Kate i William, czyli jak skraść serce wymarzonego księcia

Czytaj dalej
Fot. ap/east news
Paweł Gzyl

Kate i William, czyli jak skraść serce wymarzonego księcia

Paweł Gzyl

Po śmierci Diany Spencer, dla brytyjskiej rodziny królewskiej zaczął się trudny okres. Zmienił to związek księcia Williama z Kate Middleton. Bo oto po raz pierwszy w historii angielskiej monarchii następca tronu ożenił się z „dziewczyną z ludu”. Może królowa Elżbieta II nie jest z tego zadowolona, ale notowania rodziny Windsorów dzięki temu bardzo się poprawiły.

To nie będzie tak doniosłe wydarzenie w sensie politycznym, jak niedawna wizyta prezydenta Trumpa w Polsce, ale na pewno odbije się szerokim echem w mediach zajmujących życiem celebrytów. Bo oto już w najbliższy poniedziałek przyleci do Polski najpopularniejsza obecnie para książęca na świecie - książę William i księżna Kate.

Wizyta rozpocznie się od powitania przez Andrzeja i Agatę Dudów w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Potem goście udadzą się do Muzeum Powstania Warszawskiego. Spotkają się tam z weteranami wojennymi i wspólnie zapalą świeczkę ku czci poległych. Kolejne spotkanie będzie zupełnie inne: w Warsaw Spire książęca para dokona symbolicznego otwarcia biznesowego „Mostu Warszawa - Londyn”, który ma zapewnić wsparcie małym polskim przedsiębiorstwom działającym w stolicy Anglii.

Wieczorem odbędzie się przyjęcie z okazji urodzin królowej Elżbiety II w Oranżerii w Łazienkach Królewskich, w którym udział weźmie 600 osób. To właśnie wtedy książę William wygłosi swoją przemowę do zebranych gości.

Drugi dzień wizyty rozpocznie się od wyjazdu do byłego obozu koncentracyjnego w Stutthof, w którym Kate i William spotkają pięciu jeszcze żyjących jego więźniów. Potem para książęca pojedzie do Gdańska - i tam zwiedzi miasto, próbując przy tym lokalnych specjałów i uczestnicząc w przedstawieniu Teatru Szekspirowskiego. Nie zabraknie oczywiście również wizyty w Centrum Solidarności i przejścia przez słynną bramę Stoczni Gdańskiej. Na noc para książęca wróci do stolicy, by następnego dnia odlecieć do Niemiec.

W czarnej bieliźnie

Rodzice Kate Middleton nie mają arystokratycznego rodowodu. Poznali się w lotnictwie, on był dyspozytorem lotów, a ona - stewardessą. Ostatecznie porzucili jednak swoje zajęcia, aby założyć własną firmę Party Pieces, która zajmowała się dystrybucją dekoracji i kostiumów na dziecięce przyjęcia. Interes szedł świetnie i Middletonowie dorobili się fortuny. Dzięki temu mieszkali w bogatej dzielnicy Backlebury pod Londynem, jeździli na egzotyczne wakacje, a dzieci posłali do najlepszych szkół.

Kate wyróżniała się z trójki dzieci Middletonów - nie dość, że dobrze się uczyła, to świetnie sprawdzała się w sporcie. Nic więc dziwnego, że już w Marlborough College, gdzie trafiła mając 14 lat, zaprzyjaźniła się koleżankami i kolegami z wyższych sfer. To właśnie tam zaczęła marzyć o poślubieniu księcia Williama - i choć potem temu zaprzeczała, ponoć nad jej łóżkiem w internacie wisiał jego plakat.

Los zetknął ich dopiero cztery lata później, kiedy oboje dostali się do słynnej akademii St. Andrews w Szkocji. Nieoficjalnie mówi się, że to miejsce, gdzie młode Angielki, pragnące dobrze wyjść za mąż, mogą znaleźć najlepsze partie. Kate i William zamieszkali w tym samym akademiku, a do tego oboje studiowali historię sztuki. Książę zwrócił jednak uwagę na młodą pannę Middleton dopiero wtedy, kiedy została wybrana najładniejszą dziewczyną w ich akademiku.

William miał wtedy reputację najlepszego kandydata na męża w całej Anglii. Szczupły, wysoki, przystojny, kiedy pojawił się w St. Andrews zaliczył już kilka związków z kobietami. Kiedy wpadła mu w oko Kate, zaprosił ją do stolika na stołówce. Para szybko przypadła sobie do gustu, ale początkowo została tylko przyjaciółmi. William dołączył więc Kate do grona swych najbliższych znajomych, a Kate namówiło go, aby po rozczarowaniu historią sztuki, nie rezygnował z St. Andrews, tylko przeniósł się na geografię. Oboje byli wtedy zresztą w innych związkach. On spotykał się z Carly Massy-Birch, a ona - z Rupertem Finchem.

Wszystko zmieniło się w marcu 2002 roku, kiedy Kate wzięła udział w studenckim pokazie mody. Gdy William zobaczył ją w przezroczystej tunice odsłaniającej czarną bieliznę, na wieczornym przyjęciu chciał nawet pocałować koleżankę. Ta jednak uchyliła się, nie chcąc stworzyć wrażenia, że jest łatwą zdobyczą. To tylko rozochociło księcia. Rok później Kate została już zaproszona na 21. urodziny Williama w zamku Windsor.

Kate i William, czyli „szare życie” królewskiej pary: wizyty, uroczystości i podróże. Dużym zainteresowaniem cieszą się ich wspólne wyjścia z małym Georgem
ap/east news Kate i William, czyli „szare życie” królewskiej pary: wizyty, uroczystości i podróże. Dużym zainteresowaniem cieszą się ich wspólne wyjścia z małym Georgem i Charlottą

Miłosne rozgrywki

Kiedy w 2005 roku oboje skończyli studia, media wiedziały już, że Kate i William są razem. Obojgu jednak nie śpieszyło się ze ślubem. On rozpoczął wojskowe szkolenie, a ona - pracę w ekskluzywnym sklepie odzieżowym Jigsaw. Ponieważ pojawiała się tam tylko trzy dni w tygodniu, pozostałe miała na spotkania z księciem. Wszyscy z niepokojem wyczekiwali na oświadczyny Williama - te jednak nie następowały. Zaczęto wtedy mówić, że to królowa Elżbieta II blokuje zaręczyny, ponieważ nie chce, aby jej wnuczek miał „żonę z ludu”. Złośliwcy zaczęli wtedy nazywać dziewczynę „Katie Watie” („Czekającą Kaśką”).

Jakby tego było mało, następca brytyjskiego tronu musiał wyjechać do wojskowej bazy w Dorset. Tam wścibscy paparazzi przyłapali go jak tańczy z innymi kobietami w klubie. Kate mocno się tym zirytowała i ponoć postawiła mu ultimatum: albo bardziej zaangażuje się w ich związek, albo będą musieli go zakończyć. Ku jej zdziwieniu - William wybrał drugą opcję.

Dziewczyna przełknęła gorzką pigułkę i na zewnątrz pokazywała, że ma się świetnie. Również zaczęła bywać w klubach w męskim towarzystwie, co oczywiście automatycznie sprawiło, że książę postanowił kilka miesięcy później do niej wrócić. Kate zwolniła się wówczas z Jigsaw i zaczęła pracę w firmie rodziców, dzięki czemu mogła baczniej pilnować swego wybranka, kibicując mu podczas meczów krykieta czy biorąc udział w jego rodzinnych spotkaniach. Kiedy w 2010 roku książę został skierowany na ośmiomiesięczne szkolenie w RAF na pilota śmigłowca ratunkowego, para wynajęła domek w pobliżu bazy i tam ostatecznie przypieczętowała swój związek. I oto 16 listopada wreszcie pojawiła się oficjalna informacja: William oświadczył się Kate.

Ślub jak spektakl

Tak zaczęła się „middletomania”: jeśli w czymś Kate pokazała się publicznie, natychmiast to stawało się modne. Dziewczyna zaczęła przygotowania do ślubu, oddając się ostrym treningom na siłowni, medycznym korektom uzębienia i większej trosce o swój wizerunek. Poprawa uśmiechu kosztowała aż 15 tys. funtów, a dzień w dzień Kate pokonywała na bieżni aż 20 km. Do tego dochodziła rygorystyczna dieta. W końcu nadszedł dzień ślubu.

Wielki spektakl, będący celebracją rojalistycznych tradycji Anglii, odbył się 29 kwietnia 2011 roku. Aby obejrzeć przejazd pary młodej, przy londyńskich ulicach zgromadziło się prawie milion widzów. Większość z nich biwakowała przez kilka dni, aby być jak najbliżej barierek.

Para szybko przypadła sobie do gustu, ale początkowo została tylko przyjaciółmi

Kate miała na sobie prostą i wdzięczną suknię ślubną zaprojektowaną przez Aleksandra McQueena. Przejście u boku ojca główną nawą opactwa Westminsterskiego do ołtarza zajęło jej aż cztery minuty. Tam czekał już William, wystrojony w galowy mundur pułku piechoty Gwardii Irlandzkiej, w której zdobył swój najwyższy stopień wojskowy. Oboje młodzi, nazywani podczas nabożeństwa Williamem Arturem Filipem Ludwikiem i Katarzyną Elżbietą, powiedzieli „chcę”, nałożyli sobie złote obrączki, a potem powtórzyli słowa przysięgi. Kate, wzorem Diany Spencer, nie ślubowała mężowi posłuszeństwa. Potem para przejechała do pałacu Buckingham - i dwukrotnie pocałowała się na jego balkonie wobec wiwatujących tłumów.

Od tego momentu zaczęło się dla Kate i Williama „szare życie” królewskiej pary: wizyty, uroczystości i podróże. Para dorobiła się już dwójki dzieci. 22 lipca 2013 roku na świat przyszedł ich syn - George. Jest on trzecią osobą (po swoim dziadku i ojcu) w kolejce do tronu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Niemal dokładnie dwa lata później, 2 lipca, urodziła się jego siostra - Charlotte.

Jak na razie książęca para nie dostarcza mediom żadnych skandali. No, może z dwoma wyjątkami: raz Kate wypięła pupę w bikini na podglądającego ją fotoreportera, a kiedy indziej - William zbyt beztrosko tańczył w klubie z modelką Sophie Taylor. Czy to oznacza, że w przeciwieństwie do jego rodziców, będą „żyli długo i szczęśliwie”?

Alfabet Kate i William

Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.