Maciej Czerniak

Łapówki, alkohol i seks. Policjanci usłyszą wyrok

Obrońcy oskarżonych policjantów nie podzielają zarzutów Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy pod adresem policjantów. Wskazują na „uchybienia” oraz wątły Fot. Tomasz Czachorowski Obrońcy oskarżonych policjantów nie podzielają zarzutów Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy pod adresem policjantów. Wskazują na „uchybienia” oraz wątły materiał dowodowy w tej sprawie.
Maciej Czerniak

Koniec procesu o korupcję w bydgoskiej drogówce. Policjantom grozi więzienie.

Wyroki od roku do czterech lat więzienia może usłyszeć pięciu policjantów i trzech kierowców, którzy siedzą na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy.

W piątek (9 czerwca) sędzia Bartosz Jankowski, po wysłuchaniu ostatniego świadka powołanego w tej sprawie, zamknął przewód sądowy. Historia sięga lat 2012 i 2013. To wtedy - zdaniem śledczych bydgoskiej prokuratury okręgowej - funkcjonariusze drogówki w Bydgoszczy mieli przyjmować drogie alkohole i inne prezenty w zamian za odstąpienie od wypisywania kierowcom mandatów.

W jednym przypadku, dotyczącym Krzysztofa C., policjanta z dziesięcioletnim stażem służby, miało chodzić nawet o „przyjęcie korzyści” w formie... seksu.

Współoskarżoną w tej sprawie jest Joanna S. - jak sama twierdzi - koleżanka C. Nikt z podsądnych nie przyznaje się do winy.

Policjanci czekają na wyrok

Krzysztof C., oskarżony w sprawie korupcji w drogówce: - Ta sprawa to odwet na mnie. Obrońcy punktują prokuraturę. Mówią o niedbalstwie i żądają uniewinnienia policjantów.

Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zeznawał ostatni świadek w sprawie afery korupcyjnej w szeregach bydgoskiej policji wydziału drogowego. To policjant z Biura Spraw Wewnętrznych bydgoskiej komendy wojewódzkiej.

- Na zlecenie prokuratora sprawującego nadzór nad tą sprawą miałem zlustrować, jakie są ceny alkoholi w kilku sklepach w Bydgoszczy - wyjaśnił funkcjonariusz.

Śledczym ta wiedza była potrzebna do określenia szacunkowej wartości rzekomo przekazanych policjantom „korzyści” w postaci alkoholi.

- Odwiedziłem placówkę handlową przy ulicy Curie-Skłodowskiej i między innymi Makro przy Jana Pawła II - wyjaśnił policjant z BSW.

Sędzia odczytał wczoraj wcześniej sporządzoną notatkę służbową. Wynikało z niej, że policjant dochodzeniówki na zlecenie prokuratora odwiedził jeszcze jeden sklep monopolowy w Bydgoszczy - przy ul. Planu 6-letniego. Sprawdzał tam ceny wódki smirnoff, a także whisky red label i jacka danielsa. Nigdzie jednak nie mógł znaleźć pięciolitrowej butelki w tzw. kołysce, takiej samej która wcześniej - według ustaleń śledczych - miała również trafić do jednego z policjantów.

- Czy wie pan, z jakiego powodu objęto podsłuchem Krzysztofa C.? - obrońca policjanta zapytał świadka.

- Nie wiem. Nie zajmuję się pracą operacyjną. Pracuję w wydziale dochodzeniowo-śledczym. A gdybym wiedział, i tak musiałbym zasłonić się tajemnicą - padła odpowiedź.

Akt oskarżenia w sprawie pięciu policjantów i trzech kierowców trafił do sądu w 2015 roku. W dwóch przypadkach chodzi o zarzuty wręczenia korzyści majątkowej w postaci drogich alkoholi, wartych 50 i prawie 500 zł. Jeden z policjantów ma postawionych dziewięć zarzutów. W jego przypadku, jak i w przypadku pozostałych oskarżonych funkcjonariuszy chodziło również o pośredniczenie w przekazaniu obietnicy wręczania korzyści majątkowych.

Te korzyści to między innymi komplet... opon samochodowych. Taki podarunek obiecał jeden z zatrzymanych kierowców policjantowi w zamian za anulowanie mandatu.

Afera w bydgoskiej drogówce wybuchła w kwietniu ubiegłego roku. Policjanci zostali natychmiast zawieszeni w wykonywaniu obowiązków służbowych. A w ich gronie znalazł się mundurowy, który już w 2013 roku stał się bohaterem innej afery. Chodziło o kontakty z prostytutkami, które „pracowały” przy drodze krajowej nr 10 w okolicy Stryszka i Solca Kujawskiego.

Bulwersujące były między innymi ujawnione zdjęcia, na których jedna z prostytutek pozowała w mundurze policyjnym siedząc w radiowozie. Policjant, wobec którego trwało w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne, to Krzysztof C. Służył w policji od 10 lat. Sprawę umorzono z uwagi na przedawnienie.

Świadek, policjant z BSW, odniósł się wczoraj właśnie do wątku Krzysztofa C. To temu mundurowemu prokuratura zarzuca, że w zamian za seks miał odstąpić od wypisania mandatu. Świadek wskazał wczoraj, że miejsce, w którym miało dojść do tego zdarzenia w 2013 roku znajdowało się w Bydgoszczy „pod Tesco przy Toruńskiej”.

Kiedy świadek wyszedł z sali rozpraw, do tej kwestii odniósł się sam oskarżony: - Tamtego dnia pełniliśmy służbę w nieoznakowanym radiowozie alfa romeo u zbiegu ulic Bełzy i Toruńskiej blisko sklepu Tesco, a nie w podziemnym garażu - mówił. - Cała ta sprawa wynika z chęci odwetu na mnie, któremu nie udało się udowodnić winy w sprawie dotyczącej historii z obwodnicy.

Wyrok zostanie ogłoszony 21 czerwca.

Maciej Czerniak

W Gazecie Pomorskiej zajmuję się tematyką kryminalną, policyjną, jestem autorem relacji sądowych. Podejmuję sprawy z kręgu dziennikarstwa śledczego, najczęściej dotyczące tego, co dzieje się na styku władz publicznych z sektorem prywatnym. Z wykształcenia jestem polonistą, a tym, co w mojej pracy najbardziej mnie pociąga i codziennie zadziwia, jest fakt, że najciekawsze historie zawsze pisze życie. Bywają bardziej niezwykłe od scenariuszy filmów. Nie tylko sensacyjnych. Nie zamykam się jednak w tematyce prawno-kryminalnej. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z przemianami społecznymi - od polityki przez prawo do nowych technologii.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.