Bartłomiej Romanek, Piotr Ciastek

Kino: Nowa fala superbohaterów

Kino: Nowa fala superbohaterów
Bartłomiej Romanek, Piotr Ciastek

Wydawałoby się, że nadchodzi zmierzch komiksowych bohaterów na ekranach naszych kin. Jednak to, co udaje się nowemu hitowi „Wonder Woman“ zdaje się zaprzeczać tej tezie. Dokąd zmierza kino?

Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że amerykańskiemu potentatowi filmowemu Warner Bros wreszcie udało się wyprodukować film, który godnie reprezentuje komiksy spod szyldu DC Comics. Choć producenci Warnera od lat ścigają się z Disneyem i należącym do niego Marvelem, to do tej pory nie udało się im w pełni usatysfakcjonować udaną i spójną wizją całego uniwersum superbohaterów DC Comics. Teraz może się to zmienić, bo od kilku tygodni w kinach na świecie króluje „Wonder Woman”.

To obok Batmana i Supermana najpopularniejsza postać z komiksów DC. Najnowszy film o tej bohaterce wyreżyserowany przez Patty Jenkins odnotował najlepszy weekend otwarcia w Stanach Zjednoczonych wśród dotychczasowych produkcji kinowych nakręconych przez kobiety. W pierwsze trzy dni zarobił w amerykańskich kinach ponad 103 miliony dolarów, pobijając dotychczasowy rekord z 2015 roku, a należący do „Pięćdziesięciu twarzy Greya” w reżyserii Sam Taylor-Johnson, który zarobił w trzy dni ponad 85 milionów dolarów.

Analitycy twierdzą, że film odniósł przełomowy sukces i raz na zawsze wytrącił malkontentom z ręki argument, że kobiety nie nadają się do produkowania wysokobudżetowych filmów o superbohaterach. Nowa produkcja o Wonder Woman pokazuje, że budżet filmu opiewający na 150 mln dolarów został dobrze zainwestowany. Tak widzowie, jak i krytycy są zgodni, że historia opowiedziana przez Patty Jenkins jest naprawdę wciągająca i widowiskowa.

Odpowiedzią Disneya na celnie zadany prawy sierpowy Wonder Woman ma być premiera filmu „Spider-Man: Homecoming”. Czy pajączek złapie w sieć kolejnych miłośników kina komiksowego, okaże się w lipcu.

Wojna bohaterów trwa. Kto zgarnia najwięcej dolarów?

Wydaje się zatem, że w najbliższych latach publiczność nie znudzi się kolejnymi produkcjami, opowiadającymi o losach superbohaterów. Trudno, żeby wytwórnie z dnia na dzień zrezygnowały z tak dochodowego przedsięwzięcia. Kolejne produkcje zbierają różne recenzje, ale rzadko która przynosi spektakularną klęskę finansową. Najczęściej pewnie rozsiadają się w czołówkach rankingów najbardziej dochodowych filmów. Aż sześć z nich („Avengers”, „Avengers: Czas Ultrona”, „Iron Man 3”, „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów”, „Mroczny Rycerz powstaje”, „Mroczny Rycerz”) wypracowało przychód w wysokości ponad miliarda dolarów!

Na dodatek nic nie wskazuje na tendencję zniżkową. Ubiegłoroczny „Deadpool” miał jeden z najniższych budżetów w historii filmów o komiksowych herosach (58 milionów), a dzięki pomysłowej fabule oddającej idealnie charakter głównego bohatera, uzyskał ponad 783 miliony dolarów przychodu. Także „Wonder Woman”, która jest obecnie grana w kinach, można już wróżyć finansowy sukces.

Poza tym sam film jest tylko jednym z elementów popkulturowego nurtu, na którym zarabia się dzisiaj wielkie pieniądze. Filmy napędzają rynek komiksów, które nawet w Polsce stają się tak powszednie, że ich fanom coraz częściej brakuje środków na zakupy, a co gorsza, również miejsca na półkach.

Filmy o superbohaterach wykreowały realnych bohaterów - aktorów. Wielu z nich stało się gwiazdami właśnie dzięki udziałowi w produkcjach o herosach. Dla fanów gatunku Captain America ma dzisiaj twarz Chrisa Evansa, Wolverine - Hugh Jackmana, Loki Toma Hiddlestona, a Iron Man Roberta Downey Juniora. Nikogo więc nie dziwi, że rolę w filmach o superbohaterach przyjmują m.in. Anthony Hopkins czy Michael Douglas.

Sukcesy dotychczasowych dzieł sprawiają, że kontynuowane będą historie „Deadpoola”, „Avengers” czy „Ant-Mana”. Ale pojawią się i nowi bohaterowie, tacy, jak „Black Panther” czy „Aquaman”. Uniwersa Marvela i DC Comics mają po kilka tysięcy postaci, a to wręcz niewyczerpane źródło pomysłów i nowych historii. Tym bardziej, że twórcy coraz lepiej radzą sobie z wplataniem do produkcji o superbohaterach elementów innych gatunków. Dlatego „Deadpool” to dobra, czarna komedia, „Strażnicy Galaktyki” przypominają film przygodowy, a „Logan: Wolverine” to film, którzy chętnie obejrzą nie tylko miłośnicy komiksów, ale i fani filmów sensacyjnych.

Chris Evans, filmowy Captain America, widzi przyszłość filmów o superbohaterach w jasnych barwach. - Uważam, że teraz, gdy technologia stała się tak zaawansowana, twórcy będą szukać innych filmów, aby ją wykorzystywać. Technologia udowodnia, że ludzie mogą zrobić wszystko - wprowadzić te wyraziste postacie, pokazać fantastyczne lokacje i fabuły - bez znaczenia, czy to filmy o superbohaterach czy po prostu fantasy. To będzie nadal się rozwijać - twierdzi Evans. Jednak jak zauważa aktor, ważne jest, aby twórcy stale rozwijali ten gatunek, wprowadzali świeżość i nie popadali w stagnację.

Po tłustych latach mogą nadejść lata chude. Czy na pewno

Odmienne zdanie od lat wyraża legenda Hollywood, Steven Spielberg. Reżyser w branży jest od kilkudziesięciu lat i zwraca uwagę na pewną cykliczność w kinematografii. Spielberg uważa, że filmy o superbohaterach mogą podzielić los westernów, które po latach świetności, dzisiaj kręcone są okazjonalnie.

- Oczywiście, obecnie ten gatunek żyje i kwitnie. Po prostu mówię, że cykle w popkulturze mają swój okres przemijania. Będzie dzień, kiedy te historie zostaną zastąpione przez nowy gatunek, który obecnie kiełkuje w głowie młodego filmowca - wyjaśnia Steven Spielberg.

Spodziewa się, że chociaż superbohaterowie na co dzień radzą sobie z największymi kataklizmami, to z tym kinowym sobie nie poradzą. Reżyser uważa, że przyjdzie rok, kiedy kilka kolejnych produkcji poniesie klęskę, co będzie oznaczać odwrót gatunku. Chociaż fani superbohaterów często bywają bezkrytyczni, my musimy już całkiem krytycznie zauważyć, że jak w każdym gatunku zdarzają się dzieła beznadziejne i arcydzieła. „Daredevil”, „Kobieta kot”, „Green Latern” czy „Fantastyczna czwórka” (z 2015 roku) to produkcje, o których trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Ale już „Avengers”, „Deadpool”, trylogia o Mrocznym Rycerzu Christophera Nolana czy najnowsza „Wonder Woman” to gwarancja solidnej rozrywki, która szybko się nam nie znudzi.

***
Kontrowersje wokół „Wonder Woman“.
Film został zakazany w trzech muzułmańskich krajach - Libanie, Jordanii i Tunezji. Dlaczego? Ponieważ odtwórczyni głównej roli Gal Gadot jest Izraelitką. Władze Libanu, który oficjalnie wciąż jest w stanie wojny z Izraelem, jako powód swojej decyzji podają fakt, że po ukończeniu szkoły średniej Gadot odbyła dwuletnią, obowiązkową, służbę wojskową w izraelskiej armii.

Bartłomiej Romanek, Piotr Ciastek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.