Dzięki Szwedowi kamienice przy Śląskiej odzyskują dawny blask

Czytaj dalej
Marek Rudnicki

Dzięki Szwedowi kamienice przy Śląskiej odzyskują dawny blask

Marek Rudnicki

Isacsson: To praca cięższa od budowania od postaw i przypomina operację chirurgiczną. Gdy całość zostanie zakończona, Szczecin będzie miał arterię konkurującą z Wiedniem.

Stare, secesyjne i eklektyczne kamienice przy ulicy Śląskiej 48, 46 i 45 zaczynają odsłaniać swoje utracone po wojnie piękno. Za sprawą Magnusa Isakssona i firmy Lorenshill Centrum Development, którą stworzył specjalnie po to, aby kamienice poddać renowacji.

Zakochał się w Szczecinie

Ulf Magnus Isaksson jest Szwedem i rozpoczął swoją przygodę ze Szczecinem zupełnie przypadkowo. Pracował w Warszawie, gdzie prowadził renowację budynku.

- Szukaliśmy miejsca na nową inwestycję i zobaczyliśmy ulicę Ostrowską z samolotu - przyznaje. - Rozmawialiśmy wówczas z przedstawicielem Netto, a ten pokazał nam obiekt w Szczecinie. To, co zobaczyliśmy, zachwyciło nas i tak powstała pierwsza nasza inwestycja, Park Ostrowska.

Po niej Szwed zrealizował drugą, równie ekskluzywną i przemyślaną w każdym detalu, Piastów Office Center. Potem przyszedł czas na trzecią, czyli zaniedbane kamienice w centrum miasta.

- Od początku wiedziałem, że zbrodnią byłoby takie piękno potraktować byle jak, aby tylko odnowić i zarobić - przyznaje. - Dla mnie był to cud. Takich kamienic jest już mało i trzeba do nich podchodzić, jak do złotego runa, z olbrzymią pieczołowitością i radością tworzenia.

Kamienice przypominały mu rodzinny Göteborg. Twierdzi, że Polska ma dwa najpiękniejsze miasta - Szczecin i Gdańsk. Oba z dostępną wodą i możliwościami uprawiania sportów wodnych, tak jak w Szwecji.

Kłopoty, kłopoty

W połowie stycznia 2001 r. utworzona przez niego firma zawarła umowę przedwstępną ze Szczecińskim Centrum Renowacyjnym na kupno i wyremontowanie kamienic w centrum miasta w kwartale nr 21 między ulicami Obrońców Stalingradu, Śląską, Księcia Bogusława X i Jagiellońską. W ramach inwestycji m.in. na rogu ulic Obrońców Stalingradu i Śląskiej miał powstać hotel, co najmniej trzygwiazdkowy.

- Inwestycja hotelowa ruszy prawdopodobnie za 7-8 miesięcy - mówi bardzo ostrożnie Magnus Isaksson.

Nie ma co się dziwić tej ostrożności. Nie tak znowu dawno przez media przewinęła się niemal nagonka na Szweda, że prowadzi swoje inwestycje wolno zamiast to zrobić tak, jak inni inwestorzy. Próbowano wręcz wymusić na władzach miasta, aby obłożono go karami.

Jedynym, który stanął w jego obronie, był wiceprezydent Piotr Mync, który doceniał jakość tego, co Szwed robił. I cierpliwie tłumaczył wszystkim, że karanie kogoś, kto sam sobie wyznaczył terminy realizacji jego prywatnej inwestycji, a nie dotrzymał ich, bo złożyły się nań obiektywne trudności, to bardzo nieeleganckie.

A wśród tych czynników obiektywnych był m.in. przypadek mieszkania, którego właścicielka była nieznana. Isaksson odnalazł ją dopiero po długim poszukiwaniu w Danii. Inwestycji nie mógł rozpocząć, bo akurat przez jej mieszkanie miały prowadzić ciągi wentylacyjne i winda. Po długich staraniach właścicielka mieszkanie sprzedała, ale rozpoczęcie prac przeciągnęło się niemal o dwa lata.

De facto - Piotra Mynca nie ma dziś wśród władz miasta, a Szweda i tak karami obłożono. Między innymi 150 tys. zł za każdą kamienicę, gdy będzie poślizg w terminach.

Tego nie widać

W trzech kamienicach, które są już niemal ukończone, tj. przy ul. Śląskiej 48, 46 i 45 wykupiono już część lokali w stanie surowym.

Z zewnątrz zupełnie nie widać ogromu prac, które tu wykonano. Wszystkie dostały nowe ławy nośne. Dawne partery a przyszłe lokale były wyniesione na metr ponad poziom ulicy. Dawne piwnice zniknęły, a na ich miejscu pojawiły się dodatkowe pomieszczenia restauracyjne, zagłębione w ziemi o metr lub dwa w stosunku do dawnego poziomu. Każdy lokal i mieszkanie zaopatrzone w osobne ciągi wentylacyjne, których nie było.

- Najbardziej cieszą mnie ozdoby, te nieliczne, które przetrwały zniszczenia - Magnus Isaksson pokazuje różne elementy rzeźb, sztukaterii i innych ozdób. - Założyłem specjalną fabrykę, które odtwarza je na podstawie zachowanych części, aby kamienica była tak piękna, jak w czasie gdy powstawała.

Odtwarza mozaiki podłogowe, schody, balustrady, lamperie i wszystko to, co czyniło te kamienice tak unikalnymi w czasach ich młodości. Sprowadza - przykładowo - specjalny kamień na schody z Indii, a do boazerii stosuje modrzew polski.

- W Szczecinie znalazłem doskonałych rzemieślników, którzy jak ja kochają tę pracę - przyznaje z radością. - A jak nie ma, szukam ich w Polsce. Chcę, aby ta ulica, gdy już będzie gotowa, była tak cudowna jak te, które możemy oglądać na reprezentacyjnych arteriach Wiednia lub Paryża. I będą.

Mury kamienic, detale architektoniczne, będą oświetlone ledami. Przed restauracjami wyłożone kamieniami przed-ogródki. Bramy do domów przeszklone.

W oknach restauracji zastosowano największe dostępne na świecie tafle szklane. A mieszkania? Za mało miejsca, by je opisać. Przeważnie wielopokojowe, z wieloma balkonami. Aranżacja każdego uzależniona od gustu przyszłego właściciela.

Marek Rudnicki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.