Miłosz Stępiński szkoleniowcem reprezentacji kobiet. Rok jak marzenie. Teraz pora na schody

Czytaj dalej
Fot. Ania Szymańska
Maurycy Brzykcy

Miłosz Stępiński szkoleniowcem reprezentacji kobiet. Rok jak marzenie. Teraz pora na schody

Maurycy Brzykcy

Reprezentacja przygotowuje się do eliminacji mistrzostw świata. Kieruje nią Miłosz Stępiński.

Mija rok od momentu, gdy na stanowisko selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski zatrudniono Miłosza Stępiń-skiego. Szczeciński szkoleniowiec nie pracował wcześniej z kobietami, ale dość szybko odnalazł się w swojej nowej roli.

Stępiński wcześniej kojarzony był głównie z bankiem informacji. Zajmował się tym w Pogoni Szczecin czy Widzewie Łódź. Sporo publikował, ma na koncie ponad 10 książek. Jego talent i przenikliwość szybko dostrzegł Polski Związek Piłki Nożnej. Stępiński został trenerem kadry do lat 20. To rocznik selekcyjny, nie uczestniczy w spotkaniach o punkty a jego najważniejszym sprawdzianem są mecze w Pucharze Czterech Narodów.

Szczeciński trener nie narzekał. W kadrze pracował wspólnie ze Sławomirem Rafałowiczem i Maciejem Stolarczykiem. Rok temu PZPN zaproponował mu rolę selekcjonera pierwszej reprezentacji kobiet a ten zgodził się bez wahania. Po 12 miesiącach jego zespół notuje serię 9 spotkań bez porażki (8 wygranych i remis).

- Statystyki rzeczywiście mamy dobre, nie mogę narzekać - mówi Miłosz Stępiński. - Nie żałuję swojego wyboru, ale żałuję jednego. Tego, że nie mamy na swoim koncie jeszcze ani jednej porażki. Zwyciężać potrafią wszyscy. Ja chciałbym zobaczyć, jak mój zespół, jak zawodniczki reagują, gdy przegrywają. Takie spotkania też nam będą się zdarzać.

Reprezentacja w poprzednim roku zakończyła nieudane eliminacje do mistrzostw Europy, a jesienią rozpocznie eliminacje do mundialu. Nasza dorosła kadra jeszcze ani razu nie zdołała dostać się do wielkiej piłkarskiej imprezy, choć istnieje już od wczesnych lat 80.

- Rywale w eliminacjach do mistrzostw świata są na naprawdę wysokim poziomie - zaznacza selekcjoner. - Nie graliśmy jeszcze za mojej kadencji z zespołem z pierwszej półki, ale wiem, że na mundial będzie bardzo trudno się dostać. Zwłaszcza, że awansują tylko zwycięzcy grup oraz jedna drużyna z drugich miejsc.

Problemem kadry kobiet, jak i całego damskiego futbolu, jest brak w Polsce w pełni profesjonalnych klubów. Oczywiście mamy Medyka Konin, który gra w Lidze Mistrzyń, czy aspirujący do tego Górnik Łęczna, jednak wciąż tym klubom sporo brakuje do ideału.

Zawodniczki z Zachodu Europy, z Niemiec czy Francji, pracują profesjonalnie nie tylko w kadrze, ale również codziennie w klubie. W polskich zespołach zasady te są jeszcze w wielu miejscach półamatorskie, poza treningami większość pań ma także regularną pracę w innym miejscu. Poza tym choćby finaliści Ligi Mistrzyń, PSG i Lyon, są sekcjami wielkich i bogatych klubów, więc mają dostęp do badań, ludzi, organizacji, które są obecne głównie przy męskich zespołach tych klubów.

- Nie zawsze mamy czas, by wypracować pewne warianty - dodaje trener Stępiński. - Podczas ostatniego zgrupowania, trwającego 10 dni, mieliśmy dwa spotkania towarzyskie i tylko cztery jednostki treningowe. Nasze zawodniczki są bardzo ambitne i mocną chcą pracować nad sobą. Widać, że się rozwijają.

W reprezentacji trenera Stępińskiego występuje trójka piłkarek, pochodzących z naszego regionu: Aleksandra Sikora, Anna Szymańska oraz Emilia Zdunek.

- Ola Sikora to bardzo pewny punkt kadry, jedna z zawodniczek, która jest kapitanem drużyny - chwali Sikorę trener Stępiński. - Nie zawiodła mnie także Ania Szymańska w meczu z Ukrainą i myślę, że będzie mocno rywalizować o miejsce w bramce z Katarzyną Kiedrzynek z PSG. Z kolei Emilka Zdunek zrobiła chyba największy postęp. Gdy obejmowałem kadrę, chciała kończyć karierę. Przekonaliśmy ją, by tego nie robiła i są tego efekty. Jest moją podstawową zawodniczką na pozycji nr 8. Poprawiła się w defensywie, w odbiorze, walczy w powietrzu - ostatnio miała 8 wygranych pojedynków główkowych. Ma oczywiście także nad czym pracować. Jedną z takich rzeczy jest wydolność.

W kadrze trenera Stępińskiego jest również Natalia Niewolna, która jest pierwszym i grającym szkoleniowcem Olimpii Szczecin. Niewolna odpowiada m.in. za przygotowanie motoryczne.

- Czego nauczyłem się od kobiet w piłce? Mają w sobie dużo pokory, chcą się uczyć i pracować - zaznacza Stępiński. - Jeżeli, to co im przekazujesz jest rozsądne, masz ich pełne zaangażowanie i zaufanie. Szybko łapią, o co chodzi, pomagają sobie wzajemnie.

Maurycy Brzykcy

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.