Piotr Polechoński

Pistolet majora Szendzielarza, czyli spotkanie ze słynnym „Łupaszką”

Pistolet majora Szendzielarza, czyli spotkanie ze słynnym „Łupaszką”
Piotr Polechoński

Wysoki, z plecakiem na ramieniu i z gęsią w prezencie - tak zapamiętał pierwsze spotkanie z majorem „Łupaszką”, jednym z najsłynniejszych Żołnierzy Wyklętych, koszalinianin Andrzej Żebrowski. Był rok 1947, miał siedem lat, major w jego domu szukał wsparcia i rady. A zostawił pistolet.

Konstantynów Łódzki, dom przy malowniczej ulicy. Przed wejściem bawi się siedmioletni chłopiec. Podnosi głowę, gdy na ulicy staje czarna taksówka. Wysiada wysoki mężczyzna z plecakiem na ramieniu. - Czy tutaj mieszka Wanda Żebrowska? - pyta zaskoczonego dzieciaka. - To moja mama - odpowiada siedmiolatek. - Jest w domu?

Pozostało jeszcze 88% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Piotr Polechoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.