Joanna Bątkiewicz-Brożek: Moja droga z księdzem Dolindo jest i trudna i piękna. Dzięki niemu zostałam w Kościele

Czytaj dalej
Fot. wydawnictwo Esprit
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Moja droga z księdzem Dolindo jest i trudna i piękna. Dzięki niemu zostałam w Kościele

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Przez 19 lat był zawieszony w czynnościach kapłańskich, ale nie szukał rewanżu, zemsty, nie udowadniał swych racji. Wszystko przyjmował z pokorą. To próba, którą Bóg dopuszcza tylko na ludzi wyższego kalibru duchowego. Ksiądz Dolindo mówił: „Pokochałem Kościół, który zranił głęboko moje kapłaństwo”. To pokazuje, że naprawdę żył Chrystusem, bo po ludzku taka reakcja jest niemożliwa. O niezwykłym kapłanie z Neapolu rozmawiamy z Joanną Bątkiewicz-Brożek - wicepostulatorką w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym ks. Dolindo Ruotolo, która od lat bada jego życie i twórczość.

Kim był ksiądz Dolindo Ruotolo?
Dla mnie to jedna z postaci XX wieku najbardziej prześladowanych przez Kościół. Dziewiętnaście lat był zawieszony w czynnościach kapłańskich, siedział w więzieniu dla kapłanów, był odsunięty od możliwości spowiedzi, miał zakaz głoszenia kazań. Jego imię w języku neapolitańskim oznacza boleść, cierpienie. Urodził się w Neapolu w 1882 roku. W dzieciństwie był poharatany przez przemoc ojca, bity przez niego do krwi, głodzony, maltretowany psychicznie. Przechodził gehennę. Do końca życia mówił o sobie: Jestem niczym, robakiem.
Miał jedenaścioro rodzeństwa, ale obrywał najwięcej. Nie wolno mu było utrzymywać relacji z rówieśnikami ani chodzić do szkoły. Pisząc o sobie w autobiografii, stwierdza, że czuł się jak kretyn. Od najmłodszych lat miał wielką miłość do krzyża. Instynktownie oddawał Panu Jezusowi swoje cierpienia. Potrafił jeść chininę albo rozsypywał kolce róż i chodził po nich, aby się umartwiać. Miłość i czułość otrzymał od mamy, która nauczyła go przyjmować krzyż i ból. Od dzieciństwa nosił w sercu pragnienie, by zostać kapłanem. Wraz ze swym starszym bratem Elio trafił do seminarium ojców misjonarzy ze zgromadzenia św. Wincentego a Paulo. Tam spełniło się jego marzenie o kapłaństwie, a jednocześnie zaczął się okres prześladowań.

Dlaczego był prześladowany?
W 1907 roku jego spowiednik, ks. Volpe, poprosił ks. Dolindo o pomoc w rozeznaniu doświadczeń mistycznych niejakiej Serafiny Gentile, która miała wizje dotyczące przyszłości Kościoła i wyczuwała obecność Jezusa Sakramentalnego. Ks. Dolindo stwierdził, że to dobra kobieta, jednak zdecydowanie odciął się od teologicznych błędów, które głosiła. Sprawa Serafiny przedostała się do prasy i Dolindo został oskarżony o popieranie jej i tym samym o głoszenie herezji. Trafił przed Święte Oficjum, które zawiesiło go w czynnościach kapłańskich.

Pozostało jeszcze 86% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.