Marcin Obałek i Monika Obałek traktorem pokonali tysiące kilometrów

Czytaj dalej
Fot. Traktoriada
Magda Ciasnowska

Marcin Obałek i Monika Obałek traktorem pokonali tysiące kilometrów

Magda Ciasnowska

Zdarzało im się spędzać święta w miejscach, gdzie zamiast choinek mieli palmy, a zamiast karpia - świnię. Podlascy podróżnicy Marcin i Monika Obałkowie na traktorze objechali prawie cały świat.

Moment, w którym Marcin Obałek – pochodzący z Poznania, a mieszkający na Podlasiu podróżnik – ujrzał wśród pracujących w polu Pakistańczyków dwa polskie Ursusy, na zawsze zmienił jego życie.

– Jechałem wtedy przez Iran i Pakistan do Indii i nagle na polu w Dolinie Indusu zobaczyłem polskie Ursusy... To był szok, nasze maszyny, tak świetnie radzące sobie w głębokiej Azji, wręcz na końcu świata! – wspomina. I, jak dodaje, dokładnie w tym momencie przyszedł mu do głowy pomysł, że od tej pory będzie zwiedzał świat na traktorze. – Tak narodziła się Traktoriada. Zaczęliśmy wraz z Moniką podróżować Ursusem, jednocześnie promując w świecie to, co polskie, pokazywać światu nasze produkty, technologie, nieśmiertelność naszych sprzętów. Wtedy w Polsce upadały zakłady produkujące samochody. Nie było już fiata, poloneza… I takim ostatnim Mohikaninem był Ursus.

Na przełomie 2001 i 2002 roku Marcinowi udało się zorganizować pierwszą traktorową podróż. Początkowe plany zakładały powrót na jego ulubiony szlak azjatycki, jednak wydarzenia z 11 września 2001 roku i wybuch wojny w Afganistanie sprawiły, że z Azji trzeba było zrezygnować. Przejazd przez Pakistan, Indie czy Iran był – ze względów bezpieczeństwa – niemożliwy.

– I tak w czerwcu 2002 roku nasz pierwszy zakupiony traktor odcisnął swoje koła na kontynencie południowoamerykańskim – opowiada podróżnik. Pierwsza wyprawa była najdłuższa. Traktor przejechał od portu Montevideo w Urugwaju, przez Argentynę i Chile, do Boliwii. Podróż trwała 8 miesięcy.

30 tysięcy kilometrów w dwóch Ursusach

Już od prawie 20 lat trzon projektu Traktoriada stanowi Marcin Obałek i jego żona, białostoczanka Monika Filipiuk-Obałek. Jednak w kolejnych podróżach towarzyszyli im również znajomi lub krewni, których zafascynował pomysł zwiedzania świata na traktorach.
Aktualnie mieszkający na Podlasiu podróżnicy mają już dwa pojazdy: Ursusa 6014 i Ursusa C-328 z 1962 roku. Przejechali na nich już prawie 30 tysięcy kilometrów i odwiedzili kilkadziesiąt krajów Ameryki Południowej (m.in. Argentynę, Urugwaj, Chile, Boliwię, Peru) i Europy (Słowację, Węgry, Słowenię, Austrię, Włochy, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Albanię, Grecję, Macedonię i Serbię).

– Wiadomo, że gdybyśmy jechali samochodem osobowym, to tych krajów byłoby znacznie więcej, bo podróż byłaby szybsza i tańsza. Ale traktorem nie przejedziemy tysiąca kilometrów dziennie – mówi Obałek. – Zazwyczaj robimy około 100-150 km na dobę, a nasz rekord to 350 km w ciągu jednego dnia.

Ale bywało, że dziennie przejeżdżali tylko... 5 km. A to za sprawą gościnności, której doświadczali w różnych zakątkach świata. – Traktor z Polski budził wszędzie spore zaskoczenie. Jednego dnia byliśmy witani w jednej wiosce, zapraszano nas do swoich domów na jakieś imprezy, a nazajutrz okazywało się, że wioski dogadały się między sobą i parę kilometrów dalej czeka nas kolejny komitet powitalny. I jak tu się nie zatrzymać… – uśmiecha się Obałek. I zastrzega, że nie jest w stanie wskazać miejsca, które najbardziej zapadło mu w pamięć. – Bo zupełnie inny charakter miała przeprawa przez Bałkany, a inny – przez kraje Ameryki Południowej. Trudno porównywać wjazd traktorem na ponad 5 tys. metrów n.p.m. w Andach z odwiedzeniem Olimpu.

Droga śmierci i porwanie

Podlaskich podróżników nie raz spotykały też sytuacje mrożące krew w żyłach. Chwile grozy przeżyli chociażby w Andach, na słynnej „drodze śmierci“. Nie bez powodu El Camino de la Muerte uznawana jest za najniebezpieczniejszą drogę na świecie. Nie ma miesiąca, by nie zdarzył się tam śmiertelny wypadek. Jeden fałszywy ruch i samochód spada w przepaść. I to właśnie tam, w pojeździe, którym przemieszczała się ekipa Traktoriady, siadły... hamulce.

Pozostało jeszcze 56% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Magda Ciasnowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.