Police: Ewakuacja była, choć nie każdy uciekał przed starą bombą

Czytaj dalej
Marek Jaszczyński

Police: Ewakuacja była, choć nie każdy uciekał przed starą bombą

Marek Jaszczyński

Nie było strachu. Atmosfera była raczej piknikowa wśród nielicznych, którzy na serio potraktowali informację o ewakuacji. Na pewno bez osób postronnych była ścisła strefa 500 metrów od miejsca znalezienia bomby z II wojny światowej.

Ci z położonych dalej domów i tak zostali u siebie. Akcja podniesienia i wywiezienia niewybuchu poszła sprawnie.

Mieszkańcy mogli już od godz. 6 skorzystać z bezpłatnych autobusów, które przewoziły do punktów ewakuacji mieszczących się

Najwięcej mieszkańców było w sali gimnastycznej „ósemki” - około 150-200 osób, ale to i tak była kropla w morzu. Teoretycznie ewakuacji miało podlegać 25 tysięcy mieszkańców Polic!

- Przyszłam przed godz. 9, na spokojnie. Najpierw wyszłam z pieskiem na spacer. Sama jestem zaskoczona, że jest tak mało ludzi, w pewnym sensie to nieodpowiedzialność. Miałam wahania, ale lepiej dmuchać na zimne - mówiła wczoraj w rozmowie z „Głosem” mieszkanka ulicy Robotniczej.

Inni przyszli do sali ze względu na bezpieczeństwo dziecka.

- Były komunikaty, każdy wiedział, o której ma wyjść z domu. Nie było szału. Musiałem przyjść z dzieckiem. Wolałem się ewakuować niż miałoby coś się stać - wyjaśniał powody przyjścia do „ósemki” młody mężczyzna.

Bardziej nerwowo było w szpitalu, gdzie spieszył się z przyjściem na świat nowy mieszkaniec.

- Piętnaście minut przed ewakuacją szpitala zgłosiła się rodząca pani - opowiadał Andrzej Bednarek, starosta policki. - Natychmiast została przewieziona do kliniki na Pomorzanach. Z moich informacji wynika, że szczęśliwie urodziła.

W akcję było zaangażowanych około 400 osób, w tym 110 policjantów, a także żandarmeria wojskowa, policja, służba cywilna, strażacy, straż miejska. Ale najważniejsi tego dnia byli saperzy z Podjuch. To od ich sprawności zależało bezpieczeństwo i to, jak szybko akcja zakończy się. Zaczęli pracę około godz. 9.30.

- Z 5. pułku inżynieryjnego bezpośrednio zaangażowanych było dziesięć osób. To wysoko wyszkoleni żołnierze - zapewniał kapitan Michał Rabcewicz, oficer prasowy jednostki.

Akcja poszła szybciej niż zapowiadano. O godz. 10.27 policzanie usłyszeli syreny konwoju, który wyruszył z bombą. Posypały się pochwały na saperów z Podjuch.

- To, co zrobili dzisiaj, zrobili w ekspresowym tempie. O godz. 10.15 podpisałem protokół, że bomba jest gotowa do transportu. Była to naprawdę sprawna akcja całego zespołu. Dziękuję za zaangażowanie i dyscyplinę - chwalił Władysław Diakun, burmistrz Polic.

Trasa konwoju z niewybuchem wiodła przez Tanowo, Dobrą do Kołbaskowa, a stamtąd autostradą A6 na poligon drawski. Jak wypadła akcja w ocenie specjalisty?

- Strefa bezpośredniego rażenia w promieniu 500 metrów została potraktowana jako strefa surowego zakazu przebywania ludności. I to zostało przypilnowane - mówi Paweł Rodzoś z Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. - To, co zostało zrobione tutaj, zostało wykonane profesjonalnie.

Marek Jaszczyński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.