Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Nie tylko Oksana, Alona, Dima. Dramaty Ukraińców pracujących w Polsce

Czytaj dalej
Fot. Adrian Wykrota
Marta Danielewicz

Nie tylko Oksana, Alona, Dima. Dramaty Ukraińców pracujących w Polsce

Marta Danielewicz

Oksana Kharchenko, 43-letnia Ukrainka, wraz z siostrą Natalią Kozanchyn do Polski przyjechały do pracy. Podjęły ją w firmie Jędrzeja Cichowlasa - Polskie Warzywa, pod Środą Wielkopolską. W przyzakładowym mieszkaniu na początku stycznia Oksana dostała wylewu. Przedsiębiorca zabrał chorą i jej siostrę do samochodu i wywiózł na przystanek autobusowy. Pozostawił je na ławce i wezwał policję. Oksana w stanie ciężkim trafiła do szpitala w Poznaniu. Nie posiadała ubezpieczenia, bo była zatrudniona nielegalnie. Sprawę Oksany nagłośnił konsul honorowy Ukrainy w Poznaniu - Witold Horowski. Kobieta wymaga rehabilitacji i całodniowej opieki.

Spotkał się Pan już wcześniej z taką sytuacją?

Witold Horowski: To nie pierwsza i nie ostatnia taka sprawa. Zdarzają się one Ukraińcom w Polsce. Staramy się pracować nad tym, mimo naszych skromnych możliwości, aby było ich coraz mniej.

Jak się Pan dowiedział o sprawie Oksany?

Zgłoszono ją na infolinię konsulatu. Tego samego dnia porozmawiałem z panią Natalią, potwierdziłem jej relację u jej znajomych z pracy i uznałem, że trzeba działać. Zawiadomiłem policję, znalazłem adwokata, który się podjął prowadzenia sprawy. Następnego dnia odwiedziłem szpital i sąd pracy. Po deklaracji szpitala MSWiA, że rozważają odwiezienie pani Oksany na Ukrainę, zdecydowałem zawiadomić media.

Znamy, także z Pana doniesień, historię Dimy, który stracił rękę w zakładzie produkcyjnym, i Alony, którą maglownica pozbawiła ręki. W każdym z tych przypadków nie dopełniono formalności w zatrudnieniu obcokrajowców albo pracodawca nie zadbał o ich bezpieczeństwo. Często dochodzi do takich zdarzeń?

Nie sposób jest oszacować, jaka jest skala podobnych przypadków. Po pierwsze dlatego, że szara strefa nielegalnego zatrudnienia jest trudna do zbadania. Mimo że relatywnie się zmniejsza, to procedury zatrudniania obcokrajowców są wymagające i dość skomplikowane. Dotyczy obu stron: pracownika i pracodawcy. Nikt nie jest więc zainteresowany zgłaszaniem podobnych spraw, chyba że wydarzy się tragedia.

Pozostało jeszcze 72% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Danielewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.