Marek Rudnicki

Początek podwodnej wojny. Torpedy w Forcie Gerharda

Dzięki współpracy z archeologami podwodnymi i muzealnikami z Kurlandii do fortu trafiła torpeda parogazowa G7A. Brakuje tylko głowicy i części zespołu Dzięki współpracy z archeologami podwodnymi i muzealnikami z Kurlandii do fortu trafiła torpeda parogazowa G7A. Brakuje tylko głowicy i części zespołu napędowego ze śrubami
Marek Rudnicki

Kilkadziesiąt lat temu wzbudzały strach i trwogę wśród marynarzy wszystkich flotylli. Whitehead w 1875 roku otworzył pierwszą na świecie fabrykę torped z roczną produkcją 800 sztuk

Fort Gerharda ze swoimi unikatowymi zbiorami militariów przyciąga coraz więcej zwiedzających, którzy przybywają do Świnoujścia nawet z południa Polski.

Część osób chce je zobaczyć ze względu na pamiątki po Kriegsmarine, a konkretnie po niemieckich okrętach podwodnych, które stacjonowały w Świnoujściu i Karsiborze jeszcze przed II wojną światową. W mieście i jego okolicach działały szkoły, w których szkolono podwodniaków.

- Z jeden z takich szkół pochodzi armata kalibru 8,8 cm, którą można zobaczyć w forcie - opowiada Piotr Piwowarczyk, szef Fortu Gerarda. - Do 1941 roku działo było zamontowane na pokładzie okrętu podwodnego typu VIIC. Później, gdy alianckie samoloty stawały się coraz bardziej skuteczne w walce z U-botami, w miejsce armaty zamontowano artylerię przeciwlotniczą kalibru 2 i 3,7 cm.

Wspomnianą armatę można zobaczyć w muzeum. I nie tylko ją, bo również działo 2 cm wydobyte 30 lat temu z dna kanału portowego.

- Mamy też działo 3,7 cm, które podarował nam pewien kolekcjoner - mówi Piotr Kucharski z Fortu Gerharda. - Warto dodać, że owe trzy eksponowane przez nas armaty, to jedyne zachowane egzemplarze w Polsce.

Prócz pokładowego uzbrojenia w muzeum znajduje się wiele innych elementów U-botów.

Stalowe cygara

Duże wrażenie na zwiedzających robią torpedy zazwyczaj nie pokazywane w muzeach. Najnowszy nabytek trafił do Fortu Gerharda kilkanaście dni temu prosto z Kurlandii.

Torpedy ważą średnio blisko półtorej tony. W forcie można obejrzeć podstawowe typy tej broni, tj. torpedę parogazową, elektryczną i głowicę bojową unikalnej pruskiej torpedy eksperymentalnej z końca XIX wieku, która przetrwała dwie wojny jako... klosz do lampy.

- Parogazowa torpeda typu G7a trafiała do nas tydzień temu z Kurlandii - opowiada Piotr Kucharski. - Odnaleziono dwa egzemplarze podczas pogłębiania basenu portowego. Oba były nieuzbrojone w głowice bojowe. Torpeda, wyprodukowana w latach trzydziestych dwudziestego wieku, którą pozyskaliśmy, zachowała się w świetnym stanie.

Tuż obok niej jest inny egzemplarz, przekazany do Fortu Gerarda przez Marynarkę Wojenną. To torpeda G7e, którą pokazano w „przekroju”, aby można było zobaczyć jej mechanizm. Większość miejsca w pustym cylindrze zajmowały akumulatory. W tym typie zamiast silnika spalinowego zastosowano elektryczny. Torpedę wydobyto podczas pogłębiania jednego z nabrzeży niedaleko Kanału Mieleńskiego.

Torpedowy unikat

- Prawdziwym unikatem, który zachował się na świecie w tym stanie i tylko w dwóch egzemplarzach, jest silnik rakietowy Pirat - pokazuje egzemplarz Piotr Piwowarczyk. - Był używany przez Niemców m.in. w supernowoczesnych bombo-torpedach BT. To niemiecka Wunderwaffe, która miała zmienić przebieg wojny na morzu w 1945 r.. Luftwaffe zabrakło już w tym czasie materiałów i czasu, aby wprowadzić ją do powszechnego uzbrojenia lotnictwa morskiego.

Podobne trzy egzemplarze bombo-torped BT 1ooo odnaleźli swego czasu pasjonaci z Gdańskiej Fundacji „Latebra”. Tego rodzaju broń była przenoszona przez samoloty podobnie, jak zwykła bomba i służyła do zwalczania jednostek pływających. Była jednak wyposażona w napęd rakietowy, co w owym czasie czyniło ją niezwykle skuteczną.

Co ciekawe, dzięki współpracy Kriegsmarine z Luftwa-ffe, zamierzano uzbrajać w nie najnowocześniejsze samoloty myśliwskie drugiej wojny światowej o napędzie odrzutowym, Messerschmitty 162 „Komet”. Każdy samolot miał podwieszane pod skrzydłami dwie takie rakietowe torpedy.

Wyprodukowano też mniejsze egzemplarze tej broni, Bombentorpedo BT 700. W ten typ zamierzano wyposażać samoloty myśliwskie Focke Wulf 190.

Kolekcję broni podwodnej Fortu Gerharda uzupełnia głowica tzw. rybiej torpedy. Eksponat pochodzi z końca XIX wieku i przez lata używany był jako specyficzna lampa w jednym z portowych warsztatów.

Wynalazek z XIX w.

Torpedy, to nie wynalazek XX wieku, jak zazwyczaj się uważa, a XIX w. Twórcą pierwszych był Giovanni Luppis z Rijeki, syn bogatego armatora.

Był kapitanem fregaty austrowęgierskiej. W 1861 roku przedstawił projekt Technicznemu Komitetowi Austriackiej Marynarki Wojennej. Chodziło o jednostkę pływającą o długim kształcie napełnioną materiałami wybuchowymi i niewidocznymi szklanymi żaglami, którymi można było sterować z brzegu.

Pomysł nie spodobał się. Luppis nie poddał się i swój pomysł przedstawił przemysłowcowi Giovanniemu Ciotta, a ten skontaktował Luppisa z dyrektorem Rijeckiego Zakładu Technicznego, Robertem Whithea-dem. Ten wpadł na pomysł zanurzenia jednostki pod wodą. W 1868 roku pierwszą torpedę umieszczono na niszczycielu Gemse. Whitehead w 1875 roku otworzył pierwszą na świecie fabrykę torped z roczną produkcją 800 sztuk.

Marek Rudnicki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.