Kobiety zbierają podpisy. Bronią swoich praw

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Szkocki
Anna Folkman

Kobiety zbierają podpisy. Bronią swoich praw

Anna Folkman

Przyjechały z całej Polski, by wspierać się w walce o prawa kobiet i zmianę ustawy. Choć wątpią, że uda się im przebić, wierzą, że ich akcja spełni przynajmniej rolę edukacyjną

17 sierpnia do Marszałka Sejmu trafił projekt zaostrzenia prawa aborcyjnego. Inicjatywa "Zatrzymaj Aborcję", znosząc możliwość przeprowadzenia aborcji ze względu na upośledzenie lub nieuleczalną chorobę płodu, w praktyce oznacza odebranie kobietom prawa do legalnego przerwania ciąży. Projekt poparła Konferencja Episkopatu Polski, a podpisy pod nim będą zbierane w kościołach.

Odpowiedź kobiet

Komitet Inicjatywy Ustawodawczej Ratujmy Kobiety 2017 został zarejestrowany 24 lipca 2017 roku. Od tego momentu rozpoczęła się zbiórka podpisów pod projektem ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, który przywraca pełnię praw reprodukcyjnych, daje kobietom prawo do legalnego przerwania ciąży do dwunastego tygodnia, jak też zapewnia rzetelną edukację seksualną w ramach programu szkolnego, umożliwia łatwy i darmowy dostęp do antykoncepcji, przywraca antykoncepcję awaryjną bez recepty oraz reguluje również stosowanie klauzuli sumienia przez lekarzy-ginekologów.

Postulaty

- Celem naszej inicjatywy jest przywrócenie normalności w Polsce, a także uzyskanie takiego prawa dla kobiet jakie obowiązuje w większości krajów Europy - mówi Krystyna Kacpura, dyrektorka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. - Obecna ustawa, która obowiązuje w naszym kraju od 1993 roku, tzw. kompromis aborcyjny, jest fikcją. Ustawa nie jest wykonywana ani przestrzegana przez państwo. To nie powstrzymało aborcji. Szacuje się, że Polki wykonują za granicami naszego kraju ok. 150 tys. aborcji rocznie. Prawa kobiet są ponad podziałami politycznymi, to kobieta powinna decydować, czy ma być matką, ile mieć dzieci i kiedy je rodzić.

Zdaniem komitetu, kobiety mają prawo do antykoncepcji, a młodzież do edukacji seksualnej, kobiety do opieki okołoporodowej, do leczenia metodą in vitro a także do terminacji ciąży.

- Chcemy, żeby kobieta była podmiotem ustawy a nie była traktowana przedmiotowo przed zarodkiem a potem płodem, bo kobieta to życie już istniejące. Celem ustawy jest troska o zdrowie fizyczne i psychiczne kobiet w Polsce - dodaje Kacpura. - Zmniejszenie liczby aborcji, to rzetelna edukacja seksualna, bez ideologii, w oparciu o naukowe fakty. Brak tej edukacji to dzisiejsze problemy psychiczne młodzieży, duża zachorowalność na choroby weneryczne.

- W ustawie przewidujemy także dostępność antykoncepcji, także do awaryjnej bez recepty, tak jak jest to w całej Europie - dodaja. - Planujemy utworzenie ośrodków świadomego planowania rodziny, takich w Polsce nie ma. W nich kobieta uzyskałaby dostęp do antykoncepcji dostosowany do stanu jej zdrowia i wieku. Proponujemy ustawę, która pozwoli przerwać ciążę do 18 tyg. ciąży jeśli wynika ona z czynu zabronionego np. gwałtu, do końca jej trwania, jeśli zagraża życiu kobiety oraz do czasu, kiedy płód nie uzyska zdolności funkcjonowania poza organizmem matki - ok. 24 tyg. jeśli płód obarczony jest poważnymi nieodwracalnymi wadami genetycznymi lub ciężką nieuleczalną chorobą.

Dzieci umierają w męczarniach

- Chciałybyśmy odwrócić kłamliwą retorykę ludzi, którzy nazwyają się „prolifersami” i przedstawiają kłamliwe dane statystyczne, że w wiekszości usuwane są ciąże w przypadku wad genetycznych - Zespołu Downa. To nie jest prawda. W Polsce mamy najwyższy wskaźnik w Europie dotyczący urodzeń dzieci z wadami rozwojowymi wrodzonymi - zniekształcenia i aberracje chromosomowe, takich dzieci rodzi się i umiera w męczarniach ok. 1100 rocznie - zauważa Katarzyna Kotula ze Strajku Kobiet Gryfino. - Równocześnie mamy najniższy wskaźnik aborcji z tego powodu. Można sobie wyobrazić, że kiedy projekt naszych przeciwników przejdzie, takich przypadków będzie więcej. Ich projekt nie daje też żadnych rozwiązań systemowych. Poza 4 tys. zł, które nazywane są „trumien-kowymi”, kobiet a nie otrzymuje żadnego wsparcia. Nie mamy też w Polsce przystosowanych szpitali, hospicjów, które mogłyby pomóc w otoczeniu opieką tych dzieci w takiej liczbie. Czas pokazać statystyki i to jak jest naprawdę.

Gwarantuje to konstytucja

- Wprowadzenie ograniczeń, które proponuje nam Kaja Godek i związane z nią stowarzyszenie Ordo Iuris, narusza konstytucyjne prawa kobiet - mówi Danuta Wawrowska, pełnomocniczka regionalna Kongresu Kobiet w Słupsku. - W konsytucji czytamy, że każdy ma prawo do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci, dobrego imienia oraz decydowania o swoim życiu osobistym. Stąd wywodzimy nasze prawo do tego, żeby w tym projekcie ustawy o świadomym rodzicielstwie i prawach kobiet przedłożyć takie a nie inne zapisy. Chcemy, by kobiety miały wybór i ich konstytucyjne prawa były przestrzegane.

Za tydzień rozmowa z Kają Godek.

Anna Folkman

Zajmuję się tematyką zdrowotną i społeczną. Bliskie są mi sprawy związane z dziećmi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.