Historia o niezwykłej dziewczynie, co ognia się nie boi!

Czytaj dalej
Magdalena Michalska

Historia o niezwykłej dziewczynie, co ognia się nie boi!

Magdalena Michalska

Kobiety w mundurze (3). Jeździ na akcje i ratuje życie. Szkoli młodzieżówkę, walczy na zawodach. Patrycja Padło od czterech lat jest członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Lotyniu i kocha to zajęcie.

Jak to się stało, że dołączyła pani do ochotniczej straży pożarnej?

Kilka lat temu mieszkałam w Białośliwiu. Organizowano tam zawody pożarnicze, a w naszej niewielkiej miejscowości brakowało kobiet, które miałyby ochotę wziąć w nich udział. Postanowiłam się zgłosić i ku swemu wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że to idealne zajęcie dla mnie. Spodobało mi się tak bardzo, że kiedy tylko przeprowadziłam się do Lotynia, wstąpiłam na stałe do OSP!

Co należy do pani głównych zadań i obowiązków?

Od czterech lat jestem pełnoprawnym członkiem OSP, uczestniczącym we wszystkich akcjach ratowniczych. Oznacza to, że jeżdżę do pożarów i wypadków samochodowych. Wraz z kolegami wycinamy osoby zaklinowane we wrakach pojazdów i neutralizujemy płyny rozlane na drodze, takie jak olej czy benzyna. Regularnie oczyszczamy też drogi z różnych przeszkód: gałęzi wyrwanych przez wichury, czy zwalonych drzew. Latem stosunkowo częste są wezwania do owadów błonkoskrzydłych, których gniazda przenosimy lub niszczymy po przebraniu się w specjalne stroje ochronne. Wiele z podjętych zadań zależ od konkretnego wezwania i rozkazów, jakie padną - musimy pozostawać elastyczni i czujni.

Jakie wymogi musi spełnić strażak ochotnik, aby podjąć pracę?

Aby wyjeżdżać do akcji, trzeba mieć ukończone osiemnaście lat, przejść przez kurs podstawowy oraz cechować się dobrą wydolnością fizyczną i odpornością na stres. Trzeba też przejść badania lekarskie oraz posiadać ważne ubezpieczenie, którego koszt pokrywa gmina.

W straży zarówno mężczyźni jak i kobiety wykonują te same zadania, walczą z żywiołem, wynoszą rannych i udzielają im pierwszej pomocy. Dlatego nikt nie może liczyć na taryfę ulgową! Strażak - ochotnik, musi być ponadto osobą dyspozycyjną. Zdarza się, że syrena alarmowa zawyje w ciągu nocy, albo i nad ranem i mamy dosłownie kilka minut, aby wstać z łóżka, dobiec do remizy i ruszyć do akcji.

Osobną grupę osób w OSP stanowią nasi sympatycy, członkowie honorowi czy Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza. Ich działalność nie wymaga czynnego zaangażowania w akcje ratunkowe, za to jest niezastąpiona, kiedy trzeba zadbać o teren remizy, zaktualizować stronę internetową, czy wstawić się za nami u jakiegoś dygnitarza. To wspaniali ludzie od spraw promocji naszej organizacji i szerzenia wiedzy o zasadach bezpieczeństwa.

Co jeszcze?

Aby być uniwersalnie skutecznym, strażak nie może mieć lęku wysokości, bać się ciemności czy też wąskich i ciasnych przestrzeni. Musi też podejmować szybkie i trafne decyzje. Dlatego też każdy drugi i czwarty piątek miesiąca przeznaczamy w naszej remizie na ćwiczenia. Niezależnie od tego, ile osób w nich uczestniczy, utrwalamy wiedzę, ćwiczymy użycie drabin pożarniczych, sprzętu gaśniczego, użycie środków łączności, czy elementów musztry. Poza tym każdy z nas na własną rękę dba tężyznę fizyczną i wydolność. O sobie mogę powiedzieć, że regularnie biegam i ćwiczę pięć razy w tygodniu.

Jak na taki pomysł na życie zareagowali pani krewni? Nie martwią się o panią?

Na początku trochę ze mnie żartowali i niedowierzali, ale dziś, kiedy już nie ma wątpliwości, że traktuję OSP poważnie, sami otwierają mi drzwi, gdy wybiegam do remizy.

Jak się pani odnajduje w środowisku zdominowanym przez mężczyzn?

Doskonale! Zostałam przez swoich kolegów szybko zaakceptowana i w tej chwili mamy partnerskie relacje. Nie byłam zresztą pierwszą kobietą w tej remizie. Szlak przetarły mi trzy koleżanki, które dziś studiują lub pracują w innych miastach. Poza tym nigdy nie oczekiwałam specjalnego traktowania tylko dlatego, że jestem kobietą. Staram się i pracuję ze wszystkich sił i koledzy to doceniają.

Czy kiedykolwiek znalazła się pani w sytuacji realnego zagrożenia?

Każdy wyjazd niesie ze sobą ryzyko. Nie wiemy co nas czeka i dlatego musimy być przygotowani na różne ewentualności. Na szczęście w naszym rejonie nie zdarzają się wielkie tragedie, pociągające za sobą ofiary i znaczne straty w mieniu, więc jak dotąd uniknęłam sytuacji skrajnie niebezpiecznych.

Co jest najlepszą stroną pani pracy?

Lubię absolutnie każdy aspekt tego zajęcia. Możliwość niesienia realnej pomocy innym, kontakt z kolegami, wymóg ciągłego samodoskonalenia i oczywiście adrenalinę!

Czy ma pani uprawnienia do prowadzania wozu strażackiego?

Jeszcze nie! Dopiero co zdobyłam prawo jazdy kategorii B i póki co takie mi wystarczy.

Kiedy ostatnio miała pani okazję przetestować swoje umiejętności?

Na początku lipca organizowaliśmy wielkie ćwiczenia na terenie dróg dojazdowych do lotniska Wilcze Laski. Doskonaliliśmy szybkość i koordynację działania podczas masowego wypadku, w którym uczestniczyło dwanaście wraków pojazdów oraz siedemnastu rannych pozorantów. Głównym zadaniem oczywiście było wykonanie dostępu do uwięzionych rannych poprzez zastosowanie różnych technik i szerokiej gamy sprzętu do ratownictwa technicznego. Okazją do sprawdzenia swoich umiejętności jest też zawsze udział w zawodach pożarniczych. Niech wspomnę tylko czerwcowe „Trójgminne Zawody Sportowo - Pożarnicze: Jastrowie, Okonek i Tarnówka - w Sypniewie”, czy lipcowe „X Zawody Sportowo - Pożarnicze jednostek OSP w Krajence”.

Jeśli chodzi o wydarzenia w regionie, to dosłownie przed kilkoma dniami zastępy straży pożarnej z Lotynia, Okonka i Złotowa interweniowały w Okonku, gdzie na terenie jednej z firm doszło do pożaru w magazynie, w którym znajdowała się lakiernia. Ogniem objęte były między innymi materiały znajdujące się w obiekcie oraz farby i lakiery przechowywane w pojemnikach. Do magazynu wprowadzono dwie roty strażaków w sprzęcie ODO (ochrony dróg oddechowych - dop. red.) z liniami gaśniczymi, które bardzo skutecznie zażegnały zagrożenie, a następnie przez blisko dwie godziny dogaszały zarzewia ognia i zbijały temperaturę z rozgrzanych szybów wentylacyjnych.

Czy kiedykolwiek rozważała pani możliwość przejścia na zawodowstwo?

Bardzo bym chciała, jednak wymogi wobec kandydatów do zawodowej Straży Pożarnej, są szalenie wysokie. Muszę zdobyć jeszcze wiele doświadczenia i popracować nad siłą fizyczną, ale się nie poddaję! Trzymajcie za mnie kciuki.

Magdalena Michalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.