w regionie - rodzące mogą liczyć na znieczulenie zewnątrzoponowe całą dobę. Wprowadziliśmy je 1 listopada. Kwestie okołoporodowe są usystematyzowane, ale czy z tego wynika ich realizacja? Uważam, że protesty są niepotrzebne. Czy będzie rozporządzenie, czy rekomendacje towarzystw, lekarze nadal powinni postępować zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, doświadczeniem i z dobrym obyczajem.

Anna Folkman

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.