Prawdziwy Portowiec został wreszcie kapitanem

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Szkocki/Polska Press
Sebastian Szczytkowski sport@gs24.pl

Prawdziwy Portowiec został wreszcie kapitanem

Sebastian Szczytkowski sport@gs24.pl

Adam Frączczak został kapitanem Pogoni A W niedzielę może wyprowadzić Portowców na Jagę

Na koniec poprzedniego sezonu Rafał Murawski ogłosił w szatni, że nie będzie dłużej kapitanem Pogoni Szczecin. Były reprezentant Polski postanowił skoncentrować się wyłącznie na obowiązkach na boisku, a drużyna wybrała na swojego nowego przywódcę Adama Frączczaka. Ten bywał już kapitanem, ale dopiero od czasu zgrupowania we Wronkach jest pierwszy w kolejce po opaskę.

- Cieszę się, że koledzy zagłosowali na mnie i jestem dumny, że będę pełnić tę rolę. Kapitan ma ciągnąć zespół do przodu. Mam nadzieję, że będzie mi się to udawać. Chcę udowodnić postawą, że to dobry wybór i że opaska trafiła w dobre miejsce - zapowiada.

Frączczak stracił z powodu operacji początek sezonu. Na boisko wrócił w 2. połowie meczu z Piastem Gliwice i wówczas Pogoń zapewniła sobie zwycięstwo 2:1. Możliwe, że z Jagiellonią Białystok zagra od początku (niedziela, g. 15.30).

Wilk morski

Frączczak został piłkarzem Pogoni na początku 2011 roku za kadencji trenera Artura Płatka. Test mecze, które organizował ten szkoleniowiec, przyniosły klubowi więcej zysków niż strat, biorąc pod uwagę, że obecny skaut Borussii Dortmund wypatrzył w ich czasie także Takafumiego Akahoshiego.

- Dlaczego Pogoń? Pochodzę z zachodniopomorskiego, urodziłem się w Kołobrzegu i czy to w Żakach, czy w Kotwicy, Pogoń była zawsze blisko mnie. Pamiętam czasy, w których kibice obu klubów mieli sztamę. Tak jest też teraz. Pogoń była więc od zawsze kierunkiem, który interesował mnie najbardziej po powrocie z Warszawy. To największy klub na Pomorzu, więc ten wybór był oczywisty - wspomina.

Zadebiutował szybko w meczu z ŁKS Łódź, a przez całą rundę wiosenną strzelił pięć goli na zapleczu Lotto Ekstraklasy. Na starcie odebrał w Pogoni koszulkę z numerem dziewięć. Takim jaki przyznaje się najlepszemu napastnikowi w klubie, choć sam twierdził wówczas, że jest pomocnikiem.

- To piłkarz perspektywiczny, który wiele wniesie do zespołu. Ważne, że pozyskaliśmy chłopaka z regionu, który w pełni będzie się utożsamiał z klubem - przewidział przyszłość Artur Kałużny, ówczesny prezes Pogoni.

Szczeciński Piszczek

Niezależnie od tego, na jakiej pozycji widział się Frączczak, trenerzy Pogoni Szczecin urządzili mu diabelski młyn wzdłuż i wszerz boiska. Z uwagi na przejście z ataku na prawą obronę był nazywany szczecińskim Piszczkiem. Frączczak grał ponadto w środku pola i na skrzydłach. Uniwersalny żołnierz Pogoni trochę narzekał, ale z drugiej strony miał powód do satysfakcji, że każdy szkoleniowiec widział go w jedenastce.

- Trenerzy wystawiali mnie tam, gdzie powstawała dziura. Takie skakanie z obrony na pomoc, z pomocy na atak było nieraz trudne. Na pewno jednak w każdym miejscu boiska zostawiałem serce - zaznaczył.

Zarazem uniwersalny zawodnik wyjawił, że kiedyś chciał zostać bramkarzem, a trener Czesław Michniewicz uchylił rąbka tajemnicy, że w razie czerwonej kartki dla golkipera i braku zmian, wyśle między słupki Frączczaka.

Kołobrzeżanin był ważną postacią Pogoni, która w 2012 roku awansowała do Lotto Ekstraklasy. Z jedenastki, która przypieczętowała sukces w meczu z Arką Gdynia, pozostał tylko Frączczak. Przez kolejne pięć lat grał w granatowo-bordowych barwach już w elicie.

Prawdziwy Portowiec

Poprzedni sezon można nazwać sezonem życia Frączczaka. Rozegrał go pod wodzą Kazimierza Moskala. Przed grupą mistrzowską planował włączyć do walki o koronę króla strzelców. Uniemożliwiła to kontuzja. Skończyło się na 12 golach i dwóch asystach. W klasyfikacji kanadyjskiej Lotto Ekstraklasy wyżej był tylko jeden szczecinianin - Adam Gyurcso.

Zdaniem Macieja Stolarczyka, dyrektora sportowego Pogoni, Frączczak zwrócił na siebie uwagę zagranicznego klubu.

- Propozycja była intratna dla Adama, ale przy tym niesatysfakcjonująca dla Pogoni - mówi Stolarczyk. - Adam zadeklarował, że gdyby miał odchodzić z Pogoni, to chciałby, żeby klub również godnie zarobił na takim transferze. Zbudował nas swoim podejściem. Stwierdził, że klub dał mu dużo i wiąże swoją przyszłość ze Szczecinem.

Także dlatego w poprzednim sezonie kibice skandowali „prawdziwy Portowiec” pod adresem Frączczaka.

Frączczers

Od 2011 do 2017 roku Frączczak dorastał do roli kapitana. Coraz częściej dawał o sobie znać jego charakter, potrafił mieć własne zdanie. W meczu z Lechią Gdańsk nie dał się wyprowadzić z równowagi i ostentacyjnie zjadł wafelka rzuconego z trybun w Gdańsku. W okresie przygotowań celowo nie wykorzystał rzutu karnego, który sędziowie z Rumuni przyznali Pogoni z kapelusza w sparingu z Astrą Giurgiu.

W siódmym sezonie w Pogoni wilk morski, szczeciński Piszczek, prawdziwy Portowiec i Frączczers urósł do roli kapitana.

Adam Frączczak

Urodzony 7 sierpnia 1989 r.
Wzrost 180 cm, waga 76 kg.

Kluby:
Żaki 94 Kołobrzeg, Rega-Merida Trzebiatów, Legia II Warszawa, Legia Warszawa, Dolcan Ząbki, Kotwica Kołobrzeg, Pogoń

Bilans goli w lidze i PP
Sezon 2010/11 - 15 meczów / 6 goli; sezon 11/12 - 27/5; sezon 12/13 - 30/6; sezon 13/14 - 36/4; sezon 14/15 - 35/5, sezon 15/16 - 36/7, sezon 16/17 - 36/15.

Sebastian Szczytkowski sport@gs24.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.