Duma Albionu. Wszystko jest polityką

Czytaj dalej
Ryszard Terlecki

Duma Albionu. Wszystko jest polityką

Ryszard Terlecki

Czy Brytyjczycy opuszczą Unię Europejską bez żadnego porozumienia, co będzie oznaczało tzw. twardy brexit? Głosowanie w Izbie Gmin nad umową między Wielką Brytanią a Brukselą, może odbyć się dopiero 12 marca. Tymczasem w Unii narasta niepokój, że definitywne rozstanie bez żadnych ustępstw może rzeczywiście mieć miejsce o północy z 29 na 30 marca.

Dotąd Komisja i Rada UE wydawały się nieprzejednane, a przywódcy unijni wierzyli, że zastraszą Londyn i zmuszą do przyjęcia proponowanego porozumienia albo przynajmniej do odłożenia ostatecznego brexitu. Twarde negocjacje ze strony instytucji unijnych miały być ostrzeżeniem dla ewentualnych naśladowców Wielkiej Brytanii.

W Brukseli bynajmniej nie myślano o Polsce, jak swoim naiwnym wyborcom usiłuje wmówić „totalna” opozycja, ale o państwach, w których eurosceptycyzm zyskuje coraz szersze poparcie. Dzisiejsi liderzy Unii dzięki swojej postawie usiłują zwiększyć słabnące poparcie dla własnych frakcji i uratować władzę nad Unią po majowych wyborach do europarlamentu. Teraz jednak widzą coraz wyraźniej, że Wielka Brytania gotowa jest odejść nawet bez żadnych wzajemnych zobowiązań.

Duży wpływ miała też arogancja unijnych elit, pouczających Anglików o tym, jak mają żyć we własnym kraju.

Brexit to największa kompromitacja Unii od czasu jej powstania w 1993 roku. Wielka Brytania przystąpiła do Wspólnot Europejskich (które poprzedziły UE) dopiero w 1973 roku. Od tego czasu uważana była za jedno z trzech najważniejszych państw jednoczącej się Europy i jej głos w ostatnich dekadach XX wieku słuchany był uważnie, także ze względu na bliskie relacje brytyjsko-amerykańskie. Z czasem jednak Brytyjczycy zaczęli opierać się rozmaitym projektom brukselskiej biurokracji, dążącej do pogłębienia integracji w kierunku budowy jednego quasi-państwa, oczywiście pod przewodnictwem duetu Niemiec i Francji.

Różnice narastały i brytyjska opinia publiczna z coraz mniejszym entuzjazmem przyglądała się polityce Brukseli. Kłopoty strefy euro (do której Brytyjczycy nie zamierzali przystąpić), słabnąca pozycja UE w gospodarce światowej, a przede wszystkim kryzys migracyjny, doprowadziły do decyzji, podjętej w referendum, o opuszczeniu Unii. Duży wpływ miała też arogancja unijnych elit, pouczających Anglików o tym, jak mają żyć we własnym kraju. Wprawdzie zwolennicy brexitu nie uzyskali na Wyspach miażdżącej przewagi, jednak warunki stawiane przez Unię, zirytowały nawet tych, którzy rozstania nie chcieli.

Bruksela nie rozumie, że w dzisiejszej, dekadenckiej Europie, mogą mieć jeszcze znaczenie pojęcia takie jak godność czy przywiązanie do narodowej i państwowej tożsamości. Bez Wielkiej Brytanii nic już w Unii nie będzie takie jak dotąd, a nad przyszłością integracji zaciąży fakt, że po raz pierwszy od początku Wspólnot w 1951 roku, jedno z państw członkowskich decyduje się na odejście.

Ryszard Terlecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.